Strona 1 z 1

wątek spirytystyczny w książce o psychiatrii

Post: 02 lut 2015, 00:56
autor: cthulhu87
Czytam właśnie książkę zupełnie (jakby się początkowo wydawało) niepowiązaną ze spirytyzmem. Jest to praca popularnonaukowa poświęcona psychiatrii, autorstwa prof. Toma Burnsa (seria szerokie horyzonty, Sopot 2012).
No więc w trakcie lektury natrafiłem na taki oto fragment:

"Nie istnieje żadna ściśle ustalona granica, która oddziela to, co mieści się w normie, od choroby psychicznej. Jej wyznaczenie jest niemożliwe - chodzi tu bowiem nie tylko o nasilenie objawów. Nawet zdrowemu człowiekowi może się zdarzyć, że słyszy głosy, gdy nikogo nie ma w pobliżu (halucynacja słuchowa). Holenderscy badacze stwierdzili, że spora liczba ludzi zdrowych regularnie słyszy głosy; ludzie owdowiali słyszą bardzo wyraźnie i często głosy zmarłych współmałżonków, co przeważnie działa na nich kojąco. Jakże więc psychiatria ma utrzymywać, że halucynacje są objawami choroby umysłowej? Praktykując medycynę, trzeba umieć dostrzegać powtarzalność w chorobach. Niemal każde zaburzenie jest sygnalizowane przez zbiór charakterystycznych objawów czy oznak".

I dalej:

"Definicje zaburzeń, jakie stosują psychiatrzy, i percepcja indywidualnych przypadków zależą od kontekstu społecznego. Przykładowo współczesne społeczeństwa uznają stres bitewny albo wstrząs spowodowany przeżyciami wojennymi za zaburzenie podlegające leczeniu psychiatrycznemu, a przed stu laty karano za jedno i drugie, dopatrując się w nich tchórzostwa".

Re: wątek spirytystyczny w książce o psychiatrii

Post: 02 lut 2015, 14:25
autor: Krzysztoff
a czy to , że niektórzy dopatrują się w każdej książce - wątków spirytystycznych mieści się w normie ? czy już jest poza ? :shock: :lol:

Re: wątek spirytystyczny w książce o psychiatrii

Post: 02 lut 2015, 14:57
autor: cthulhu87
Być może... 8-) ale ad meritum - moim zdaniem wyłania się z tego obraz psychiatrii jako dyscypliny, w której nie wszystko jest tak oczywiste, jak początkowo może się wydawać.

Re: wątek spirytystyczny w książce o psychiatrii

Post: 02 lut 2015, 15:54
autor: Nikita
czyli slyszenie glosow zmarlego wspolmalzonka to objaw choroby psychicznej?

Re: wątek spirytystyczny w książce o psychiatrii

Post: 02 lut 2015, 16:18
autor: cthulhu87
No właśnie wygląda na to, że niekoniecznie

Re: wątek spirytystyczny w książce o psychiatrii

Post: 02 lut 2015, 16:21
autor: bernadeta1963
Jakieś 3 lata temu , kolejny raz straciłam pracę . Byłam totalnie załamana , do tego stopnia , że nie miałam nawet siły szukać pracy. Z zawodu wyuczonego jestem pielęgniarką i mój staż odbyłam na oddz psychiatrycznym. Nie obawiałam się więc tej wizyty i wybrałam się po pomoc.Młoda pani doktor robiła wywiad , jakie mam wykształcenie . Jak usłyszała , spojrzała na mnie. Oczywiście nie powiedziałam , że jestem medium , bo pewnie bym od niej nie wyszła :lol: .Jej pytanie brzmiało '' Czy słyszy pani głosy?'' odp NIE '' Ma pani myśli samobójcze ?'' odp NIE , "" To po co właściwie pani do mnie przyszła''. Już miałam powiedzieć , że pomyliłam pokoje , ale akurat weszła zapłakana kobieta i doktorowa kazała mi chwilę zaczekać . Oczywiście poszłam do domu i chyba z tego stresu mi przeszło.
Medycyna ciągle robi postępy i różne objawy , które były chorobą będą uznawane jako coś co nie wymaga leczenia. Na razie jeszcze nie można bez karnie za dużo słyszeć :D .