Krzysztoff pisze:Czy to powinna być to samo uczucie ?
Ja powiem, że powinno się kochać swojego wroga, jak bliźniego, a nawet bardziej. To nie sztuka kochać i obdarzać dobrem człowieka nam bliskiego, przychylnego. Sztuką jest obdarować tym samym tych, którzy nas krzywdzą. To dopiero jest miłosierdzie na miarę rozwoju duchowego, lekcja cenniejsza od najwspanialszych chwil spędzanych z najbliższymi. Niełatwe? Kto powiedział, że wcielając się będzie nam łatwo? Prawdziwy rozwój duchowy wymaga poświęceń, często walki ze sobą samym, z własnymi uczuciami i przekonaniami, bycia ponad zło.
Ostatnie 3 wyrazy to treść mojego Opiekuna (muszę o tym wspomnieć, żeby nie było, że sobie przywłaszczyłam to

) On zwykle w sytuacjach, gdy spotyka mnie krzywda z czyjejś ręki i zastanawiam się, jak utworzyć w sobie miłosierdzie do tej osoby oraz mimo wszystko wyjść do niej z uśmiechem, mawia: "Bądź ponad to". Gdzie "to" oznacza krzywdę i moje złe samopoczucie oraz zło, jakim ktoś mnie daruje. Oznacza to, że mam wynieść się ponad wszelkie krzywdy, spojrzeć na nie jakby z wysoka, z perspektywy, z dystansu, tak, by sięgając mojego ciała, nie były w stanie sięgnąć ducha, odrzucić je w zapomnienie i zrozumieć, że tak na prawdę w perspektywie duchowej te krzywdy nie mają żadnego znaczenia. Nawet jeśli zniszczą moje ciało, nie zniszczą nieśmiertelnego ducha. Być "ponad to" oznacza również myśl, by nie dać się wciągnąć w zemstę, by nie odpowiadać złem na zło. Wierzcie mi, to zawsze skutkuje i przebaczenie, zrozumienie słabości innych, a nawet litość i sympatia przychodzą dużo łatwiej i szybciej.