autor: Kris » 28 wrz 2015, 10:25
Wkleję tutaj post który wynikł z dyskusji na innym forum, ale może komuś tutaj coś się z niego przyda.
Można oczyszczać helisy, czy raczej ich oprogramowanie, ale dobrze jest wiedzieć ile jest powodów, czy przyczyn zabrudzania.
Jedna to źli ludzie, ale są też inne, czyli nasze wcielenia i wcielenia ich komórek.
Bardzo ale to bardzo duży wpływ mają wcielenia tego co zjadamy, bo jest tego najwięcej.
Pomyślcie, zabiliśmy jakiegoś bawołu i go skonsumowaliśmy, ale nikt nawet nie pomyślał żeby go potraktować miłością, to został w naszych komórkach jako kolejne nakładki jedna na drogiej, a że żyliśmy trudną do zliczenia ilość razy i my kogoś zjadaliśmy , innym razem ktoś nas zjadał, to nazbierało się źródeł cierpienia.
Przez te cierpiące wcielenia łatwo się do nas włamać i dołożyć nam dodatkowego cierpienia.
To wszystko nazywamy karmą, ale mało kto zdaje sobie sprawę z ilu składowych jest ona zbudowana.
To co napisałem też brzmi pewnie mało przekonująco, no bo jak to sprawdzić?
Można różnymi sposobami, raz może to potwierdzić ktoś z darem telepatii.
Radiestezja też jest bardzo miarodajna i może przykłady i opisy innych, jak to działa.
Dzisiaj z moją przyjaciółką skupiliśmy się na przyczynach naszych dolegliwości i za każdą stały opisane wcześniej przyczyny.
Od kilku lat regularnie odprowadzamy miłością swoje wcielenia, plus te które skrzywdziliśmy i te które zjedliśmy.
Dwa lata temu miałem serce można powiedzieć chore na 30% w stosunku do 100% czyli śmierć.
Dzisiaj jest to już tylko kilka procent.
Przyjaciółka była w gorszej sytuacji bo była załatwiona na 60%, no było źle z krwotokami włącznie.
Dzisiaj też zostało jej parę procent schorzenia i podobnie nie odprowadzonych wcieleń.
Dotarła do mnie jakby telepatyczna myśl żeby zobaczyć dawną znajomą, bo coś z nią nie tak, no wzywa pomocy.
Miała załatwiony organizm w jakichś 80%
Powód to wcielenia.
Wzięliśmy się do pracy i to co było w naszych możliwościach zwołałem miłościami do siebie i tak długo je w niej trzymałem, aż podniosły wibracje i poprzez WJ odeszły do, hmm ja to nazywam Nad Nadświadomość, albo można też nazwać niebem ale nie kościelnym.
Jak już tam były, to powiedziały że będą nam pomagały stamtąd.
Poziom choroby zmalał do no może 10%.
Z tego co wyczułem to nogi odmawiały posłuszeństwa, jakaś opuchlizna wodna, okolica 3 dolnych czakr, ale może wystarczy wyliczania.
Piszę o tym żeby uzmysłowić dlaczego chorujemy i przedwcześnie umieramy.
Mam też kila obserwacji ludzi którym nie można już pomóc, bo raz że są po stronie mroku i jeśli by im odprowadzić wcielenia to nie przerobią lekcji i niczego się nie nauczą, drugie że nawet jak się im próbuje pomóc to zachowują się jak ranny na polu bitwy, nad którym pochyla się pielęgniarka, żeby go opatrzyć, a ten z " wdzięczności" ostatnim wysiłkiem wbija jej nóż w serce.
Jeśli się odprowadza wcielenia, to helisy też się oczyszczają i zaczyna do nich docierać pozytywna energia , budzą się wspierają organizm swoją wiedzą i działaniem.
Na tym forum jest ktoś kto ma początki raka szyszynki i przeniesie się to mózg, w jej okolicy i co, jak mu to powiedzieć, kiedy on nie wierzy we wcielenia i duchowość, najprawdopodobniej by napisał skargę że go straszę.
Nie ma rzeczy nie możliwych, poza tym wszystko jest możliwe.