Historie zwyczajne/niezwyczajne
Zakładam ten temat ponieważ zdarzają się nieraz w życiu sytuacje które mimo swojej zwyczajności mają w sobie potencjał "drugiego dna". Myślę, że gdy przeczytacie poniższe historie, zrozumiecie co mam na myśli i mam nadzieję, że dopiszecie swoje.
1. Opowiść Elżbiety.
Kiedyś na fali fascynacji po przeczytaniu Księgi Duchów wpadłam do Elżbiety (jestem w stosunku do niej w podległości służbowej, Elżbieta jest osobą na wysokim stanowisku i nie jesteśmy na "ty"), opowiadłam z pasją o rzeczach,które przeczytałam. W odpowiedzi odpowiedziała mi następującą historią: "Z perspektywy tego co pani mówi nabiera sensu pewne zdarzenie. Otórz niedawno wezwałam do mieszkania tapicera. Był to bardzo miły człowiek (ok.45-50 lat), więc zaczęliśmy rozmawiać. Jakimś sposobem rozmowa zeszła na nietypowy temat. Ten pan oświadczył, że jest na Ziemi już po raz ostatni, jest tego pewien. Wszystko co miał tutaj zrobić, już zrobił. Potrafi kochać i kocha wszystkich ludzi. Mówił z uśmiechem, że cieszy się iż nie wróci już na Ziemię. Ponadto dodał "ale tylko na Ziemi jest pełnia wolnej woli, bo w śwatach wyższych w zasadzie nie jest potrzebna bo wszyscy chcą dobrze". " Mimo bardzo nietypowej wypowiedzi Elżbieta wcale nie wzieła go za dziwaka (a nieznała KD). Musicie przyznać Jego świadomość była niesamowita.
2. Opowieść Magdy
Cóż zarezykuję opowiem, chociaż grozi mi lincz gdy się dowie
. Magda miała wtedy 14 lat. Jechała do liceum zwieść papiery. Kiedy szła na przystanek bardzo nietypowo nikogo nie było na ulicy. Zupełna pustka - przerażająca. Dochodząc do przystanku zobaczyła, że siedzi w nim mężczyzna w średnim wieku, miał na sobie turecki sweter i w ogóle powierzchowność "menela". Magda była przerażona nieormalną pustką no i towarzystwem - czuła się nie pewnie. Stanęła w pewnej (znacznej) odległości. Niestety to czego chciała uniknąć nastąpiło. Mężczyzna zapytał dokąd jedzie. Odpowiedziała, że zawozi papiery do liceum. Odpowiedział: "wiesz takiego człowieka jak ja to ty już w życiu nie spotkasz, daj mi papier i długopis coś ci napiszę". Magda wychodząc z założenia, że z "takimi typami" nie ma co dyskutować, bo jeszcze nie daj Boże...a tu nikogo, podała kartkę i długopis. On zapytał "pisać od prawej do lewej czy od lewej do prawej ? od lewej do prawej będzie trudniej" . Od lewej do prawej trudniej ?!! też coś pomyślała Magda. On coś pisał, w końcu podał jej kartkę. Magda rzuciła okiem - "ale ja nie znam tego języka". Powiedział żeby czytała pod światło. Tak to było pismo lustrzane i Magda wie, że zdarzają się ludzie z taką zdolnością, jednak w tekście nie dają jej spokoju dwa wyrażenia "życzę Ci powodzenia w egzaminie z życia" i "zaufaj "Niepokalanej"". Magda zna ten tekst na pamięć pisze też że zda egzamin i inne życzenia. Jadnak cała sytuacja i ten tekst o egzaminie z życia i Niepokalanej w cudzysłowiu, stanowią dla niej coś niezwykłego.
3. Opowiadanie Pani anestezjolog.
Będąc w szpitalu usłyszałam opowieść pewnej starszej Pani anestezjolog. Pewnej niedzieli wybrała się z mężem na spacer (co tygodniowy rytuał). Przechodzili po ulicach Krakowa wg przyjętego schematu. W pewnym momencie na jednej z ulic zobaczyli pożar kamiennicy, ogień buchał już oknami, ludzie na dole krzyczeli, nadjeżdzający wóz strażacki ochlapał ją wodą z kałuży. Ominęli tłum ludzi i poszli w swoją stronę. Następnej niedzieli idąc tą samą trasą zobaczyli, że dom jest całkowicie wyremontowany tzn. nie było śladów pożaru. Weszła więc do pobliskiego sklepiku i zagadnęła "a cóż to w ciągu tygodnia wyremontowano kamiennice po pożarze?" . "Po jakim pożaże" odpowiedziała sprzedawczyni - "5 lat tutaj pracuję i żadnego pożaru nie widziałam".
1. Opowiść Elżbiety.
Kiedyś na fali fascynacji po przeczytaniu Księgi Duchów wpadłam do Elżbiety (jestem w stosunku do niej w podległości służbowej, Elżbieta jest osobą na wysokim stanowisku i nie jesteśmy na "ty"), opowiadłam z pasją o rzeczach,które przeczytałam. W odpowiedzi odpowiedziała mi następującą historią: "Z perspektywy tego co pani mówi nabiera sensu pewne zdarzenie. Otórz niedawno wezwałam do mieszkania tapicera. Był to bardzo miły człowiek (ok.45-50 lat), więc zaczęliśmy rozmawiać. Jakimś sposobem rozmowa zeszła na nietypowy temat. Ten pan oświadczył, że jest na Ziemi już po raz ostatni, jest tego pewien. Wszystko co miał tutaj zrobić, już zrobił. Potrafi kochać i kocha wszystkich ludzi. Mówił z uśmiechem, że cieszy się iż nie wróci już na Ziemię. Ponadto dodał "ale tylko na Ziemi jest pełnia wolnej woli, bo w śwatach wyższych w zasadzie nie jest potrzebna bo wszyscy chcą dobrze". " Mimo bardzo nietypowej wypowiedzi Elżbieta wcale nie wzieła go za dziwaka (a nieznała KD). Musicie przyznać Jego świadomość była niesamowita.
2. Opowieść Magdy
Cóż zarezykuję opowiem, chociaż grozi mi lincz gdy się dowie
3. Opowiadanie Pani anestezjolog.
Będąc w szpitalu usłyszałam opowieść pewnej starszej Pani anestezjolog. Pewnej niedzieli wybrała się z mężem na spacer (co tygodniowy rytuał). Przechodzili po ulicach Krakowa wg przyjętego schematu. W pewnym momencie na jednej z ulic zobaczyli pożar kamiennicy, ogień buchał już oknami, ludzie na dole krzyczeli, nadjeżdzający wóz strażacki ochlapał ją wodą z kałuży. Ominęli tłum ludzi i poszli w swoją stronę. Następnej niedzieli idąc tą samą trasą zobaczyli, że dom jest całkowicie wyremontowany tzn. nie było śladów pożaru. Weszła więc do pobliskiego sklepiku i zagadnęła "a cóż to w ciągu tygodnia wyremontowano kamiennice po pożarze?" . "Po jakim pożaże" odpowiedziała sprzedawczyni - "5 lat tutaj pracuję i żadnego pożaru nie widziałam".