Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Czyli wasze trudności życiowe, problemy z rodziną, przyjaciółmi i skomplikowane sytuacje. Nie wiesz, jak sobie poradzić? Napisz...

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Xsenia » 31 mar 2015, 21:13

Mat. 26
1 A gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów, rzekł do uczniów swoich: 2 Wiecie, że za dwa dni będzie Pascha i Syn Człowieczy będzie wydany na ukrzyżowanie.
[...] 7 Przystąpiła do niego niewiasta, mająca alabastrowy słoik bardzo kosztownego olejku i wylała go na głowę jego, gdy spoczywał przy stole. [...] 10 A gdy to zauważył Jezus, rzekł im: Czemu wyrządzacie przykrość tej niewieście? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. 11 Albowiem ubogich zawsze macie wśród siebie, ale mnie nie zawsze mieć będziecie, 12 Bo ona, wylawszy ten olejek na moje ciało, uczyniła to na mój pogrzeb.
[...] 18 A On rzekł: Idźcie do miasta, do wiadomego nam człowieka i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój bliski, u ciebie urządzę Paschę z uczniami moimi.
[...] 53 Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? 54 Ale jak by wtedy wypełniły się Pisma, że tak się stać musi?

Szczerze mówiąc nie chce mi się dalej szukać. Jezus doskonale wiedział, że umrze i wiedział jak umrze. I wiedział, że tak miało być by "wypełniły się Pisma". Dlaczego miałby więc być zły na tych co wypełniali jego wolę i to co zostało napisane w Pismach?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Hansel » 01 kwie 2015, 10:55

Ja w ogóle moge się zwieżyć że zabużenia emocjonalne zaczeły mi się na tle religijnym jak w pewnym momencie Jak doszedłem do identycznych wniosków co Lew Tołstoi

„Historia święta zaczyna się od opisu, jak to Bóg, istniejący wiecznie, stworzył z niczego przed sześcioma tysiącami lat niebo i ziemię, jak potem stworzył zwierzęta, ryby, rośliny i wreszcie człowieka Adama i żonę jego Ewę, uczynioną z jego żebra. Mamy następnie podane, jak to Bóg, bojąc się, aby Adam z żoną nie jedli jabłek z drzewa, mającego czarodziejską siłę obdarzania potęgą, zabronił im jeść tych jabłek; jak to, nie bacząc na ten zakaz, pierwsi ludzie zjedli jabłko i zostali za to wypędzeni z raju i jak za to samo zostało następnie przeklęte całe ich potomstwo, przeklęta ziemia, która odtąd zaczęła wydawać trujące rośliny. Mamy potem opisane życie potomków Adama, którzy tak znikczemnieli, iż Bóg zmuszony był ich potopić i to nie tylko ludzi, ale i zwierzęta, a zostawił tylko jednego Noego z rodziną i z zabranymi do arki zwierzętami. Mamy dalej opisane, jak to ze wszystkich ludzi, którzy się po potopie rozrodzili, Bóg wybrał Abrahama i zawarł z nim przymierze, według którego Abraham zobowiązał się uznawać Boga za Boga i na dowód tego zaprowadzić obrzezanie, a w zamian za to Bóg zobowiązał się obdarzyć Abrahama licznym potomstwem i popierać go i jego potomków. Potem mamy opowiedziane, jak to Bóg, protegując Abrahama i jego potomków, czynił w ich Interesie same nadzwyczajne rzeczy, zwane cudami i popełniał zarazem najbardziej wyszukane okrucieństwa.

W ten sposób cała ta historia, z wyjątkiem naiwnych (jak odwiedziny Abrahama przez Boga i dwóch aniołów, ożenek Izaaka i inne), niekiedy niewinnych, lecz częściej nieetycznych opowieści (jak oszustwo umiłowanego przez Boga Jakuba, okrucieństwa Samsona, przebiegłość Józefa), cała ta historia, począwszy od klęsk zesłanych przez Mojżesza na Egipcjan i wymordowanie przez anioła wszystkich ich pierworodnych, do ognia, który zniszczył 250 buntowników, do zapadłych w ziemię Kore, Datana i Abirona, do zniszczenia w ciągu kilkunastu minut 14.700 ludzi, do rżniętych piłami wrogów tępionych przez Eliasza (wziętego na ognistym wozie do nieba) ofiarników i Elizeusza, przeklinającego wyśmiewających się z niego malców – oto szereg cudownych wydarzeń i przeraźliwych przestępstw, dokonanych przez naród żydowski, jego wodzów i samego Boga.

