Mirek pisze:Naprawdę jesteście tak naiwni, że za cierpienie na Ziemi oskarżacie Boga?
Mirku może nie tyle naiwni, co zdesperowani, cierpiący i zagubieni.
Rozumiem Wasze cierpienia (zwracam się do tych, którzy odczuli bolesną stratę kogoś bliskiego), Wasze cierpienie emanuje momentami tak bardzo, że jest prawie namacalne. Podobno rozpacz to siostra niewiedzy. A przecież Ty Soldado WIESZ. Macie wiele przeczuć nacechowanych pozytywną energią, odbieracie ją każdego dnia. Czasem ból wznosi ogromne mury, przez które pozytywne wibracje nie mogą się przebić. Czasem negatywne myśli i zwątpienie przyciągają niską energię, która paraliżuje i zabiera chęć i siły do działania. W sieci panuje takie przekonanie, że nie powinno się karmić internetowego trolla. Niskie byty to takie trolle, które karmimy negatywnymi myślami. Nie karmcie ich.
Drugi aspekt, o którym przekonałam się na własnej skórze już nie raz - aby odbić się od dna, trzeba go sięgnąć. Czujecie, jak wielokrotnie po takim dołku psychicznym, gdy czujecie, że już gorzej być nie może, nagle pojawia się znowu siła do działania? To właśnie to odbicie. Pływanie na powierzchni wymaga o wiele więcej sił, niż opadanie w dół. Dlatego tak wielu z nas woli opadać...
Za życia nie znajdziemy odpowiedzi na wszystkie pytania, nie ma takiej możliwości, za mało czasu na to mamy, za małe "rozumki" posiadamy. Czasem warto to sobie uświadomić i przestać się dręczyć. To, czego mamy się dowiedzieć przyjdzie do nas samo, często wtedy, gdy zaprzestajemy poszukiwań (do czego nie namawiam, sama jestem typem odkrywcy). Wiecie jak działa bagno i ruchome piaski? Im bardziej się miotasz w nerwach i strachu, tym bardziej Cię wciąga.
Usiądźcie, głęboko odetchnijcie, zamknijcie oczy i pozwólcie opaść barierom, które wznieśliście. Polecam słuchanie muzyki relaksacyjnej, działa cuda. I uwierzcie w siłę pozytywnego myślenia. Tak, wiem, o śmierci dziecka nie da się pozytywnie myśleć. Ale inne aspekty życia? Nie chodzi o odsuwanie od siebie cierpienia na siłę a raczej o naładowanie akumulatorów.
Z całego serduszka życzę Wam sił i przesyłam pozytywną energię. Nie jesteście sami, nigdy nie ustanie wsparcie, którego doświadczacie. I nigdy nie wątpcie w to, że Ich jeszcze zobaczycie. Ja wierzę, że Oni widzą nas cały czas. Chcecie, by widzieli Was w takim stanie? Wyobraźcie sobie, co czują, jeśli nas widzą. Takich załamanych, zapłakanych, bezsilnych, złych na cały świat. Za Ich życia staraliście się Im nie pokazywać w takim stanie.
Jeśli kogoś uraziłam, to przepraszam, nie miałam takich intencji. Chciałam tylko podzielić się myślami, które mi pomogły wielokrotnie wyjść z dołka po śmierci bliskiej osoby.