Wiesz,ja po śmierci swojego syna też mialam ciągłe wrażenie,ze on przebywa w domu,a co więcej,ciagle daje znaki- a to samoczynnym włączaniem się różnych urządzen elektrycznych,a to krokami na schodach wewnętrznych w domu i różnymi takimi.
Czy rzeczywiscie były to sygnały z "tamtego świata"?Przedtem byłam tego pewna,teraz głowy nie dam,zwłaszcza,ze upłynęlo juz trochę czasu i zjawiska te właściwie całkowicie ustały.
Wydaje mi sie,ze prawdopodobne jest,że duch Twojego taty trochę krąży po mieszkaniu,ale nie po to,by kogoś straszyć,tylko po prostu dawac znaki:"słuchajcie,ja wcale nie umarłem,jestem przy was,kocham was".Można mu odrobinę dopomóc w przejściu do wyższych sfer duchowych modląc się o spokój jego duszy,proszac w myslach jego przewodnika duchowego,by go odprowadził do światła i prowadząc z nim cichą rozmowe,przekazujac mu ciepłe myśli w rodzaju :"tato,kocham cię i zawsze bede cie kochać,ale uwalniam cię i prosze,żebys poszedł juz do nieba,do światła."
Ja w ten sposób "uwolniłam"duszę mojego syna i mam nadzieję,ze odszedł juz do światów szczęścia.Czasem jeszcze trochę za nim popłaczę,ale staram się robić to jak najrzadziej,żeby nie zakłocać mu spokoju.
Pozdrawiam ciepło.
