Historie zwyczajne/niezwyczajne

Jeśli szukasz miejsca, gdzie zamieścić temat niezwiązany ze Spirytyzmem, złożyć życzenia, zamieścić ogłoszenie o sprzedaży "nienawiedzonego" domu to miejsce jest właśnie dla Ciebie.

Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: lilo » 14 sty 2009, 10:39

Zakładam ten temat ponieważ zdarzają się nieraz w życiu sytuacje które mimo swojej zwyczajności mają w sobie potencjał "drugiego dna". Myślę, że gdy przeczytacie poniższe historie, zrozumiecie co mam na myśli i mam nadzieję, że dopiszecie swoje.

1. Opowiść Elżbiety.

Kiedyś na fali fascynacji po przeczytaniu Księgi Duchów wpadłam do Elżbiety (jestem w stosunku do niej w podległości służbowej, Elżbieta jest osobą na wysokim stanowisku i nie jesteśmy na "ty"), opowiadłam z pasją o rzeczach,które przeczytałam. W odpowiedzi odpowiedziała mi następującą historią: "Z perspektywy tego co pani mówi nabiera sensu pewne zdarzenie. Otórz niedawno wezwałam do mieszkania tapicera. Był to bardzo miły człowiek (ok.45-50 lat), więc zaczęliśmy rozmawiać. Jakimś sposobem rozmowa zeszła na nietypowy temat. Ten pan oświadczył, że jest na Ziemi już po raz ostatni, jest tego pewien. Wszystko co miał tutaj zrobić, już zrobił. Potrafi kochać i kocha wszystkich ludzi. Mówił z uśmiechem, że cieszy się iż nie wróci już na Ziemię. Ponadto dodał "ale tylko na Ziemi jest pełnia wolnej woli, bo w śwatach wyższych w zasadzie nie jest potrzebna bo wszyscy chcą dobrze". " Mimo bardzo nietypowej wypowiedzi Elżbieta wcale nie wzieła go za dziwaka (a nieznała KD). Musicie przyznać Jego świadomość była niesamowita.

2. Opowieść Magdy

Cóż zarezykuję opowiem, chociaż grozi mi lincz gdy się dowie ;) . Magda miała wtedy 14 lat. Jechała do liceum zwieść papiery. Kiedy szła na przystanek bardzo nietypowo nikogo nie było na ulicy. Zupełna pustka - przerażająca. Dochodząc do przystanku zobaczyła, że siedzi w nim mężczyzna w średnim wieku, miał na sobie turecki sweter i w ogóle powierzchowność "menela". Magda była przerażona nieormalną pustką no i towarzystwem - czuła się nie pewnie. Stanęła w pewnej (znacznej) odległości. Niestety to czego chciała uniknąć nastąpiło. Mężczyzna zapytał dokąd jedzie. Odpowiedziała, że zawozi papiery do liceum. Odpowiedział: "wiesz takiego człowieka jak ja to ty już w życiu nie spotkasz, daj mi papier i długopis coś ci napiszę". Magda wychodząc z założenia, że z "takimi typami" nie ma co dyskutować, bo jeszcze nie daj Boże...a tu nikogo, podała kartkę i długopis. On zapytał "pisać od prawej do lewej czy od lewej do prawej ? od lewej do prawej będzie trudniej" . Od lewej do prawej trudniej ?!! też coś pomyślała Magda. On coś pisał, w końcu podał jej kartkę. Magda rzuciła okiem - "ale ja nie znam tego języka". Powiedział żeby czytała pod światło. Tak to było pismo lustrzane i Magda wie, że zdarzają się ludzie z taką zdolnością, jednak w tekście nie dają jej spokoju dwa wyrażenia "życzę Ci powodzenia w egzaminie z życia" i "zaufaj "Niepokalanej"". Magda zna ten tekst na pamięć pisze też że zda egzamin i inne życzenia. Jadnak cała sytuacja i ten tekst o egzaminie z życia i Niepokalanej w cudzysłowiu, stanowią dla niej coś niezwykłego.

