Strona 1 z 2

Modlitwa za ciocię...

Post: 09 sie 2011, 19:55
autor: atalia
Przed chwilą dowiedziałam się,że po ciężkiej operacji zmarła mi ciocia.Proszę o modlitwę,by jak najszybciej poszła do Domu-ciocia ma na imię Stanisława.

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 09 sie 2011, 22:02
autor: 000Lukas000
Pomodlę się by szybko skończył się szok i odnalazła szczęście w naszym współnym domu

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 09 sie 2011, 23:11
autor: September518
Niech Stanisława szybko uzyska opiekę, a Jej Rodzina spokój.
Dla Ciebie Atalio wyrazy współczucia.

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 09 sie 2011, 23:38
autor: animus
Serdeczne wyrazy współczucia Atalio.
Oczywiście jestem z Wami również w takich momentach.
m.

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 09 sie 2011, 23:53
autor: Zbyszek
By trudy tej podroży, były dla Stanisławy jak najmniej uciążliwe, dołączam się do modlitwy

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 10 sie 2011, 14:37
autor: tadyszka
[*]

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 10 sie 2011, 15:28
autor: atalia
Serdecznie Wam dziękuję-Wasze modlitwy na pewno pomogły cioci odnaleźć droge do domu Pana.
Ech...paskudny sierpień.Za dwa tygodnie druga rocznica odejścia Rafała...tak bardzo tęsknimy...

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 24 sie 2011, 08:58
autor: atalia
Dzis mija drugi rok,jak Rafała nie ma z nami.Proszę,pomyślcie o nim ciepło...

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 25 sie 2011, 01:11
autor: cthulhu87
atalia pisze:Dzis mija drugi rok,jak Rafała nie ma z nami.Proszę,pomyślcie o nim ciepło...


Czas płynie...
Atalia, dla Ciebie:

Obrazek

Re: Modlitwa za ciocię...

Post: 25 sie 2011, 21:13
autor: animus
Atalio, biologicznej rodziny nie znam, a z tej adopcyjnej i grona najbliższych, wieloletnich przyjaciół, wymarli już prawie wszyscy. Teraz, od kilku dni, w ciężkim stanie znajduje się moja najukochańsza ciocia, a jednocześnie chrzestna oraz najlepsza przyjaciółka i bratowa mojej zmarłej wcześniej Mamy. Kiedy odejdzie ta ciocia, zakończy to pewną epokę w moim życiu... To wyjątkowo szlachetny, prawy, dobry Człowiek. Ciocia bała się zawsze tylko jednego, a mianowicie fizycznego bólu (wyjątkowo niski próg wytrzymałości). Modlę się więc teraz i za nią..., by przynajmniej fizycznie nie cierpiała.
Pozdrawiam!
m.