Jeżeliby cała ta historia Starego i Nowego Testamentu była wykładana jako zwykła powiastka, wtedy mało który z wychowawców odważyłby się opowiadać ją dzieciom lub dorosłym, których, chciałby oświecić. Powiastka ta jednak uważana jest za nie nadającą się do roztrząsania przez ludzi, jako zawierająca jedynie prawdziwe opisanie świata i jego praw, jako najbardziej wierne odtworzenie życia dawniej żyjących ludzi i tego, co należy uważać za dobre, a co za złe, o istocie i własnościach Boga i obowiązkach człowieka. Mówi się o książkach szkodliwych. Lecz czyż jest w chrześcijańskim świecie książka, która by przyniosła więcej szkody ludziom niż ta okropna książka, zwana „Historią świętą starego i nowego przymierza”?

…Dla człowieka, któremu wtłoczono do głowy jako najświętszą prawdę, wiarę w stworzenie świata z niczego przed sześcioma tysiącami lat, a następnie w arkę Noego, która pomieściła wszystkie zwierzęta, w upadek Adama, w niepokalane poczęcie, w cuda Chrystusa i poniesioną przezeń ofiarę na krzyżu dla ludzkiego zbawienia – dla takiego człowieka wymagania rozumu nie są obowiązujące i taki człowiek nie może potem uwierzyć w żadną inną prawdę. Jeżeli możliwą jest trójca, niepokalane poczęcie, odkupienie ludzkości przez krew Chrystusa, staje się możliwym wszystko i potrzeby rozumu są zbyteczne.

Wbijcie klin pomiędzy deski podłogi spichlerza. Choćbyście potem nie wiem ile sypali weń zboża wszystko wyleci. Podobnie jest z głową, w którą wbito klin trójcy, czyli Boga, który stał się człowiekiem i swoim cierpieniem odkupił ludzkość, a następnie znowu wrócił do nieba – w głowie tej nie utrzyma się potem żadne rozsądne, trzeźwe pojmowanie życia.

Syp ile chcesz ziarna do spichlerza z dziurawą podłogą, wszystko ci wyleci. Kładź, co chcesz w głowę, która raz przyjęła na wiarę rzeczy bezsensowne, nic się w niej nie ostoi.”

https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/07/07/5564/

Zaczołem wtedy dażyć nienawiścią wszystkich tych któży wykreowli taki prymitywny nie nadający sie do przyjęcia dla żadnego myślącego człowieka człowieka obraz Boga...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Xsenia » 01 kwie 2015, 11:41

Hansel pisze:Zaczołem wtedy dażyć nienawiścią wszystkich tych któży wykreowli taki prymitywny nie nadający sie do przyjęcia dla żadnego myślącego człowieka człowieka obraz Boga...

Hansel swoją nienawiścią zatruwasz tylko siebie. Żaden katolik się twoją nienawiścią nie przejmie, żaden nie zareaguje. A to uczucie ciebie niszczy. Napisałeś że zacząłeś darzyć nienawiścią wszystkich, którzy wykreowali taki prymitywny obraz Boga, tyle że wszyscy oni nie żyją już od około 2000 lat. Po co nienawidzić kogoś kto nie żyje od tak długiego czasu? A że żyją ludzie, którzy w to wszystko uwierzyli i wyznają? Trudno, żyj i daj żyć innym. To ich życie, ich wola, jeśli wolą ślepo wierzyć i nie widzieć prawdy, to tego nie zmienisz choćbyś nie wiem co robił.
Dlatego nie watro aż tak bardzo się tym przejmować. Lepiej wytłumiać to uczucie nienawiści.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Hansel » 01 kwie 2015, 12:05

Dziękuję już mi jest lepiej tylko że czułem potrzebę żeby się komuś zwierzyć z moich uczuć.

Ale znam jedną fajną serią książęk o tym co by było Gdyby Jezus był taki sam jak Starotestamentalny Jachwe - https://www.youtube.com/watch?v=jWzQToimcwY
Ostatnio zmieniony 01 kwie 2015, 12:16 przez Hansel, łącznie zmieniany 1 raz
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Mirek » 01 kwie 2015, 12:15

Święte słowa Xseniu. Zawsze też negatywne emocje po jakimś czasie muszą się gdzieś zmaterializować. Najczyściej materializują się w postaci różnorodnych chorób. Przemyśl to Hansel, czy większość Twoich problemów zdrowotnych nie jest spowodowane tymi negatywnymi emocjami.

A co upośledziło ludzi niewierzących, którzy nie potrafią logicznie myśleć?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Hansel » 01 kwie 2015, 12:29

Wiem o tym tylko że ja nie bardzo mam umiem je kontrolować bo wiele rzeczy mnie bardzo boli.Rozmowa z niektórymi ludzmi przypomina walenie głową w mór i to jest bardzo frustrujące. Niestety smutna prawda jest taka że nie świata wktórym żyjemy nie zmienimy.

