Strona 1 z 2

Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 20:30
autor: blondynka
Kochani, znam Was od ponad roku, jesteście wspaniali, powtarzam to, może do znudzenia. Przede wszystkim, wielkie dzięki Konradowi, że nie wywalił mnie z forum. DZIĘKUJĘ! Jeśli LF ma w tym też swój udział - to również DZIĘKUJĘ!
Moja mama umarła. Nie chcę pisać o tym, w jak wielkich cierpieniach umierała, choć tak było.
Chcę bardzo Was prosić o modlitwę w intencji mojego brata, Sławka, który jest alkoholikiem. Powiedziałam już wszystkie słowa, jakie znałam, błagałam, prosiłam, klęłam ( nigdy jego, ani nikogo, nie przeklinałam, używałam tylko brzydkich słów ) - wszystko na nic...
Nie ma sposobu, który pozwoliłby wyprowadzić go z tej choroby, jeśli brakuje jego dobrych chęci. A chęci, to on niby ma, ale to tylko słowa.
Proszę o modlitwę. Pomóżcie. Pozdrawiam wszystkich, atalię szczególnie.

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 20:39
autor: 000Lukas000
"Nie ma sposobu, który pozwoliłby wyprowadzić go z tej choroby, jeśli brakuje jego dobrych chęci."

Obawiam się że właśnie tu masz rację, w każdym razie pomodlę się za niego.
A może zaproponuj mu spotkania AA.

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 20:50
autor: atalia
Ja Ciebie również serdecznie pozdrawiam. Jeśli chodzi o Twojego brata, pomodlę się i spróbuję zwrócić się w myślach do jego opiekuna duchowego z prośbą o pomoc.
Jednak, jak wszyscy wiemy, najważniejszą rzeczą jest, by sam chciał sobie pomóc, a w tym wypadku, niestety, nieraz trzeba sięgnąć dna.
Na pocieszenie powiem, ze mój brat był już w strasznym stanie, a obecnie jest trzeźwym alkoholikiem już bodaj 15 lat.
:)

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 20:58
autor: blondynka
000Lukas000, spotkania AA już były. Twierdzi, że mu " nie pomagają "... Było już chyba wszystko. Proszę o modlitwę o jego dobre chęci.
Atalia, w tym samym czasie pisałam do Ciebie na pw.

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 21:00
autor: blondynka
Atalia, Twój brat - super! Bardzo mnie ta informacja zbudowała, Dzięki. Bo ciągle wierzę.

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 21:30
autor: sigma
Ja jestem alkoholikiem. Mnie bardzo pomaga medytacja, chociaż nie mogę o sobie powiedzieć że jestem całkiem trzeźwym alkoholikiem, ale też medytuję od kilku lat dopiero. Od przyszłego tygodnia będę chodził na zajęcia do ośrodka odwykowego. A co do tzw. "dna", na które można spaść, to jest trochę jak na basenie pływackim. Wszak od dna można się odbić 8-).

Medytacja umożliwia wgląd w siebie, we własne emocje i myśli, a co zapijamy ? To właśnie przecież, zwłaszcza emocje.

Dla mnie alkohol stał się bodźcem do odmiany życia. Nie idzie mi to najlepiej, ale jakoś idzie. I nigdy nie narzekałem, zawsze starałem się widzieć pozytywy. Wszak nie ma tego złego co nie wyszłoby na dobre, w ludowych powiedzeniach kryje się nieraz wielka mądrość :).

Zdarzyło mi się kilka razy spać w krzakach. Byłem tak pijany źe nie mogłem iść dalej. Ani razu nie złapała mnie policja ani straż miejska :D.

I może jeszcze jedno, prawda trudna ale prawda. Korzenie uzależnień bywa że tkwią w domu rodzinnym, w spuściźnie po przodkach. I zdarza się że lepiej odejść od rodziny żeby przynajmniej spróbować żyć własnym życiem. Bo alkoholik nie żyje własnym życiem, tak naprawdę.

Pozdrawiam

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 21:33
autor: atalia
Podziwiam Twoją szczerość i - jednak - odwagę. Nie każdy potrafi się zdobyć na takie wyznanie. :)

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 21:38
autor: blondynka
Dzięki, Sigma, rzeczywiście: wielka odwaga, super. Wszystko przemyślę, szczególnie korzenie. Spróbuję podsunąć medytację. Pozdrawiam.

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 21:51
autor: Luperci Faviani
Pomodlę się w waszej intencji :)

Re: Kochani, pomóżcie, proszę...

Post: 01 wrz 2012, 22:47
autor: sigma
Trochę mnie rozpieszczacie tymi pochwałami dotyczącymi odwagi.

Spójrzcie na to z takiego punktu widzenia: w Polsce mieszka około milion alkoholików, do tego należy dołączyć osoby współuzależnione (głównie członkowie rodziny alkoholika) oraz osoby z tzw. syndromem DDA/DDD (dorosłe dziecko alkoholika / dorosłe dziecko rodziny dysfunkcyjnej). Nikt nie wie, ile to jest w sumie ludzi.

Czy wyznanie: "Mam na imię Piotr, jestem alkoholikiem" (tak się przedstawiamy na mityngach AA) wymaga w Polsce aż takiej odwagi ?