A teraz jeśli chodzi o główny wątek tematu - "jak pomóc osobie, która boi się piekła". Założyłam dziś temat o Swedenborgu, pusto tam, ale ja również poprzez swoje doświadczenia zajrzałam za zasłonę naszego życia i mam w wielu punktach takie samo jak i ten człowiek zdanie. Napisał : ""Człowiek jest człowiekiem dzięki swoim zamiarom i czynom, a jego człowieczeństwa nie stanowią same myśli oderwane od intencji i czynów". Tak!. Narzucane nam pojecie Nieba i Piekła przez religie, cudze pojmowanie, sekty, filozofie, których nie czujesz robi nam tylko krzywdę i to między innymi przez nie pojawia się ten strach o jakim piszesz. Pojawia się strach przez podporządkowanie się, a ono przez wymierzanie kar przez ludzi despotycznych, a następnie przez utrwalenie takiego porządku w sobie. Tymczasem inna rzeczywistość, do której się dostajemy po śmierci jest odzwierciedleniem naszego wnętrza i nie ma możliwości dostania się do innej. Ale wszystko zależy od tego kim naprawdę jesteśmy, od tego co naprawdę sobą czujemy, a nie od tego co myślimy tak sobie o sobie, ani żadnej naszej powierzchowności. To solidne odbicie głębi i nawet nie czynów, lecz ich prawdziwych intencji. Tak, więc kierowanie się miłością, pokonywanie siedmiu grzechów głównych, ta wola w tym by im nie ulegnąć prowadzi nas naprawdę daleko od Piekła.. A o samym pojęciu Nieba i Piekła przeze mnie może kiedy indziej. Jakie by ono, Twoje o tym pojecie nie było, to ta zasada, o której piszę wyżej jest pewna. Hansel i niech nikt nie straszy Cię piekłem, niech spojrzy na siebie.
