Kot indywiduum a reiki
Dziś sprawdziłem czy reiki zadziała na mojego kota który właśnie udaje tarzana na firance... za chwile jak popodpinam firankę bo spadł razem z nią na ziemie, to opisze ciekawe zdarzenie z reiki.
Mój kot to indywiduum, energiczny, zamiast się łasić to drapie, zamiast lizać to gryzie, czai się za rogiem i skacze do nóg, szczególnie tych gołych, gdy coś robisz czasami może pomyśleć, aaaa skocze sobie na jego plecy, zobaczę co tam robi. Gdy go chcesz zgonić ze stołu to się zaczyna z tobą kłócić, raz gdy matka chciała przeczytać gazetę to jej ją wyrwał i siedział na niej broniąc jej. A najlepsze to jego łapki, jak trzymasz go na rękach to od razu przednimi łapkami się od ciebie odpycha i patrzy się tymi swoimi oczętami z oburzeniem
No taki to towarzyski kot, jedyny wypadek gdy jest w błogostanie to o ile jest spokojny, co się rzadko zdarza, z 2 razy na tydzień, gdy się go drapie pod szyjką i za uchem, z odpowiednim natężeniem oczywiście.
I otóż, w większość przypadków jak robię zabieg sobie lub matce, to on bierze, i wyleguje się między nogami lub obok nich, co dziwne wtedy nie rzuca się na nie z apetytem. Tak jak na przykład umie wkładać łapkę pod kołdrę i szukać nóg którym by można kilka dziurek narobić, bo takie są w końcu ładniejsze.
Dziś tak jak powiedziałem, pomyślałem że skoro to też istota żywa to może spróbuję być kanałem reiki dla niego. Wystarczy że złożyłem ręce i poprosiłem o reiki a kot od razu zaczął mruczeć obok mnie, mimo iż sam się tam wyłożył jak robiłem sobie zabieg, i nic a nic go nie dotykałem. Później przyłożyłem delikatnie ręce iii zobaczyłem na mordce ten sam błogostan gdy usilnie staram się go wywołać drapiąc go w ulubionych miejscach. Przez cały czas miał ten stan wypisany na pyszczku i zawzięcie mruczał. No i wykazał się olbrzymią dozą spokoju i cierpliwości, dodatkowo usiadł na dupie jak człowiek, co dziwne, bo to raczej dla jego budowy nie wygodna pozycja.
Ciekawe to, wliczając że on nie może ulec autosugestii że coś płynie z moich rąk.
Mój kot to indywiduum, energiczny, zamiast się łasić to drapie, zamiast lizać to gryzie, czai się za rogiem i skacze do nóg, szczególnie tych gołych, gdy coś robisz czasami może pomyśleć, aaaa skocze sobie na jego plecy, zobaczę co tam robi. Gdy go chcesz zgonić ze stołu to się zaczyna z tobą kłócić, raz gdy matka chciała przeczytać gazetę to jej ją wyrwał i siedział na niej broniąc jej. A najlepsze to jego łapki, jak trzymasz go na rękach to od razu przednimi łapkami się od ciebie odpycha i patrzy się tymi swoimi oczętami z oburzeniem
No taki to towarzyski kot, jedyny wypadek gdy jest w błogostanie to o ile jest spokojny, co się rzadko zdarza, z 2 razy na tydzień, gdy się go drapie pod szyjką i za uchem, z odpowiednim natężeniem oczywiście.
I otóż, w większość przypadków jak robię zabieg sobie lub matce, to on bierze, i wyleguje się między nogami lub obok nich, co dziwne wtedy nie rzuca się na nie z apetytem. Tak jak na przykład umie wkładać łapkę pod kołdrę i szukać nóg którym by można kilka dziurek narobić, bo takie są w końcu ładniejsze.
Dziś tak jak powiedziałem, pomyślałem że skoro to też istota żywa to może spróbuję być kanałem reiki dla niego. Wystarczy że złożyłem ręce i poprosiłem o reiki a kot od razu zaczął mruczeć obok mnie, mimo iż sam się tam wyłożył jak robiłem sobie zabieg, i nic a nic go nie dotykałem. Później przyłożyłem delikatnie ręce iii zobaczyłem na mordce ten sam błogostan gdy usilnie staram się go wywołać drapiąc go w ulubionych miejscach. Przez cały czas miał ten stan wypisany na pyszczku i zawzięcie mruczał. No i wykazał się olbrzymią dozą spokoju i cierpliwości, dodatkowo usiadł na dupie jak człowiek, co dziwne, bo to raczej dla jego budowy nie wygodna pozycja.
Ciekawe to, wliczając że on nie może ulec autosugestii że coś płynie z moich rąk.