Strona 1 z 5

Toksyczni bliscy

Post: 29 lut 2016, 18:29
autor: Kalina03
Witam Was wszystkich ciepło,
Długo zwlekałam z tym wątkiem lecz nie mam wokół siebie osób, które potrafiłby zrozumieć co się dzieje w mojej duszy.
Jestem obecnie na skraju wytrzymałości, nie mogę ułożyć sobie życia tak, jakbym tego chciała i nie jest to zależne ode mnie.
Od ponad roku mój ojciec choruje na nowotwór, choroba coraz bardziej postępuje. Nie dam rady wieść normalnego życia, mało śpię i przestałam dbać o swoje zdrowie.
Ojciec ma problem z alkoholem i nawet teraz, gdy czuje się fatalnie to nie stroni od używek. Odwiedzam go co kilka dni w szpitalu i serce mi się kraje, gdy widzę go w takim stanie. Za każdym razem muszę wysłuchiwać jak bardzo ciężkie życie miał z moją mamą, chociaż to on był jej katem.
Moja matka nigdy nie pracowała poza domem i zawsze potrafiła znaleźć na to wytłumaczenie.
Każde z nich jest skupione na sobie i nie interesuje ich życie moje czy brata. Matka jest urażona kiedy moje zainteresowanie skupia się na ojcu i na odwrót.
Nie widzę drogi wyjścia, jestem przytłoczona takim zyciem.
Czy nasze życie może nabrać barw pomimo takich prób?

Re: Toksyczni bliscy

Post: 29 lut 2016, 22:16
autor: Krzysztoff
Kalina03 pisze:Nie widzę drogi wyjścia, jestem przytłoczona takim zyciem.
Czy nasze życie może nabrać barw pomimo takich prób?


Witaj Kalinko, na pewno wasze życie może nabrać barw, wierzę w to i czytając Twojego posta myślę że czasami wydaje nam sie że sytuacja jest bez wyjścia choć chwilę później to się zmienia.

Macie bardzo trudną sytuację, psychicznie potrzebujecie wsparcia, musicie się wygadać, rozmawiać , radzić, szukać pomocy , wsparcia itd. tutaj na forum, wśród znajomych , w fundacjach pomagających w takich przypadkach, u psychologa (to żaden wstyd) - jak radzić sobie z tym wszystkim, poszukać grup wsparcia. Przeczytać książkę "toksyczni rodzice" itd.

Mówi się że "rodziców się nie wybiera" ale my spirytyści wierzymy że rodziców się wybiera przez narodzinami. Z jakiegoś powodu czasami trafiamy na takich trudnych bliskich , być może żeby nauczyć się kochać "mimo wszystko", być może żeby nauczyć się pokonać swoje słabości i odbić od dna, pokonać ten negatywny wpływ i jednak wieść dobre życie ? Może to ma nauczyć nas poznania samych siebie, żebyśmy nie powielali schematów naszych rodziców, żebyśmy starali się być lepsi od innych ? a może - nauczyć się wyjść z tej matni i pomagać innym w takiej trudnej sytuacji ?

Wie to na pewno tylko nasz duch opiekun.

Głowa do góry , napisz coś więcej o swojej sytuacji

Re: Toksyczni bliscy

Post: 29 lut 2016, 23:51
autor: Kalina03
Dziękuję Krzysztoffie za odpowiedź.
Nie wydaje mi się by specjalista mógł wnieść do takiej relacji coś ponad to, mianowicie chodzi tu o empatię. Pomimo iż moi rodzice wyrządzili wiele bólu w moim sercu, to ja nadal ich kocham ponad wszystko i cierpię nie z powodu własnych ran lecz udręką jest dla mnie to, co zrobili z własnym życiem i jak teraz cierpią i nie potrafią wychylić głowy z tej ciemnej otchłani. Boli mnie to jak siebie nawzajem ranią i próbują wciągnąć w to nas.
Patrząc na ojca, z którego uchodzi życie, ściska mnie niesamowity ból, że nie potrafił cieszyć się życiem i zobaczyć jeszcze coś, prócz własnego czubka nosa i urojeń, które tkwią w jego głowie.
Moja mama juz od jakiegoś czasu nie życzy sobie kontaktu ze mną z powodu mojej opieki nad ojcem, który ją krzywdzi.
Wszystkiego swoje wolne chwile poświęcam właśnie dla nich, tylko, że oni tego nie doceniają.

Re: Toksyczni bliscy

Post: 01 mar 2016, 08:37
autor: Nikita
Twoi rodzice zaplatali sie w sidla swoich roznych egoistycznych przepychanek, urojen i oskarzen. Calkowicie w tym tkwia i nie potrafia zobaczyc calosci. Niestety oni beda musieli jeszcze duzo wycierpiec zanim ich oczy zaczna sie otwierac. Ich cierpienie wynika wlasnie z tego tkwienia w tym szalenstwie obobolnych oskarzen i zawiklan emocjonalnych. Oni albo jeszcze nie potrafia bo nie Maja tej swiadomosci albo nie chca zobaczyc siebie jakimi sa. Ty widocznie jestes osoba wrazliwsza i bardziej empatyczna od nich. Ale proponuje Ci aby nie kierowac sie tylko uczuciami ale takze rozsadkiem. Bo oni musza te lekcje przejsc do konca aby zrozumiec gdzie byl ich blad. Mozesz ich wspierac ale zmienic ich ci sie nie uda. Onio sami musza dojsc do punktu, w ktorym zrozumieja , ze nalezaloby cos zmienic. Takze proponuje Tobie zdystansowac sie troche do tej sytuacji bo sie poprostu wykonczysz. Oprocz Twojej rodziony jest jeszcze swiat na zewnatrz. Pomysl tez o sobie.

Re: Toksyczni bliscy

Post: 01 mar 2016, 15:24
autor: Kalina03
Dzięki Nikito za pokrzepiające słowa.
Próbowałam już nabrać dystansu do całej sytuacji lecz kiedy ich odwiedzam to cała ta ich przybijająca energia przykleja się z powrotem do mnie. Zastanawiam się teraz nad wyjazdem z tego kraju, może gdybym się od nich trochę odcięła emocjonalnie, pomogło by to im zrozumieć, że tak naprawdę to już nie mają na kim wyładowywać swoich frustracji.

Re: Toksyczni bliscy

Post: 01 mar 2016, 17:00
autor: Arronax
Mogę Ci również życzyć wsparcia, dużo siły i tego, żebyś umiała się wyłączyć i znaleść odpowiednie rozwiązanie ...

Re: Toksyczni bliscy

Post: 01 mar 2016, 17:15
autor: Kalina03
Dziękuję Arronax.
Staram się być silna i cierpliwa. Gdyby nie spirytyzm, dawno straciłabym jakiekolwiek nadzieje na sens tego żywota.

Re: Toksyczni bliscy

Post: 05 mar 2016, 08:04
autor: Natasza
Kalino napisałam do Ciebie w dziale Nasz Spirytyzm , w temacie jaki sama założyłaś MOJE POCZĄTKI
ten temat jest następstwem tamtego pierwszego

Re: Toksyczni bliscy

Post: 05 mar 2016, 09:54
autor: bernadeta1963
Witaj Kalino.
Przeczytałam twój wpis .Myślę , że gdybyś spojrzała na to trochę z innej strony łatwiej było by ci to zrozumieć .
Jak sama piszesz twój tata był już dawno uzależniony od alkoholu . W twoim domu życie toczyło się w specyficzny sposób . Mama była w domu ,dbała o czystość , może nawet trochę przesadnie . Starała się abyście znikali tacie z oczu . Ona nie pracowała , ale nie dlatego że była leniwa . Jej wymówki to rodzaj ochrony was przed jego zmiennościami nastroju . Wolała być w domu i kontrolować sytuację . Zastanawiałaś się jakie byłyby wasze relacje z tatą gdyby ona była w pracy i on musiałby się wami zajmować ? .
W pewnym stopniu twoja mama czuje się odpowiedzialna za to , co teraz się dzieje. Trudno jej zrozumieć , że to on podejmował decyzje , które doprowadziły do takiego stanu . To ona znała go dłużej od was , nie zawsze był taki jak teraz .Spróbujcie zrozumieć mamę i jej postępowanie .
Twoja mama jest teraz rozdarta między ojca , a was . Z jednej strony ma już dosyć takiego życia przez lata z tym człowiekiem , z drugiej boi się życia bez niego . Wie , że przez jego uzależnienie oddaliła się od was i boi się czy przyjmiecie ją z powrotem do swoich serc gdyby jego zabrakło .
Postaraj się porozmawiać z mamą . Znajdź taki moment w rozmowie , w którym opowiedziala by ci jaki był dawniej tata , gdy go poznała . Na pewno zrozumiesz wtedy wiele rzeczy . Myślę że to zbliży was do niej .
Tata już się nie zmieni . Nie potrafi już żyć inaczej . Boi się okazywać uczucia traktując to jako oznakę słabości . Każdy człowiek w pewnym momencie swojego życia chociaż na moment zastanawia się nad tym co stracił . On nie chce pamiętać , to go przerasta .
Myślę , że nadejdzie taka chwila że usłyszysz od swoich rodziców ''kocham cię i przepraszam '' .

Re: Toksyczni bliscy

Post: 05 mar 2016, 11:45
autor: Pablo diaz
Gdybyśy mogli wrócić pamięcią do wszystkich reinkarnacji bylibyśmy w szoku.Wiele z najbliższych osób może mieć
wiele wspólnego z nami.
Opiekowanie się rodzicami (toksycznymi) jest drogą do spłaty długów oraz wspaniałą możliwością do wzbudzenia
obustronnej miłości.

Proponuje w modlitwie poprosci Boga o umiejętnoś bycia wyrozumiałym dla rodziców, o drogę w zwalczaniu egoizmu.

Warto przeczytać :
http://rivail.pl/index.php/sklep/podsta ... -szczegoly