Obrazek
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Xsenia » 01 kwie 2015, 13:06

Tak Hansel możesz zmienić tylko siebie, świata nie zmienisz.
Ja też miałam problemy z opanowaniem własnych emocji, nie tylko tych negatywnych, ale pozytywnych też. Z negatywnymi poradziłam sobie w ten sposób, że po zdarzeniu analizowałam:
- czy miałam powód do wściekłości,
- czy moja reakcja była adekwatna do zdarzenia,
- czy mogłam zareagować inaczej,
- jaka reakcja byłaby najlepsza i ze względu na mnie i ze względu na drugą stronę konfliktu,
- czy reagując zbyt emocjonalnie tak naprawdę nie wściekam się na to co było już dawno temu, a nie na to co jest teraz,
- czy moja złość cokolwiek poprawia, czy raczej szkodzi,
- czy w ogóle moja negatywna reakcja miała sens?

I zadając sobie te pytania po każdej kłótni z kimkolwiek dochodziłam do wniosku, że moje negatywne uczucia nie maja totalnie sensu, zatruwają mnie (bo się denerwuję, przyśpiesza mi tętno, zaczynam źle się czuć) i niczego, totalnie niczego nie naprawiają i nie budują.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Krzysztoff » 01 kwie 2015, 13:54

Xsenia pisze:Szczerze mówiąc nie chce mi się dalej szukać. Jezus doskonale wiedział, że umrze i wiedział jak umrze. I wiedział, że tak miało być by "wypełniły się Pisma". Dlaczego miałby więc być zły na tych co wypełniali jego wolę i to co zostało napisane w Pismach?


To że wiedział to jedno , nie znaczy że o to prosił jak sugerujesz , to zupełnie co innego.

Prezentował postawę pogodzenia z losem i misją którą miał wypełnić.

Gdybyś była jasnowidzem i wiedziała że skończysz przejechana przez samochód, to czy oznaczało by to że się o to sama prosiłaś ?

Oprawcy Jezusa mieli wolną wolę więc nikt im niczego nie narzucił
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: Mirek » 01 kwie 2015, 16:07

Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał po to, abyśmy mogli poznać prawdę o nim, a przez to i o sobie samych. Jego czyn miał za zadanie pokazać nam, Kim W Istocie Jesteśmy. Każdy czyn to akt samookreślenia, tak w przypadku twoim, jak i Jezusa. Jezus był boskim mistrzem, ogarniał całkowitą prawdę, o sobie i o Bogu. Pragnął podzielić się nią ze światem. Dlatego mówił, „Ja i Ojciec to jedno”. Głosił również, że jesteśmy jego braćmi, słyszano też, jak powiedział, „Czyż nie mówiłem, że jesteście jak bogowie?”. Nawiązując do swoich cudów, stwierdził, „Dlaczego tak was to zdumiewa? Sami potraficie czynić te rzeczy, i jeszcze większe”.
Jezus nie umarł za grzechy, lecz raczej po to, aby pokazać, że jesteśmy bezgrzeszni. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, i Jezus starał się nam to uświadomić. Ale mało kto dawał wiarę jego słowom. Wiedział, że przekonać o swojej Boskości może tylko dając prawdziwy jej dowód. Cóż, wprawdzie przekonał wielu ludzi, że jest Bogiem, ale przeoczyli oni dość istotną rzecz, a mianowicie, że wszyscy jesteśmy tym samym. Zaczęliśmy go czcić, a o to bynajmniej mu nie chodziło.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami

Postautor: gaba75 » 01 kwie 2015, 16:34

Tak, jasne, dlatego zawsze w grupie raźniej zabijac jednego?

Xseniu skoro tak analizujesz, to przeanalizuj czy nie sprawdzasz nikogo w życiu. Wszystkich. Więc nie opowiadaj, o swojej odwadze bo odważna nie jesteś niestety. Nie przyznasz się do tego że sprawdzasz. Analiza to sprawdzanie- wiedziałaś o tym?Och, nie, bo nie doszłaś jeszcze do prawdy. A może w ogóle nie dojdziesz do niej.

Pan Bóg oddając swego jedynego syna sprawdził kogo ukształtował. jesteśmy ludźmi i mamy na świecie przemoc. Jednego chcą ukrzyzować zawsze dla sprawy, lecz nie zawsze się to udaje!I wtedy też mogło do tego nie dojść, do ukrzyżowania Jezusa, tego już nie analizowałaś?
Przeraża mnie przemoc, bo mam jej dość i nie "pieprzcie" tu farmazonów, bo są różne sytuacje. Są ludzie których inni bronią bo walczą o sprawiedliwość. I ja Jestem za. Nikt nie ma prawa być ofiarą. Jeśli ktoś Cię uderzy bo widzi w tym przyjemność, lub maltretuje Cię psychicznie, to po to ukształtował Cię Bóg i dał Ci mechanizm obronny, żebyś się bronił. I dajcie już spokój z tymi farmazonami o miłosierdziu. Pokażcie mi jak je czynicie.

Dajcie mi coś z siebie a porozmawiamy inaczej. Miłosiernie.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

PoprzedniaNastępna

Wróć do Na zakręcie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość