Strona 5 z 5

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 18 lis 2018, 19:47
autor: danut
A ja nie wiem co nazywasz "fluidem uniwersalnym". Czy chodzi o "dech Ducha" ogarniającego wszystko, czyli to co wzbudza ruch, selekcjonuje, oddziałuje, pobudza do życia, pozwala na zaistnienie? "Mieszanina tych fluidów" - nie, raczej wprowadzanie zamieszania w nich, jeśli tak jak napisałam wyżej pojmujesz, to wprowadzanie zamieszania informacją pochodzącą od naszych wolnych woli i często niewspółgrającą z powyższym "fluidem" i próbującą go przechytrzać.

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 18 lis 2018, 19:47
autor: danut
A ja nie wiem co nazywasz "fluidem uniwersalnym". Czy chodzi o "dech Ducha" ogarniającego wszystko, czyli to co wzbudza ruch, selekcjonuje, oddziałuje, pobudza do życia, pozwala na zaistnienie? "Mieszanina tych fluidów" - nie, raczej wprowadzanie zamieszania w nich, jeśli tak jak napisałam wyżej pojmujesz, to wprowadzanie zamieszania informacją pochodzącą od naszych wolnych woli i często niewspółgrającą z powyższym "fluidem" i próbującą go przechytrzać.

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 18 lis 2018, 20:36
autor: Zbyszek
Wszystko co nas otacza jest mieszanina fluidu uniwersalnego/prymitywnego, początkiem wszystkiego co materialne/ Jest to najmniejsza „cząstka” jaka istnieje w kosmosie. Jest to opisane dokładnie w Genezie Allana Kardeca. Dopiero z fluidu przez rożne uwarunkowania fizyczne, chemiczne i inne znane i nieznane nam procesy, powstało wszystko to co nas otacza i poważna część nas samych, jak nasze ciało duchowe, co jest subtelnie materialne. Nasz duch jest częścią inteligentna pochodzącą od Boga. Duchy pytając je o to nie umieją udzielić innej odpowiedzi.
My mentalnie, mamy możliwość modelowania fluidów, czego dokonują duchy sprawniej i lepiej niż my. W ten sposób, dokonują materializacji, pobierając odpowiednie substancje ektoplazmy/fluidów już przerobionych/ od medium i tez od nas obecnych przy tym zjawisku.
Nie ma innego, sposobu na takie zjawiska, gdyż ektoplazmę posiadają tylko organizmy żywe. Takie zjawiska są niemożliwe bez udziału medium.

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 18 lis 2018, 20:56
autor: danut
Dziwne to Wasze nazewnictwo, chociaż ja doskonale rozumiem o co w nim chodzi. :D Tak ściślej i jaśniej no to nie biorą w tym udziału żadni zmarli, nikt z poza tego świata. ;)

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 19 lis 2018, 16:41
autor: Arek C
czy wszystkie tego typu seanse zawsze odbywaja sie po ciemku?

Z literatury mogę powiedzieć że nie, czym dłużej medium się tym zajmuje tym lepiej znosi czerwone światło. Notzing-Schrenck podczas seansów eksperymentował z białym, niebieskim światłem, wynik był taki że jednak tylko czerwone okazało się najmniej szkodliwe. Podczas aportów nie ma różnicy jakie światło i jakie natężenie. Herbert Baumann, uzyskiwał aporty śpiąc , spacerując, tańcząc na weselu, on nawet niekiedy nie wiedział że to się dzieje, jak w przypadku na weselu . Jego żona lub przyjaciele zauważali że zaczyna rymować zdania kiedy wpadał w trans. W Szwajcarii w Bazyliskim Stowarzyszeniu PSI, podczas lużnej rozmowie przy kawie, w pełnym oświetleniu, na stoliku przed oczyma wszystkich zmaterializowała się gazeta z lat chyba 60tych opisująca pracę parapsychologa Bendera o którym jeszcze chwilę prędzej była rozmowa.

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 19 lis 2018, 17:09
autor: danut
Arek C - Oświetlenie nie ma tu żadnego znaczenia. Ja również doświadczałam spotkań podczas normalnych czynności za dnia i w różnych miejscach, żadne specjalne atmosfery z horrorów nie brały w tym udziału. Plus - piszesz "zmaterializowała" - nie! :D Gazeta została przeniesiona tu z innej rzeczywistości i czasu, także przenosiłam stamtąd przedmioty i były mi one tu dostarczane. Ciężko jest w takich chwilach zorientować się co się dzieje, a gdy zaczynasz rozumieć to zwykle ogarnia cię strach, dezorientacja i tęsknota, która powoduje "powroty i zamknięcia tych drzwi".

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 19 lis 2018, 18:40
autor: Arek C
dla jednych się materializuje a dla ciebie "została przeniesiona tu z innej rzeczywistości i czasu," czyli aport. Nie powiem ci czy to była materializacja czy aport , różnicę znam ale tu była by potrzebna analiza materiału w laboratorium by odpowiedzieć. Coś co zostaje dostarczone z innej rzeczywistości ma wiek i konsystencję czegoś co tam i wtedy zostało wytworzone nie tak?

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 19 lis 2018, 18:52
autor: danut
Powiedzmy tak, gdyby gazeta z lat 60 - była tu gdzieś w sejfach/ archiwach przechowywana oddziaływałby na nią czas, miałaby odpowiedni wygląd do tego upływu czasu. Pojawienie się jej tu nagłe z wyglądem jakby dopiero wyszła z druku oddaje ten efekt przeniesienia, bo dzieje się natychmiast przez teleportacje. Nie upierajcie się przy różnych konsystencjach :D /gęstościach itp. - to wyobrażenia nie poparte niczym, a wszystko tu czy tam ma ją taką samą. Po prostu pojęcie rzeczywistość jest źle zdefiniowane przez nas i potrzeba to zmienić, bo na jaw wychodzą fakty, których wcześniej ludzkość nie brała pod uwagę.

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 20 lis 2018, 18:03
autor: Arek C
Właśnie, dwie gazety uzyskane w latach 90tych porzez eksperymenty grupy z Scole wykazują takie właściwości. Daily Mirror, z 1936r, i Daily Mail póżniejszej daty, te gazety zostały przeniesione z innego miejsca, (może i czasie?) i były w stanie takim jakby bezpośrednio wyszły z drukarni , po tygodniu papier stał się żółty i sfatygowany. Analiza chemiczna wykazała że to oryginalny rodzaj papieru jaki używano w tamtym czasie.

Danut. ostatnia część twego postu wygląda mi jak cytat , możesz powiedzieć skąd pochodzi?

Re: Mój seans spitytystyczny z Kai Mügge

Post: 20 lis 2018, 18:37
autor: danut
Cytat? :D Może ze mnie samej, lub współautorki mojej książki. Mnóstwo rzeczy piszę na temat rzeczywistości i jej zawiłości od lat.