3. Opowiadanie Pani anestezjolog.

Będąc w szpitalu usłyszałam opowieść pewnej starszej Pani anestezjolog. Pewnej niedzieli wybrała się z mężem na spacer (co tygodniowy rytuał). Przechodzili po ulicach Krakowa wg przyjętego schematu. W pewnym momencie na jednej z ulic zobaczyli pożar kamiennicy, ogień buchał już oknami, ludzie na dole krzyczeli, nadjeżdzający wóz strażacki ochlapał ją wodą z kałuży. Ominęli tłum ludzi i poszli w swoją stronę. Następnej niedzieli idąc tą samą trasą zobaczyli, że dom jest całkowicie wyremontowany tzn. nie było śladów pożaru. Weszła więc do pobliskiego sklepiku i zagadnęła "a cóż to w ciągu tygodnia wyremontowano kamiennice po pożarze?" . "Po jakim pożaże" odpowiedziała sprzedawczyni - "5 lat tutaj pracuję i żadnego pożaru nie widziałam".
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: Jul » 14 sty 2009, 12:03

Piękne historie :)

ad 1. Zawsze byłem przekonany, że mądrość jest niezależna od wykształcenia, pochodzenia, zawodu. Ludzie niepozorni, wykonywujące zdawałoby się banalnie i "nieduchowe" czynności są niekiedy głębokiej duszy.

ad 2. Podobne historie czytałem kiedyś na stronie Nautilusa - sporej ilości ludzi przytrafiło się niespodziewane trafienie do pustych miejsc w środku dnia i w dużym mieście! Jedna z historii opisywała kogoś, kto na dworcu trafił na taki "moment". Na ulicach nikogo, nawet w przedziałach pociągowych, zero ludzi. Niektóre z osób wpadają wtedy w przerażenie, inne spotykają właśnie jakieś dziwne osoby, które mają coś ważnego do przekazania. Ciekawe :)

ad 3. Dla mnie najdziwniejsza historia :) Na miejscu tych spacerowiczów zorientowałbym się w historii tej kamiennicy, pogadałbym ze starszymi mieszkańcami miejsca. Może pożar był, ale wiele lat temu?

Jeśli masz więcej takich historyjek, to proszę daj jeszcze :)
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: Luperci Faviani » 18 sty 2009, 12:36

lilo pisze:1. Opowiść Elżbiety.

Kiedyś na fali fascynacji po przeczytaniu Księgi Duchów wpadłam do Elżbiety


Nie wiadomo jak przebiegała ich rozmowa i dlaczego nieznajomy tapicer zaczął opowiadać obcej osobie o swoim wcieleniu... Zawsze powinno się podchodzić z dużym dystansem do takich zwierzeń ludzi obcych. Schizofrenia charakteryzuje się, między innymi, tym, że pacjent jest przekonany o realności swoich wizji i uważa, że są rzeczami zupełnie normalnymi, np. rozmowa z Jezusem przy porannej kawie... Gdy przeprowadza się wywiad z człowiekiem twierdzącym, iż był świadkiem zjawisk "nadprzyrodzonych" trzeba sprawdzić czy ma on zdrowe, analityczne podejście do całej sprawy i czy jego historia, opowiadana na różne sposoby, ma sens; jak na policyjnym przesłuchaniu... (w telegraficznym skrócie)
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: lilo » 19 sty 2009, 12:32

Jul pisze:Jeśli masz więcej takich historyjek, to proszę daj jeszcze :)


W nawiązaniu do ostatniej opowieści, spotkałam się z dwiema podobnymi:

4. Opowiadanie biznesmenów.

Opowiadanie to pochodzi z takiego programu "Strefa 11". Dwóch mężczyzn w średnim wieku wybrało się w delegację. Jechali bodajże z W-wy do Szczecina (ale nie jestem pewna). Wyruszyli wieczorem. Po odbyciu pewnego odcinka drogi napotkali na mgłę. Mgła była tak gęsta, że nie widzieli niczego dalej niż 1m przed samochodem. Telefon nie łapał zasięgu. Postanowili, że się zdrzemną, a jak minie mgła to pojadą dalej. Tak też uczynili. Kiedy dojechali na miejsce dowiedzieli się, że ich żony zgłosiły zaginięcie na policje bo nie było ich przez 4 dni. Nie umieli wytłumaczyć w jaki sposób minęły te 4 dni.

