Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: atalia » 07 lip 2011, 20:52

W mojej rodzinnej miejscowości na Pomorzu Zachodnim przed jeszcze kilkoma laty znajdował się dom(niedawno został zburzony),o którym wiesć gminna głosila,ze w nim straszy.Była to stara,bodajze XIX-wieczna poniemiecka kamienica.Czy tak naprawdę było?
Słyszałam od osoby zamieszkujacej tam przez wiele lat o dziwnych zdarzeniach,których była naocznym świadkiem.
Otóż pewnego wieczoru szła korytarzem do swojego mieszkania usytuowanego na samym końcu,kiedy wszystkie drzwi do mieszkan tam się znajdujacych zaczęły sie kolejno otwierac,powodowane niewidzialną ręką.Oczywiscie dziewczyna pomknęła do swojego mieszkania na skrzydłach wielkiego strachu.
Ojciec tejże dziewczyny miał pecha.Gdy tylko przykrył się kołdra,"coś"mu ją uporczywie ściagało,tak,ze biedny ów człowiek musiał spac nieprzykryty lub przykryty połowicznie.Kiedys całkowicie rozeźlony powtarzajacą sie sytuacją wykrzyknął "Odwal się od mojej kołdry bo ci przy.....".Niestety duch, z tego co mi wiadomo,nie posłuchał.
W mieszkaniu tym odnotowano też przypadki układania przedmiotów,np.pewnego ranka na stole znalazły się krzesła,uprzednio stojące na podłodze,miało miejsce też samoczynne odkrecanie się kranu z wodą.
Wydaje się,że nie był to jakis szczególnie złośliwy byt,chyba raczej żartowniś, z jakiejs
przyczyny przywiazany do tego miejsca.
Czy w Waszych miejscowościach odnotowano podobne przypadki?
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: atalia » 07 lip 2011, 22:16

To tylko takie tam michałki wakacyjne,ale opowieść jest jak najbardziej prawdziwa.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: Zbyszek » 07 lip 2011, 22:55

Osobiście nie znam żadnego takiego domu, ale często do centrum przychodzą ludzie którzy zajmują się pomocą, jeżeli to jest możliwe by duchy z danego domu mogły powędrować dalej. Są historie bardzo ciekawe. Na przykład jeden duch, jak później się okazało, były właściciel tego domu uprzykrzał się w sposób natarczywy pewnej rodzinie, po kontakcie z nim okazało się ze osoba która zamieszkiwała obecnie ten dom, była od dawna /wielu reinkarnacji/ jego wrogiem. Poza tym wiedział ze nie należy do świata żywych, ale był tak przywiązany do swego dobytku ze nie chciał go opuścić. Zapytany czy inna rodzina będzie mogła zamieszkać w tym domu odpowiedział ze tak. Jeżeli dobrze pamiętam, po wyprowadzce, obecnych lokatorów długo nikt nie mieszkał w tym domu.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 641
Rejestracja: 19 lis 2010, 01:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: Ouija-Expert » 08 lip 2011, 10:02

pomorze zachodnie ? a gdzie konkretnie ?
Ouija-Expert
 
Posty: 43
Rejestracja: 28 maja 2011, 12:01

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: animus » 08 lip 2011, 11:17

Miałam kiedyś znajomą. Odwiedziła mnie 3 razy. To była taka znajoma, której różne drobiazgi, dokądkolwiek poszła, dziwnym trafem "przyklejały się do łapek (kosmetyki, biżuteria, inne drobne przedmioty). Po raz trzeci przyszła z 15-letnią córką. Tego dnia siedziałyśmy w kuchni popijając herbatkę z dzikiej róży i rozmawiając o ich przeprowadzce, kiedy na korytarzu (długi przedpokój na piętrze), dały się wyraźnie słyszeć kroki. Wykładzina dywanowa na tym korytarzu rozłożona jest na deskach, starych już, zatem podczas stąpania po nich, słychać bardzo charakterystyczne dla tego typu podłóg dźwięki.
Znajoma stwierdziła, że to na pewno weszła na piętro moja teściowa i... podsłuchuje pod drzwiami kuchni. Odpowiedziałam, że to nie teściowa.:) Ponieważ odgłosy nie zanikały, córka znajomej poszła sprawdzić korytarz, schody, a dodatkowo obeszła wszystkie pomieszczenia. Nikogo nie znalazła. Kiedy dziewczyna wróciła do kuchni, odgłosy kroków stały się jeszcze bardziej wyraźne, głośniejsze. Wtedy poszła całe piętro przeszukać jej mama. Również nikogo nie znalazła. Wreszcie, kiedy 3 min. po jej powrocie do kuchni... zatrzasnęły się z hukiem drzwi (nie było przeciągów), panie bardzo szybko podziękowały za herbatkę, pożegnały się, wyszły i... nigdy już tu nie wróciły.
Spotkałam znajomą w ubiegłym roku, zapraszałam na kaweczkę i pogaduchy. Stwierdziła, że owszem, bardzo chętnie spotka się ze mną, ale... jak najdalej od domu, w którym mieszkam. :lol:
Jeżeli podczas opisanej wyżej wizyty... wspierał mnie wtedy duch, to... bardzo go lubię. ;)

Pozdrawiam serdecznie!:)
m.
animus
 
Posty: 225
Rejestracja: 29 maja 2011, 20:45

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: atalia » 08 lip 2011, 14:30

Hehe...metoda "na ducha"moze byc niezłym sposobem na natrętów,nudziarzy,wiecznych malkontentów czy osoby o lepkich łapkach. ;)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: 000Lukas000 » 11 lip 2011, 08:24

Kiedys całkowicie rozeźlony powtarzajacą sie sytuacją wykrzyknął "Odwal się od mojej kołdry bo ci przy....."

Ja chyba bym zrobił tak samo, przynajmniej kiedyś. :D
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1685
Rejestracja: 13 kwie 2011, 12:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: Leszek » 11 gru 2011, 17:46

Ostatnio znajomy opowiadał mi historię z Cieszyna. Był stary dom, tak zwana kostka w którym straszyło, żadna rodzina na dłużej nie mogła w nim wytrzymać. Objawiało się to takim jakby gwizdaniem, raz cichszym, raz głośniejszym a czasem był spokój. Jednakże nic nie pomagało, tak mijał czas aż w końcu przyszła pora na remont dachu.

Budowlańcy byli w niemałym szoku gdy zobaczyli, że w dachu wbetonowane jest kilka butelek po piwie! Szyjki wystawały trochę ponad papę, gdy wiał wiatr to gwizdały, gdy padał deszcz to się napełniały wodą i przez jakiś czas był spokój! Potem się okazało, że pierwsza właścicielka która budowała ten dom była jakąś jędzą, która nie opuszczała budowlańców na krok, patrzyła im się cały czas na ręce i mędrkowała. Ci w rewanżu zapewnili jej niekończące się wrażenia!! THE END :D
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 20:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Nawiedzony dom w rodzinnym miasteczku

Postautor: tadyszka » 06 maja 2012, 21:39

lekcja zycia..

;D nie podpadaj temu kto buduje ci dom :)
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 388
Rejestracja: 16 lut 2011, 19:21
Lokalizacja: Hamburg


Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości