Hm temat wibracji i ciała duchowego. Nie jestem ani fizykiem kwantowym, ani duchownym żadnej religii. Mam podstawową wiedzę zarówno z jednego, jak i drugiego. Ale to nie oznacza, że mam przyjmować bezkrytycznie opowiadane brednie, bo pani z panem mówią skomplikowanym językiem, które na ich nieszczęście bardzo dobrze rozumiem.
To, że każda cząstka jest w stanie wibracji odkryto już na początku XX wieku, więc nie jest to odkrycie roku. W tym samym czasie odkryto, że wszystko, każda materia składa się tak naprawdę z energii.
Polecam do przeczytania:
http://zenforest.wordpress.com/2009/09/ ... n-czesc-i/Zbyszek pisze:Ciało duchowe natomiast jest dyskiem twardym, wszystkich naszych przeżyć. Od niego zależy cala struktura naszego ciała, nasze choroby i zniekształcenia ciała. By wyleczyć się z jakiejkolwiek choroby, która meczy nas latami, musimy oddziaływać na nasze ciało duchowe by zmienić jego strukturę. Można by nazwać to tak jak to nazwali w tym programie matryca energetyczna, gdyż wszystko jak by nie patrzyć jest energia/wibracja/
To, że człowiek jest w stanie wpływać na własne ciało, uzdrawiać je tylko poprzez zmianę myśli (pozytywna energia, zmiana wibracji, obojętnie jak to nazwiesz), to wiadomo już od czasów prehistorycznych.
Dla mnie cały ten wykład to przekazanie starodawnych informacji w nowy sposób, używając do tego skomplikowanego słownictwa, które postronny człowiek nie będzie analizował, bo to za trudne dla niego. A przy okazji wmawiają nieuświadomionym, że to nowe odkrycia i jedyne słuszna koncepcja. Bzdury na resorach. Tą samą wiedzę można przeczytać w starych książkach, np. w "Atharwaweda", która ma ładnych kilka tysięcy lat. I wcale to nie musi być "matryca energetyczna", bo nazw duszy jest od groma i trochę. Sam możesz wymyślić nową nazwę dla duszy i przekazywać "NOWĄ WIEDZĘ" przy okazji może i trochę zarobisz na naiwności ludzi poszukujących rozwoju.
Trochę krytycyzmu w przyswajanej wiedzy by się przydało. Nie można przyjmować wszystkiego tylko dlatego, że ktoś używa trudnych słów.