Nikita pisze:trzeba byc konsekwentnym a wtedy dzieci wezma to na powaznie co sie do nich mowi...
Masz świętą rację, ja również staram się być konsekwentna, choć czasem tak mi serce mięknie i ulegam. A mój maluch tak czasami potrafi mnie podejść, mówiąc "mamusiu kochana, no proszę..." i zrobi te swoje maślane, litościwie błagalne oczka i jak tu odmówić czegoś, czego przed chwilą się zabroniło? Czasem w takiej sytuacji uda mi się zachować zimną krew, a czasami wymiękam. Mówię tu oczywiście o rzeczach małych i banalnych, w sprawach, gdzie stawką jest jego zdrowie i życie jestem nieustępliwa i tłumaczę, póki nie zrozumie. Chyba sama nad sobą muszę popracować, a dopiero dziecko wychowywać