5. Opowiadanie z książki.

Wiecie dużo jest różnych książek o zjawiskach paranormalnych. To opowiadanie pochodzi z takiej właśnie książki (autor był chyba badaczem takich zjawisk, ale nie znam nazwiska i nie ręczę czy istotnie był to aurorytet w tej dziedzinie), czytałam ją w liceum (czyli ponad 10 lat temu). Otóż, rzecz działa się w Angli, jakoś w latach 50-60 tych. Mężczyzna i kobieta jechali w jednym przedziale pociągu. Byli względem siebie zupełnie obcy. Nagle w przedziale pojawił się bardzo dziwnie ubrany mężczyzna, rozglądną się i zaczął krzyczeć. Po chwili jednak znikł tak nagle jak się pojawił. Zdarzenie to zainspirowało tych dwoje do zgłębienia tak niesamowitego zjawiska. Po dłuższych lub krótszych poszukiwaniach, znależli w księgach kościelnych z obszaru w którym to zjawisko wystąpiło zapis z XVII wieku, że pewien jegomość zmarł tego i tego jako częściowo obłąkany, gdyż z uporem twierdził, że wpadł do jakiejś piekielnej maszyny.

A teraz coś z autopsji - bliżej spirytyzmu;

6. Historia z moją mamą.

Kiedy miałam około 11-13 lat spędzaliśmy z braćmi wakacje w jednym z islamskich państw - w Libii. Jakoś po przebudzeniu mama stwierdziła, że musimy jechać do kościoła (z tymi snami to takie rodzinne obciążenie ;) ). No ok, tylko, że najbliższy kościół jest ok. 50 km. od nas - w Tripolisie. Mama popytała, podzwoniła i dowiedziała się, że będzie tego dnia polska msza. Była sobota (w każdym razie nie niedziela). Po przyjeździe do kościoła zajęliśmy miejsca, czekamy na Mszę Św. i obserwujemy następujące zdarzenie. Podchodzi ministrant zapala świece na ołtarzu; jedna, druga, trzecia, trzecia.....trzecia nie chce się zapalić. Poszedł po kolegę, ale jego pomoc, nie zdała się na nic, nadal świeca nie chciała się zapalić. Poszli po księdza. Ksądz, po kilku nieudanych próbach zapalenia świecy, wyciągną wkład (te świece na ołtarzu mają coś takiego jak wewnętrzna świeczka) i polecił ministrantowi, żeby przyniósł nowy. Mimo założenia nowego wkładu oraz dużych wysiłków księdza i ministrantów nowy wkład także się nie podpalił i świeca pozostała niezapalona przez całą Mszę. Mama przez to była rozstrzęsiona i mówiła, że w domu stało się coś złego. Próbowałam ją przekonać, że jeżeli nawet ta zagaszona świeca ma coś znaczyć, to przecież nie musi to dotyczyć nas. W kościele byli też inni ludzie. Po powrocie do kraju dowiedziała się, że tego dnia był pogrzeb jej badzo bliskiego przyjaciela i szwagra (męża jej siostry), który zmarł nagle na zawał.

7. Znak od babci.

Nie jestem pewna, czy już nie wspominałam o tym zdarzeniu. Pobieżnie prześledziłam posty i nie znalazłam. W każdym razie w przypadku powtórki sorry :) . Kiedy zmarła moja babcia dowiedziałam się o tym czekając na tramwaj do pracy. Zadzwoniła mama. Nie wpadłam w rozpacz, liczyliśmy się z tym babcia miała 93 lata, ale jednak jakby szabla przeszyła mi serce. Nadjechał tramwaj. W tym bólu powiedziałam :"Babciu jeżeli jest Ci tam dobrze, to daj mi znak. Niech ten tramwaj zatrzyma się bez powodu między przystankami. Niech stanie ot tak, a póżniej może jechać dalej. Chociaż nikt się nie zorientuje to będzie znak od Ciebie." Nie uwierzycie ! Zaraz po tych słowach tramwaj wykoleił się. Spóźniłam się do pracy, ale byłam b. szczęśliwa. Jestem pewna, że to był znak od babci. Nigdy wcześniej nie widziałam żeby tramwaj wykoleił się - wyjechał z torów. Skoro normalny duch mojej babci mógł dać mi taki znak, to znaczy, że siła Ducha jest olbrzymia.

Czekam na Wasze opowiadania :D
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: Jul » 24 sty 2009, 00:31

a.d. 4 Ten motyw także opisało sporo ludzi w listach do Fundacji Nautilus. Niektórym się to przytrafiało na zwykłych spacerach pieszych, innym podczas jazdy samochodem. Prawie zawsze takim przypadkom towarzyszy jakaś silna mgła, zagubienie poczucia czasu, brak ludzi (w zasadzie pokrewne są te historie tej jaką opisałaś w a.d. 1). Niezwykłe zjawiska i przygody zdarzają się na tym świecie.

a.d. 5 Kojarzę trochę inną, ale zbliżoną historię. Otóż w Nowym Yorku chyba w latach 70. zdarzyło się, że na ulicy pojawił się dziwny jegomość. Był ubrany bardzo staromodnie, wyjęty jak z dziewiętnastego stulecia. Ludzie myśleli, że to aktor idzie do pracy do teatru. Ale ten pan zachowywał się ponoć bardzo nerwowo, ciągle rozglądał się na boki, krzyczał na widok samochodów. Niestety skończyło się to tym, że zaczął biec przed siebie i zanim ktoś zdołał mu pomóc, to wpadł właśnie pod samochód. Podobno policja długo nie mogła zidentyfikować zwłok - nikogo o takich liniach papilarnych i rysopisie po prostu nigdzie nie było. W końcu po długich poszukiwaniach ustalono nazwisko i imię tego człowieka. Okazało się, że ktoś o takich danych i wyglądzie żył w USA.... w pierwszej połowie XIX wieku. W dodatku zgadzało się, że wybrał się w podróż do Nowego Yorku, na podstawie jakiś kronik. Nie wiem na ile wiarygodna jest ta historia, wyczytałem ją kiedyś na jednym z forów paranormalnych.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: lilo » 26 sty 2009, 13:07

O tej historii w Nowym Jorku też gdzieś czytałam. Ponadto przypomniałam sobie jeszcze jedną:

8. Opowiadanie wczasowiczki

Kiedy byłam w przedostatniej klasie liceum pojechaliśmy taką małą paczką na wakacje do Łeby. Jak to zwyle bywa nowe znajomości, nowi ludzie. Pewnego wieczoru poznałyśmy bardzo interesującą kobietę. Miała ok. 35 lat ale była badzo dojrzała jak na swój wiek. Myślę, że ja nie będę taka nawet i po 50 -tce. Badzo wyważona, opanowana. Mieliśmy taką małą imprezkę na plaży podłączyło się parę osób i ona także, miała chyba jakieś nieporozumienie z partnerem, spacerowała plażą i zobaczyła nas, zaprosiliśmy ją a ona skorzystała. Na pewnym etapie jakoś zaczęliśmy opowiadać rożne ciekawe historie z życia. Przyszła pora na nią, powiedziała, że powie nam coś niesamowitego, ale obawia się reakcji. Zapewniliśmy ją, że może być spokojna. Powiedziała, że na stałe mieszka w Niemczech tam też pracuje (nie pamiętam w jakim charakterze) w systemie zmianowym. Bardzo często zdarza jej się że podczas snu jest obecna w swoim rodzinnym domu w Polsce, widzi co robi jej mama, może później wszystko w szczegółach opisać. Widzi ją tak jakbyśmy z góry obserwowali konkretną osobę w mieszkaniu. Pierwszy raz powiedziała, że to b. realny sen. Kiedy opowiedziała go mamie w szczegółach, ta była w szoku. Wszystko co robiła się zgadzało, tak jakby była tam obecna np. że mama dzwoniła do kogoś o czym rozmawiali, że piekła ciasto, że była u niej sąsiadka na kawie - wszystko w szczegółach. Póżniej już zaczeła mówić że jakoś wychodzi z siebie i nagle znajduje się obok osoby, którą b. kocha. Gdy to opowiadała, myślałam, że to jakiś rodzaj telepatii ale też brałam pod uwagę, że kobieta może być "dziwna". Dzisiaj wiem, że dusza podczas snu wychodzi z ciała przemieszcza się i komunikuje z innymi, tylko, że nieliczni mogą to zapamiętać.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: Luperci Faviani » 26 sty 2009, 18:59

A mnie się ostatnio często śni, że mam władzę poruszania przedmiotami za pomocą myśli. Nie są to rozbudowane historie lecz pojedyncze scenki.
Ostatnio włączałem i wyłączałem odbiornik telewizyjny... ???
Kto wie, może gdy śpię, mój Duch nawiedza jakichś biednych, przerażonych ludzi...

:lol: :lol: :lol:
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: Jul » 29 sty 2009, 11:29

Luperci, też mi się czasami śni, że jestem duchem :-) Ostatni raz śniło mi się nawet, że przewracałem stoliki w... klasztorze buddyjskim (mnisi jednak nie byli specjalnie mną przejęci :D)

Chociaż, gdy się obudziłem miałem identyczną "schizę", tzn. pomyślałem, czy ja naprawdę nie straszyłem jakiś biednych mniszków. Znajomy ezoteryk z kolei twierdzi, że sen opisuje moją osobę dwa wcielenia temu w Bengalu Zachodnim. Jednak z ostrożnym sceptycyzmem podchodzę do takich rewelacji.

Może kwestię snów powinniśmy przedyskutować na kolejnym czacie?

A i mam pytanie: czy nie zdarzyło się Wam kiedyś spotkać jakiegoś bardzo dziwnie zachowującego się człowieka na spacerze, na ulicy, w podróży? Bo ja raz miałem takie spotkanie, i do dzisiaj mam drobne podejrzenie czy to nie był silnie zmaterializowany duch.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: Luperci Faviani » 30 sty 2009, 23:29

W mojej pracy często spotykam dziwnych ludzi... :)

Generalnie, staram się nie przywiązywać większej wagi do snów. Wyjątek stanowią te, w których jakaś nieznajoma postać prosi mnie o modlitwę bądź, gdy w wyniku tylko jej pojawienia się (cały czas we śnie) doznaję jakichś szczególnych uczuć.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Historie zwyczajne/niezwyczajne

Postautor: lilo » 07 lut 2009, 16:26

Mistyczne schody z Santa Fe w Nowym Meksyku USA.

To tajemnica mająca ponad 130 lat i przyciągająca około 250 tyś pielgrzymów każdego roku. Centrum atrakcji stanowi Kaplica Loretto. Obiektem cudu który miał sie tam zdarzyć są schody. Kaplica została zaprojektowana przez francuzkiego architekta Antoine Mouly i ukończona 1873 r. Architekt nagle zmarł i zakonnice zobaczyły, że nie ma schodów do balkonu dla chóru. Siostry spędziły 9 dni na modlitwie do św. Józefa, który sam był cieślą. W ostatni dzień modlitwy obcy mężczyzna zapukał do drzwi i oświadczył, że pomoże siostro w budowaniu schodów. Cieśla sam zbudował schody, które są prawdziwym arcydziełem ciesielskim. Nikt nie rozumie jak te schody utrzymują sie w powietrzu bez centralnego wspornika. Cieśla nie użył ani jednego gwoździa czy kleju. Po ukończeniu nagle znikł nie czekając na zapłatę. W mieście Santa Fe chodziły słuchy, ze ten cieśla to sam św. Józef wysłany przez Jezusa żeby zajął sie problemem zakonnic.Pierwszy raz gdy zakonnice weszły na chór to z powrotem schodziły tyłem, na czworaka. Oryginalne schody były bowiem bez poręczy. Dopiero 10 lat póżniej poręcz dobudował Ph.A.Hersch. Te schody otaczają 3 tajemnice:
1/ Do tej pory nieznane jest imię i nazwisko mistycznego cieśli;
2/ Do tej pory żaden architekt, inżynier czy naukowiec nie potrafi wyjaśnić lub zrozumieć jak te schody mogą utrzymać balans bez środkowego suportu;
3/ tajemnica - skąd cieśla miał drewno? Mimo poszukiwań, nikt nie może odnaleźć drewna użytego na schody w całym rejonie Nowego Meksyku.
Jest jeszcze jeden szczegół - schody mają 33 schody - wiek ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa.
(Nie udało mi się wkleić w załącznikach slajdów, prześlę je Konradowi, może jemu się uda)

Jeszcze jedna historia z chórem

Niesamowity "zbieg okoliczności".

Rzecz wydarzyła się w USA. Miasta nie znam. Historia pochodzi z TV Discowery i była parę dni temu. Oglądał ją mój mąż, ja znam jedynie relację. Otóż w pewnym miasteczku w określony dzień o określonej godzinie miały miejsce próby chóru kościelnego. Było 15 chórzystów.
Jednego razu owego dnia żaden z chórzystów nie stawił się na próbę: kilku popsuł się samochód, kilku zachorowało, jednemu przestawił się zegar, jeden złapał gumę, kilku zaspało itp. W każdym razie żadna z 15 osób nie stawiła się na próbie. Jak się okazało na szczęście!!! W pobliżu uchodził gaz, wybuch wysadził w powietrze cały chór. Gdyby tam byli, nikt by nie przeżył. I jak można mieć wątpliwości co do Anioła Stróża?! ;)
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Następna

Wróć do Różne różności

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość