Jul pisze:Jeśli masz więcej takich historyjek, to proszę daj jeszcze

W nawiązaniu do ostatniej opowieści, spotkałam się z dwiema podobnymi:
4. Opowiadanie biznesmenów.
Opowiadanie to pochodzi z takiego programu "Strefa 11". Dwóch mężczyzn w średnim wieku wybrało się w delegację. Jechali bodajże z W-wy do Szczecina (ale nie jestem pewna). Wyruszyli wieczorem. Po odbyciu pewnego odcinka drogi napotkali na mgłę. Mgła była tak gęsta, że nie widzieli niczego dalej niż 1m przed samochodem. Telefon nie łapał zasięgu. Postanowili, że się zdrzemną, a jak minie mgła to pojadą dalej. Tak też uczynili. Kiedy dojechali na miejsce dowiedzieli się, że ich żony zgłosiły zaginięcie na policje bo nie było ich przez 4 dni. Nie umieli wytłumaczyć w jaki sposób minęły te 4 dni.
5. Opowiadanie z książki.
Wiecie dużo jest różnych książek o zjawiskach paranormalnych. To opowiadanie pochodzi z takiej właśnie książki (autor był chyba badaczem takich zjawisk, ale nie znam nazwiska i nie ręczę czy istotnie był to aurorytet w tej dziedzinie), czytałam ją w liceum (czyli ponad 10 lat temu). Otóż, rzecz działa się w Angli, jakoś w latach 50-60 tych. Mężczyzna i kobieta jechali w jednym przedziale pociągu. Byli względem siebie zupełnie obcy. Nagle w przedziale pojawił się bardzo dziwnie ubrany mężczyzna, rozglądną się i zaczął krzyczeć. Po chwili jednak znikł tak nagle jak się pojawił. Zdarzenie to zainspirowało tych dwoje do zgłębienia tak niesamowitego zjawiska. Po dłuższych lub krótszych poszukiwaniach, znależli w księgach kościelnych z obszaru w którym to zjawisko wystąpiło zapis z XVII wieku, że pewien jegomość zmarł tego i tego jako częściowo obłąkany, gdyż z uporem twierdził, że wpadł do jakiejś piekielnej maszyny.
A teraz coś z autopsji - bliżej spirytyzmu;
6. Historia z moją mamą.
Kiedy miałam około 11-13 lat spędzaliśmy z braćmi wakacje w jednym z islamskich państw - w Libii. Jakoś po przebudzeniu mama stwierdziła, że musimy jechać do kościoła (z tymi snami to takie rodzinne obciążenie

). No ok, tylko, że najbliższy kościół jest ok. 50 km. od nas - w Tripolisie. Mama popytała, podzwoniła i dowiedziała się, że będzie tego dnia polska msza. Była sobota (w każdym razie nie niedziela). Po przyjeździe do kościoła zajęliśmy miejsca, czekamy na Mszę Św. i obserwujemy następujące zdarzenie. Podchodzi ministrant zapala świece na ołtarzu; jedna, druga, trzecia, trzecia.....trzecia nie chce się zapalić. Poszedł po kolegę, ale jego pomoc, nie zdała się na nic, nadal świeca nie chciała się zapalić. Poszli po księdza. Ksądz, po kilku nieudanych próbach zapalenia świecy, wyciągną wkład (te świece na ołtarzu mają coś takiego jak wewnętrzna świeczka) i polecił ministrantowi, żeby przyniósł nowy. Mimo założenia nowego wkładu oraz dużych wysiłków księdza i ministrantów nowy wkład także się nie podpalił i świeca pozostała niezapalona przez całą Mszę. Mama przez to była rozstrzęsiona i mówiła, że w domu stało się coś złego. Próbowałam ją przekonać, że jeżeli nawet ta zagaszona świeca ma coś znaczyć, to przecież nie musi to dotyczyć nas. W kościele byli też inni ludzie. Po powrocie do kraju dowiedziała się, że tego dnia był pogrzeb jej badzo bliskiego przyjaciela i szwagra (męża jej siostry), który zmarł nagle na zawał.
7. Znak od babci.
Nie jestem pewna, czy już nie wspominałam o tym zdarzeniu. Pobieżnie prześledziłam posty i nie znalazłam. W każdym razie w przypadku powtórki sorry

. Kiedy zmarła moja babcia dowiedziałam się o tym czekając na tramwaj do pracy. Zadzwoniła mama. Nie wpadłam w rozpacz, liczyliśmy się z tym babcia miała 93 lata, ale jednak jakby szabla przeszyła mi serce. Nadjechał tramwaj. W tym bólu powiedziałam :"Babciu jeżeli jest Ci tam dobrze, to daj mi znak. Niech ten tramwaj zatrzyma się bez powodu między przystankami. Niech stanie ot tak, a póżniej może jechać dalej. Chociaż nikt się nie zorientuje to będzie znak od Ciebie." Nie uwierzycie ! Zaraz po tych słowach tramwaj wykoleił się. Spóźniłam się do pracy, ale byłam b. szczęśliwa. Jestem pewna, że to był znak od babci. Nigdy wcześniej nie widziałam żeby tramwaj wykoleił się - wyjechał z torów. Skoro normalny duch mojej babci mógł dać mi taki znak, to znaczy, że siła Ducha jest olbrzymia.
Czekam na Wasze opowiadania
