
I tego droga Atalio musisz się trzymać. Dzięki tym właśnie cierpieniom jest teraz o krok lepszy i szczęśliwszy. Poza tym pomyśl, że teraz nie cierpi bólu i niedogodności cielesnych. Jako matka wiem, że najgorszą rzeczą jest patrzeć na cierpienie dziecka. Niejednokrotnie chciałoby się zabrać wszystkie choroby dziecka na siebie, byle ono nie cierpiało więcej. Tak jednak się nie da. Pozostaje patrzeć i robić wszystko, by temu dziecku ulżyć i pomóc przez trudności przejść. Atalio kochana, Twoje dziecko już nie cierpi, a któregoś dnia znów się spotkacie, przytulicie i będzie Wam dane być razem. Bądź dzielna kobietko, cierpliwa, a Bóg wynagrodzi Ci Twoje łzy.atalia pisze:Trochę też podnosi mnie na duchu myśl, ze w wyniku cierpień swojego zycia sporo odpracował.




Luperci Faviani pisze:Kiedyś już o tym pisałem - karma jest jak szmaciany worek z nowymi doświadczeniami, które na nas czekają i reinkarnacja trwa dopóki tego worka nie opróżnimy. Możemy np. urodzić się z genetyczną dyspozycją do zachorowania na raka płuc, który "jest zaprogramowany" by aktywować się po pięćdziesiątym roku życia, ale jeśli wcześniej umrzemy na dżumę, no to klops... Raka płuc może dostaniemy w kolejnym wcieleniu.

Luperci Faviani pisze:Miło mi było zobaczyć was w Warszawie
Za dwa tygodnie wyprowadzam się do Francji (przynajmniej na jakiś czas) ale wydaje mi się, że będzie to ciekawy okres, jeśli wziąć pod uwagę rozmaite media, które zamierzam tam spotkać. Mam nadzieję nawiązać kontakt ze spirytystami z Nice i z Lyonu, a także przynajmniej jednego niezrzeszonego z okolic Avignonu, o którym słyszałem od znajomych wiele dobrego. Myślę, że poczytacie o tym wszystkim w naszym niszowym kwartalniku "Spirytyzm".

Krzysztoff pisze:Czego oczekujesz od tych spotkań?
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości