Wyładowania elektryczne

Jeśli szukasz miejsca, gdzie zamieścić temat niezwiązany ze Spirytyzmem, złożyć życzenia, zamieścić ogłoszenie o sprzedaży "nienawiedzonego" domu to miejsce jest właśnie dla Ciebie.

Re: Wyładowania elektryczne

Postautor: Patrycja£££ » 02 mar 2017, 23:19

Post który zamieściłam w zeszłym roku
Patrycja£££ pisze:Skoro już jestem na tym forum,chciałam się z wami podzielić moimi przeżyciami z istota, która 3lata temu przypałętała się za mną do domu.
3 lata lemu zaczęłam pracę w pewnym sklepie. Budynek, w którym sie znajduje był w czasie drugiej wojny światowej hotelem. W czasie bombardowania goście hotelowi ukryli sie w piwnicy i tam zaczadzieli. Było to około 60osób. Ten sklep obejmował pierwsze piętro i ta nieszczęsną piwnicę, do której każdy bał się schodzić ponieważ i pracownicy i wiele innych osób które znały tę historie zgodnie twierdziły że budynek jest nawiedzony.
Nie bardzo mnie to interesowało poniewaz byłam podekscytowana nową pracą. Moim największym problemem wtedy było zimno. w sklepie pracowałam ja,dziewczyna w moim wieku i nasz szef. ogrzewanie w sklepie nie działało a był to już listopad i musiałam siedzieć w kurtce.jedyne czym sie dogrzewaliśmy to taka mała elektryczna farelka/dmuchawa z plastiku. niestety moja koleżanka zawsze ja sobie przywłaszczała, stawiała na swoim stanowisku i grzała rączki. Strasznie mnie to drażniło ale jako "nowa",w obcym kraju nie chciałam tworzyć problemów, nie wiedziałam jak to załatwić. A gniew we mnie rósł każdego dnia.
Minęły może ze 3tyg i stało się coś bardzo dziwnego. Obsługiwałam klienta a moja "koleżanka" odeszła na chwilę od swojego stanowiska zostawiając włączona farelkę na biurku. Farelka przeleciała przez pomieszczenie,uderzła z hukiem o ścianę i roztrzaskała się na kawałki.to zdarzenie widziało kilka osób i nie było racjonalnego wydarzenia.Mój szef od razu poleciał do sklepu i kupił 3 takie same-dla każdego po jednej. w duchu powiedziałam "dziękuje".
Od tamtego czasu w moim domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy.mieszkałam wtedy z mamą która nie pracowała i miałam o to do niej ogromne pretensje.poza tym mama jest chyba troche takim medium,miała jakieś doświadczenia z duchami no i często sny prorocze,albo śnili jej się zmarli. duch dokuczał jej notorycznie-miała koszmary,budziła się w nocy i nie mogła ruszyć,widziała cień postaci,który samoistnie zniknął,rzeczy znikały,zmieniały położenie,słyszała różne dzwięki.i czuło się,że to tam jest w tym mieszkaniu.ale ja się nie bałam,byłam bardziej zafascynowana.
Minęły może ze 3/4tyg,nic mi sie nie przytrafiało dopóki nie zachorowałam. Była to kobieca,bardzo bolesna przypadłość a jedyne co mi pomaga na ból to gorąca woda.i tak siedziałam w wannie godzinami,a ból nie ustępował. Byłam już wykończona i około 2 w nocy przymknęłam oczy.<Tu w anglii nie ma normalnych włączników światła w toaletach,sa takie sznurki,jak kiedyś spłuczki w kiblach,na końcu mojego wisi metalowa kostka>Oczywiście zasnęłam i nagle się zerwałam bo sznurek na ktorym wisiała ta kostka zaczął się huśtać jak wahadełko i uderzało z hukiem o drzwi i ściane tak głośno że moja zaspana/wystraszona mama wpadła spytać co się dzieje.nie był to przeciąg.ponownie powiedziałam w duchu "dziękuję".
Od tego momentu mi też zaczął dokuczać. Ale najbardziej duch się uaktywnił gdy ja zostałam z mężem w domu a moja mama wybrała sie do polski na urlop. straszyło nas obie.np zrobiłam sobie i mężowi kawę po pracy, usiedliśmy wygodnie na kanapie,szukamy filmu a mąż po 5min się mnie pyta gdzie jego kubek...kubek był na parapecie w drugiej częsci pokoju. Innym razem wracaliśmy do domu ,mamy dwie pary drzwi wejściowych, mąż otwierając drzwi zaczął wrzeszczeć że ktoś jest w domu, bo usłyszał trzaskanie drugich drzwi(ja nie). przeszukaliśmy mieszkanie,nikogo nie było.Wszystkie okna były zamknięte ale drzwi do wszystkich pokoi otwarte na oścież. I wtedy to ja się wystraszyłam bo w korytarzu panował niesamowity smrod,odór jak padlina,fekalia.ale pomimo otwartch drzwi czuć było tylko w korytarzu,wystarczyło przesunąć noc o 1cm a zpachu nie było czuć. Oboje bardzo sie wystraszyliśmy tego wieczoru.
W tym samym czasie zadzwoniła do mnie mama i powiedziała że śnił jej się ten duch,że widziała tłum ludzi a w nim diewczynkę podobną do mnie i że poczuła w tym śnie że to jest ten duch.
Później bywało różnie,raz lepiej,raz gorzej.
Raz gdy zamykałam w pośpiechu sklep usłyszałam śpiew mojej koleżanki z pracy,ona dosyć często śpiewała.za moimi plecami,bardzo wyrażnie,brzmialo jak wyliczanka dla dziecka.nawet sie nie odwróciłam,w duchu pomyślałam "głupia sz..ata zamiast mi pomóc stoi i śpiewa".i nagle śpiew ustał a ja sobie uzmysłowiłam,że ona dzisiaj wcześniej wyszła.
Gdy mamy gości,których nie lubię zawsze padają oni ofiarą "ducha". kuzynka męża,spokojna kobieta po 40stce obudziła nas wszystkich wrzaskiem w środku nocy.spała w salonie, śniło jej się,że coś złego dzieje sie jej dzieciom a gdy otworzyła oczy "to coś bylo w pokoju".powiedziała,że nie zostanie w mieszkaniu ani chwili dłużej. Kobieta mnie tak drażniła,że nawet nie mogłam na nią patrzeć.
Inni goście zauważyli,że łóżko w którym spali przemieszczało sie po pokoju za każdym razem gdy z niego wychodzili. I faktycznie tak było,ale jakoś mnie to rozbawiło.
Jednak około 6msc temu przestało być tak śmiesznie. Wracałam w nocy z pracy, a ulica którą szłam była miejscami nieoświetlona.z lewej strony był bardzo wysoki mur na 2metry a z prawej już oświetlone szyny tramwaju. no i tak idę i widzę że z naprzeciwka idzie mężczyzna,niski,w długiej kurtce z papierosem w ręku.chodnik wąski,pomyślałam że jeszcze mnie przypali tym papierosem bo strasznie nim machał, więc szłam pod samym murem.weszłam w tą nieoświetloną część i cały czas wodze wzrokiem za tym papierosem,czekam aż mnie facet minie.ale żar papierosa nagle zniknął mi z oczu,nikt też mnie nie minał.stałam tak przez chwile i rozglądałam się dookoła ale nikogo nie było. Z płaczem pobiegłam do domu,chyba nigdy się tak nie bałam.
4msc temu byłam w pracy i miałam okropnego doła.byłam w dosyć ciężkiej sytuacji.wyszłam do kibla sobie popłakać.wychodząc zobaczyłam coś czarnego kątem oka i nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu,tak mnie szarpnęło że mało się nie wywróciłam. i wtedy też spanikowałam,bo nie zdawałam sobie sprawy że to coś mnie może fizycznie skrzywdzić.
z miesiąc temu wracałam wieczorem do domu,strasznie padało,spojrzałam w okno,czy ktoś jest w domu.i zobaczyłam ze swiatło sie pali i ktoś stoi w oknie.gdy weszłam do mieszkania jedyna osoba która tam była spała.a w pokoju,w którym ktoś był światło było zgaszone a zasłony zaciągnięte.
nie wiem bardzo co z tym zrobić i co to jest. duch jakby mi pomógł kilka razy,uaktywnia sie gdy ja mam emocjonalne problemy.ale dlaczego mnie zaatakował?dlaczego mnie straszy? a może to ja jestem w jakiś sposób opętana i nawet nie wiem?próbowaliśmy kadzenia,wody święconej,krzyże powiesiliśmy.i nic.na razie jest względny spokój,jak zawsze udajemy,że nic się nie dzieje,nie rozmawiamy o tym.szukałam jakichś magicznych sposobów w internecie,ale bałabym się za to brać,nie wiem nic o magii i nie wiem z czym mam do czynienia.

Czy to tez nazwałbyś omamami..?


Sent from my iPhone using Tapatalk
Patrycja£££
 
Posty: 12
Rejestracja: 08 lut 2016, 00:58

Re: Wyładowania elektryczne

Postautor: OneNight » 02 mar 2017, 23:26

Wybacz, ale wiele osób robi sensacje ze wszystkiego. Wystarczy, że przeciąg trzaśnie drzwiami i ludzie krzyczą na forach - "w moim domu jest duch!". Masa jest też ludzi, którzy chcą zwyczajnie się z nas pośmiać. Moja nieufność jest całkiem na miejscu, zwłaszcza po Twoim 1 poście, w którym odrzucasz racjonalne wyjaśnienia.

Oczywiście, jeśli tak upierasz się przy swojej wersji, dam Ci wskazówki na PW.
Awatar użytkownika
OneNight
 
Posty: 2700
Rejestracja: 09 lip 2015, 14:38

Poprzednia

Wróć do Różne różności

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości