"Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszkanie

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

"Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszkanie

Postautor: Nozomi » 18 paź 2014, 22:52

Witam.

Domyślam się, że tematów tego typu jest wiele, jednak każdy przypadek powinien być traktowany indywidualnie... Dlatego zwracam się do was, Forumowicze prosząc o poradę. Bo naprawdę momentami nie wiem już, co robić.

Zacznę od tego, że mieszkam w okolicy o dosyć smutnej historii (dla zainteresowanych polecam wygooglować sobie przymusowy obóz pracy fabryka wagonów gdańsk). Na terenie tegoż zakładu znajduje się teraz stadion, na którym też dzieją się dziwne rzeczy, ale nie o tym chcę pisać. Moja kamienica znajduje się w niewielkiej odległości od stadionu.
Odkąd pamiętam tutaj zawsze miały miejsce sytuacje, których nie potrafiliśmy wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób. Starałam się tym nie interesować, bo w końcu im mniej się wie, tym lepiej się śpi. W 2009r. wyprowadziłam się stąd, jednak w 2011r. wróciłam do tego bloku, tym razem już z mężem i córką. Wynajęłam mieszkanie od sąsiadki. O tym, co działo się w tym mieszkaniu pojęcia nie miałam, dowiedziałam się dopiero po jakimś czasie.

Otóż mieszkanie to należało do dziadków owej sąsiadki, obecnej właścicielki. Mieszkali w nim do swojej śmierci. Podobno bardzo się kłócili, wręcz się niecierpieli. Jednak już wtedy w domu zdarzały się niewyjaśnione sytuacje (nie wiem jakie), które spowodowały, że były w mieszkaniu odprawiane egzorcyzmy. Po śmierci dziadków właścicielka wprowadziła się tu z rodziną. W domu było słychać hałasy (dziwne trzaski i huki, odgłos toczącej się kuli(?)), same otwierały się i zamykały szafki, pies dostawał świra (szczekał i piszczał bez powodu). Tu muszę dodać, że to się działo przede wszystkim w małym pokoju (układ mieszkania prezentuje się następująco - z klatki schodowej wchodzi się do kuchni, potem jest mały, a potem duży pokój). Kilkakrotnie wzywała księdza, by poświęcił mieszkanie, lecz z marnym skutkiem. Właścicielka wyprowadziła się po kilku latach, postanawiając wynajmować to niespokojne miejsce. Przed nami mieszkały tu trzy rodziny - siostra właścicielki z mężem i dzieckiem, szwagierka siostry właścicielki z mężem i dzieckiem oraz znajomi siostry właścicielki (małżeństwo z dzieckiem). Wszyscy skarżyli się na dziwne hałasy w małym pokoju i na to, że dzieci z kimś rozmawiają, czegoś się boją oraz, że to mieszkanie przynosi pecha. Ostatni najemcy przed nami wspominali nawet o takiej sytuacji, że w nocy, bez żadnego powodu pękł im żyrandol. Dodam jeszcze, że dwa małżeństwa z trójki najemców rozpadły się po przeprowadzeniu do tego mieszkania, my z mężem też mało się nie rozwiedliśmy i do tego wpadliśmy z niezrozumiałych dla nas powodów w tarapaty finansowe.

Początkowo myślałam, że ci ludzie są przewrażliwieni, może przemęczeni i dlatego wydaje im się, że coś słyszą, a dzieci może się bawią w wymyślonych przyjaciół? Jestem osobą niewierzącą (a raczej byłam) i wydawało mi się, że wszystko idzie wytłumaczyć racjonalnie...

Od samego początku, gdy się tu wprowadziliśmy zauważyliśmy, że małego pokoju w żaden sposób nie idzie dogrzać. Jak byśmy się nie starali, to mimo, iż w kuchni i dużym pokoju jest ciepło, w małym panuje przenikliwy ziąb.
W tym pokoju stałą wielka szafa, taka na całą ścianę. Część, w której wieszało się kurtki zamykaliśmy na zamek, żeby córka do niej nie wchodziła. Dodam, że drzwiczki skrzypiały przeraźliwie. Mieliśmy z mężem kilkukrotnie taką sytuację, że w nocy budziło nas skrzypienie szafy i gdy sprawdzaliśmy, okazywała się otwarta (jęzor od zamka był wysunięty a drugie drzwi zasunięte od środka na zasuwkę, więc teoretycznie trzeba by wyłamać zamek, żeby je otworzyć bez klucza) a zamek był nienaruszony. Często spadały z niej rzeczy mimo, że leżały przy samej ścianie. Za zgodą właścicielki pozbyliśmy się tej szafy, przez około pół roku był spokój.

Dziwnie rzecz się ma ze zwierzętami. Żadne z własnej woli nie chciało tam spać. Mieliśmy dwa koty - jeden po drugim, które zamykane w pokoju po prostu dostawały szału - prychały, miałczały przeraźliwie i stroszyły sierść. Oba uciekły. Świnka morska, a potem królik trzymane w tym pomieszczeniu po prostu zdechły - to były młode, zdrowe zwierzęta, które tak po prostu padły. Pies, którego mamy od 2012 roku żyje w zdrowiu, ale za żadne skarby świata nie chce w małym pokoju siedzieć. Kot mojej siostry, która przez kilka tygodni w okresie wakacyjnym zajmowała ten pokój dostał padaczki, choć do tej pory nie wiadomo czemu (dodam, że zwierzę miało robione wszystkie badania łącznie z tomografią).

Nakreśliłam historię, teraz mogę przejść do sedna, czyli mojej córki. Otóż w przyszłym roku skończy 4 lata. Jest pogodnym, wesołym i grzecznym dzieckiem. Od zeszłego roku przejawia jednak momentami zachowania, które nas niepokoją, a wręcz przerażają. Zaczęło się od tego, że w zeszłym roku któregoś wieczoru zawołała mnie, żeby coś pokazać. Wchodzimy do małego pokoju, a ona rączką pokazuje na kąt pokoju i mówi "mama, tam babcia". Myślałam, że może chodzi jej o to, że moja mama chodzi po strychu (mieszka obok nas), ale mała mówi, że babcia nie na strychu, tylko tutaj i dalej pokazuje ten sam kąt. Trochę mi się włosy zjeżyły, ale pomyślałam, że może jej nie zrozumiałam. W ciągu kilku tygodni kilkakrotnie mówiła, że w rogu pokoju stoi babcia. Moja mama pokropiła mieszkanie wodą święconą i przez pewien czas był spokój - do początku października.

Jakieś dwa tygodnie temu córka poszła się bawić do małego pokoju. Coś tam sobie rysuje, coś tworzy z plasteliny i nagle słyszę, że mała z kimś rozmawia. Nie tak jakby się bawiła, tylko żywo opisuje co będzie robić, w co bawić za chwilę. Zajrzałam do niej, siedziała zwrócona w ten kąt, o którym mówiła w zeszłym roku, patrzała na szafę, która teraz tam stoi. Pytam jej, czy z kimś rozmawia, a ona się odwraca z taką dziwną miną i mówi, że nie. Gdyby się bawiła, to by powiedziała, że się bawi - zawsze tak robi. Od tamtej pory bardzo źle śpi w nocy, budzi się codziennie z płaczem. Nie chce pić, nie chce do toalety. Apogeum miało miejsce trzy dni temu, gdy w nocy po prostu zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Gdy się trochę uspokoiła pokazała mi rączką kąt tym razem w naszym pokoju i powiedziała "tam". Co tam widziała nie mam pojęcia. Dodam, że zdziwiło mnie, że drzwi między pokojami były otwarte (zawsze zamykamy, to już taki odruch) a pies warczał. Przedwczoraj mama znów kropiła mieszkanie, położyła nawet na szafę jakieś obrazki z Archaniołem Michałem, a ja w tym czasie soliłam wszystkie kąty w domu. Ale to nie pomaga. Córka dalej budzi się z krzykiem, czegoś się boi. Poza tym zaczęła mało jeść.

Przepraszam, że tak długo, ale musiałam to opowiedzieć. Naprawdę nie wiem już co mam robić, staram się myśleć racjonalnie, ale to mnie przerasta. Będę wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki co mogę zrobić, żeby pomóc małej. Boję się, że "coś" siedzi w tym mieszkaniu - albo ja już tracę rozum.
Nozomi
 
Posty: 2
Rejestracja: 18 paź 2014, 21:48

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: Nikita » 18 paź 2014, 23:19

Cos jest w tym mieszkaniu i to "cos" siedzi w malym pokoju. Nie pozwol dziecku spac w tym pokoju ani sie w nim bawic...skoro nawet zwierzeta baly sie tam przebywac. Niech corka spi z rodzicami.

Ja bym podniosla wibracje tego miejsca poprzez modlitwe i medytacje oraz pozytywne mysli....

A jak nie pomoze to moze trzeba by pomyslec o przeprowadzce? przydalby sie ktos kto odprowadzi tego ducha na tamten swiat.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5144
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: Mirek » 19 paź 2014, 08:39

Nozomi, poznaj historię tego mieszkania przed Waszym wprowadzeniem się. Tak daleko jak to jest możlie, a póżniej nam ją napisz. Mam pewne podejrzenia lecz chciałbym być pewny, gdy cóś więcej napiszę.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4396
Rejestracja: 25 cze 2014, 14:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: 000Lukas000 » 19 paź 2014, 10:07

Dosyć nieprzyjemna sytuacja, pamiętajcie o tym by się modlić w trudnych chwilach. A co do małego pokoju, gdy jesteście razem, najlepiej codziennie, usiądźcie tam i zacznijcie się wspólnie modlić, weźcie chociażby Biblie, i zacznijcie analizować przypowieści i nauki z ewangelii, możecie również zakupić na Rivail.pl , Ew. Wg. Spirytyzmu, która koncentruje się na naukach moralnych, pomijając całą inną otoczkę, są tam też wzory modlitw, na trudne sytuacje.

Takie działania, podniosą atmosferę tego miejsca, i zaczną powoli oczyszczać je, na dodatek duch który tam przebywa może również pojąć pewne nauki. Może warto poczytać kilka przekazów z "Nieba i Piekła" Allana Kardeca, tak w ramach resocjalizacji tego ducha.

Pamiętajcie że na początku mogą dziać się dziwne rzeczy, może będzie was usiłował wypędzić z tego pokoju. Nie ustępujcie jednak i nie bójcie się, nic wam nie zrobi. Pamiętajcie też o prośbie o opiekę nad tym spotkaniem.

Powinno wam się udać, przez takie spotkania tak podnieść Atmosferę tego miejsca, że duch albo sam się zmieni, i pójdzie dalej swoją drogą, albo po prostu się wyniesie bo nie będzie to już miejsce odpowiadające jego fluidom.

Wydaje mi się że jest to najskuteczniejsza rzecz, którą możecie zrobić nie potrzebując pomocy nikogo z zewnątrz.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1685
Rejestracja: 13 kwie 2011, 12:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: Achill » 19 paź 2014, 10:48

rozwiązania są trzy:
- modlitwa, modlitwa jeszcze raz modlitwa.
pierwsza modlitwa, która powinna obejmowac opieką wszystkich domowników (uważaj na słowa - owe byty moga również się uważac za domowników - więc lepiej uzywac sformulowań, Twoja rodzina, zwierzeta i wszelkie życzliwe wam osoby). adresat to wszyscy razem: opiekunowie, Bóg, wszelkie życzliwe dusze.

druga modlitwa o udzielenie pomocy tym złośliwym bytom aby mogły odejść, w tym również ujawnieniu Ci jak możesz im w tym pomóc. Często złosliwe byty to po rpsotu dzusze ktore nie chcą odejśc bo są zbyt przywiązane do spraw ziemskich - czasem to sprawy materialne, czasem jakieś personalne zatargi. Tot ak jak z ludźmi. czasemtrafiasz na kogoś komu trudno wytłumaczyć, żeby dal sobie spokój z uprzykrzaniem życia ludziom. Ale wierz mi na każdego jest sposób, nikt sie zły nie rodzi. więc taka osoba (czy duch) są tacy z jakiegoś powodu. Poznanie dokładnie historii poprzednich najemców może pomóc to COŚ zrozumieć. pomódłcie się o rozwiązanie ich problemów, o udzielenie im pomocy.

trzecia modlitwa to jak ja to nazywam niezachwianą wiarę - aby cokolwiek się działo nie mogło na nas wpłynać. Jak juz Lukas napisał. złośliwe byty lubią tym mocniej uderyć, gdy ktoś zaczyna sie np modlitwą zmierzać do ukrócenia ich władzy. Może oglądałas kiedys taki program Steve'a Irvinga "Łowca Krokodyli" miał tam takie piękne stwierdzenie które idealnie pasuje do tego JAK i KIEDY się zachowują złośliwe byty: "Jak gryzie to znaczy, że trzymasz" Innymi słowy najbardziej furiacki atak nastapi wtedy kiedy będziecie na najwłaściwszej ścieżce do rozwiązania problemu (nie musi to mieć miejsca ale bądźcie na to przygotowani). Zresztą właśnie tego doświadczacie: córka ma ataki paniki, budzi sie w nocy... sama odpowiedz sobie od którego momentu.
Jeżeli się nie zlękniecie, i nie ugniecie macie szanse zapanować nad tym domem. Wiem że nie brzmi to zachęcająco ale z tym można "wygrać" udowadniając, że byty owe nie mają nad wami władzy.
I jeszcze jedno nie idźcie na wojnę, raczej odpłacajcie dobrem za zło. modlitwą o spokój tych bytów za każdą wyrządzoną złośliwość itp itd.

A teraz córka.
Czy próbowaliście wyjechać gdzieś z córką na dzien lub dwa? jeśli tak czy nadal miała złe odczucia? Ją musicie otoczyc największa opieką. pozwólcie jej może przespac kilka nocy z Wami - przed snem pomodlcie sie wspólnie. Dbajcie o to by sama się modliła (nie róbicie tego na siłę, taką modlitwę możecie sobie w buty schować) musi zrozumieć, że jej doświadczenia może zablokować modlitwą. I szukajcie odpowiedniej modlitwy do tego (większośc modlitwa ma jakąs intencję - ta ktora zadziała da wam automatycznie wskazówkę o co tym bytom chodzi).

ps. piszę o bytach w liczbie mnogiej gdyż trudno to stwierdzić. może tam jest jeden i oby tak było (myślę że tak właśnie jest), ale pewności nigdy nie ma.

Może jeszcze jedna sugestia do forumowiczów, aby kazdy z nas pomodlil się o opiekę nad córką Nozomi.

pozdrawiam serdecznie
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 11:57

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: Nikita » 19 paź 2014, 11:18

Pomodle sie i zrobie medytacje w jej intencji... :D
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5144
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: atalia » 19 paź 2014, 11:21

Nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja , ale ja bym za wszelką cenę starała się stamtąd wyniesć. Rozumiem jednak , że nieraz jest to bardzo trudne, równie często trudno pomóc jest komus, kto "zawiesił się" miedzy swiatem duchowym i materialnym, na ogół z własnej woli. Duchy często po prostu nie zdają sobie sprawy z tego, że nie zyją. Pomóc tu może jedynie modlitwa, jak pisali juz moi poprzednicy i prośba zwrócona do własnego opiekuna duchowego oraz opiekuna tamtej osoby ( ducha) , by pomógł mu przejść do wymiaru duchowego. Bruce Moen podaje tu receptę, by bezposrednio zwrócić się do nieszczęsnego ducha nastepującymi słowami : "poszukaj światła i idż w jego kierunku", "idź w stronę światła"... powtarzać wiele razy. Wprawdzie nie sprawdziłam osobiscie skutecznosci tej metody, ale co szkodzi spróbować...
Módl sie za nieszczęsną duszę. Dużo hartu ducha (!) życzę.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: Mirek » 19 paź 2014, 11:44

Duch wcale nie musi być złośliwy, a rozwiazanie prostsze niż Wam się wydawać. Trzeba jednak poznać historię tego miejsca.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4396
Rejestracja: 25 cze 2014, 14:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: Achill » 19 paź 2014, 12:46

Mirku przez "złośliwego ducha" rozumiem zarówno te które są świadomie złośliwe jak i te ktore nie rozumieją co się z nimi dzieje. Innymi slowy chodzi o efekt, ktory my naszymi zmysłami odbieramy jako negatywny.
(taka historyjka mi sie pryzpomniała. mialem kiedyś bardzo spokojnego kota - no po prostu oaza spokoju, pewnego dnia gdy wróciłem do domu, zastałem meiszkanie przewrocone do góry nogami, potluczone kubki, narzuty na podlodze, krzesla poprzewracane. okazalo sie ze moj kot wsadzil glowe w reklamowke (przez uchwyt) i nie mogl jej wyjac, wiec chcac sie wydostac narobil niesamowitych szkód - wkońcu mu sie to udało. Z duchami moze byc w pewnym sensie podobnie.)

Myślę jednak ze w tym wypadku chodzi o świadomą złośliwość. A juz napewno lepiej jest się na taką ewentualność przygotować.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 11:57

Re: "Coś" przyczepiło się do mojej córki-nieszczęsne mieszka

Postautor: Nozomi » 19 paź 2014, 13:10

Bardzo wam dziękuję za odpowiedzi - byłam pewna, że raczej usłyszę, że sfiksowałam. No więc co do historii mieszkania. To było mieszkanie komunalne, więc nie wiadomo, kto mieszkał w nim przed dziadkami właścicielki. Nikt też nie pamięta, kiedy dokładnie się wprowadzili. Zdołałam się dowiedzieć, że konflikt między dziadkami opierał się na przemocy - dziadek podobno tłukł swoją żonę niemiłosiernie. Daty ich śmierci dopiero będę znała. Wiem też, że egzorcyzmy były przeprowadzane z tego powodu, że dziadkowie słyszeli zarówno w dzień jak i w nocy trzask otwieranego w kuchni okna i odgłos ciężkiego toczącego się przedmiotu przez całe mieszkanie, kilka razy w tę i z powrotem. Po egzorcyzmach ustało... Do czasu wprowadzenia się tu właścicielki!

W małym pokoju nikt nigdy nie zrobił pokoju dla dziecka, bo wszyscy uważali, że w tym pokoju jest coś nie tak. Córa śpi z nami, a tego pokoju (jak wszyscy z resztą) używamy jako pomieszczenia na suszarkę do ubrań. Niestety nie mamy jak się stąd wyprowadzić, bo niestety nie stać nas na to. Dlatego właśnie szukam sposobu na uspokojenie tego czegoś, co uparło się na moje dziecko.

Dzisiaj będę palić świeczki w intencji spokoju tego kogoś, zaczęłam się też modlić, bo być może ten ktoś rzeczywiście tego potrzebuje.

Staram się upilnować córę, żeby nie wchodziła do małego pokoju, ale ciągnie ją tam jak nigdy.
Nozomi
 
Posty: 2
Rejestracja: 18 paź 2014, 21:48

Następna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości