autor: Kris » 15 sty 2016, 16:55
Tak szukam i szukam powodu dlaczego ludzie są tacy nie mili wobec siebie i doszedłem do wniosku że powód, to brak empatii.
Jeśli nie czujesz bólu krzywdzonych jak i swojego to nie szanujesz życia.
Wskazuje na to wiele obserwacji.
Gdy zacząłem sprawdzać powody problemów choćby zdrowotnych i zadałem pytanie: ile tego jest nie moje, ile od innych?
Wyszło że 60% od innych z 10% zatrucie środowiska i 30% moje wcześniejsze błędy, tak mniej więcej, i to w sumie wiem od dawna, ale jak to się odbywa?
I tutaj działa coś takiego, że skoro mnie to nie boli, to hulaj dusza piekła nie ma.
Ale to że czegoś nie czujemy to nie znaczy ze na nas nie działa, tylko jakby o tym nie wiemy, nie kojarzymy że jak kogoś krzywdzimy to robimy to sobie również sobie, czy to sobie uświadamiamy, czy nie.
Popatrzcie ile ludzi choruje, cierpi, umiera na najprzeróżniejsze choroby, zwala winę za to na jedzenie, powietrze i wszystkie inne powody, ale nie kojarzy tego że sami sobie taki los zgotowali poprzez postępowanie w całości swoich żywotów, a teraz zbierają tego plony.
Widać to szczególnie na oddziałach paliatywnych, bo tam trafiają ludzie w ostatnim stadium życia i wiele można się nauczyć i zrozumieć, przeglądają ich życia i konsekwencje tego co w nich robili.
Ale w sumie niby o tym wiemy, teraz czas na receptę a ta brzmi tak: przywróćmy współodczuwanie, czy empatię.
I to jest realizowane, spokojnie i dokładnie.
Jakie to niesie konsekwencje?
Odpina się od ludzi wiele podpiętych do nich czakr innych ludzi, bo kradzież odbywa się poprzez wydłużanie czakry w postać jakby energetycznej rurki, która jest przypinana do innej osoby i w ten sposób kradziona jest energia jak równie zatruwany organizm, żeby się delikwent nie bronił, ale ponieważ do złodzieja z kradzioną energia płynie inna, która włącza mu czucie bólu swojego jak i innych krzywdzonych.
Myślę że jeśli to się rozwinie i dotrze do wszystkich ludzi, to może być nawet tak że stopniowo przestaną się krzywdzić, bo zrozumieją, że siebie też krzywdzą, ale jak to będzie, zobaczymy , czy może poczujemy, jeśli się za to weźmiemy i wdrożymy w całym naszym świecie, bo będąc połączeni, nikt tego nie uniknie na dłuższą metę.
Jest na ten temat jeszcze wiele do wyjaśnienia i dopisania, ale nie wszystko na raz.
W każdym razie prawo przyczyny i skutku działa, raz lepiej, u innych może wolniej, ale w końcu nikogo nie omija i tylko uświadomienie sobie tego może to powstrzymać a w konsekwencji doprowadzić do mitycznego edenu, który może się kiedyś stanie rzeczywistością.
Niestety to co się napsociło nie znika samo i trzeba będzie się z tym zmierzyć, aby uniknąć choćby oddziału paliatywnego.
To są konkretne negatywne energie i konkretnie działają przez eony, aż nauczą każdego empatii, ale można się jej wcześniej nauczyć i w konsekwencji wcześniej się wziąć za naprawę siebie i powrót do miłości i szczęścia.
Przypomnijmy sobie nasze młode lata, cieszyło nas praktycznie wszystko, nie opuszczał dobry humor, ale z biegiem lat posmutnieliśmy, już się nie śmiejemy nawet z najzabawniejszych komedii, nie możemy znaleźć choćby troszkę radości, a to wynik gromadzenia się w nas negatywnych energii, naszych i od bliźnich, czy w to wierzymy czy nie, to tak jest, i jeśli sobie wcześniej z tego zdamy sprawę, to może wcześniej to naprawimy, aby wrócił ten młodzieńczy dobry humor i radość życia.
Nie ma rzeczy nie możliwych, poza tym wszystko jest możliwe.