Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: 000Lukas000 » 18 lut 2014, 19:13

Jak by to się nasiliło to mów, jeżeli wszystko czego się nauczyłem jest prawdą, to mogę pokonać przestrzeń i czas i pomóc ci z tym duchem z Bielska.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1685
Rejestracja: 13 kwie 2011, 12:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: danvue » 18 lut 2014, 21:44

I dla tych którzy tu zajrzą z podobnym problemem a nie mają EwS, przepisałem modlitwę, może się komuś przyda.

Panie, zechciej spojrzeć dobrotliwie na Duchy niedoskonałe, które są jeszcze w mrokach niewiedzy i Ciebie nie uznają. Dobre Duchy, pomóżcie mu zrozumieć, że gdy zachęca ludzi do zła, opętując ich czy męcząc przedłuża swoje własne cierpienia. Sprawcie, by przykład waszego szczęścia stał się dla niego zachętą.
Duchy, który lubujesz się jeszcze w złych czynach, usłyszałeś właśnie modlitwę, którą za Ciebie odmawiamy. Stanowi ona dowód na to, że życzymy Ci dobrze, mimo że czynisz zło.
Jesteś nieszczęśliwy, gdyż niemożliwym jest osiągnięcie szczęścia, gdy postępujemy źle. Dlaczego więc miałbyś wciąż cierpieć, jeśli tylko od ciebie zależy czy te cierpienia się skończą? Przyjrzyj się dobrym Duchom, które Cie otaczają. Zobacz jak bardzo są szczęśliwe - czy nie byłoby wspaniale, gdybyś mógł cieszyć się takim samym szczęściem?
Powiesz, że to niemożliwe; nic jednak nie jest niemożliwe dla kogoś, kto chce,gdyż Bóg dał tobie jak i wszystkim istotom przez Niego stworzonym, wolność wyboru między dobrem i złem, to znaczy między szczęściem i nieszczęściem - nikt nie jest skazany na to, że będzie bez końca dopuszczał się zła. Jeśli masz wolę, by czynić zło, możesz równie dobrze chcieć czynić dobro i pragnąć być szczęśliwym.
Skieruj spojrzenie ku Bogu; na chwile wznieś się ku Niemu myślami, a promień Jego Boskiego światła pojawi się, by Cie oświecić. Wypowiedz razem z nami te proste słowa: Mój Boże, żałuje - wybacz mi. Spróbuj okazać skruchę i czyń dobro zamiast zła, a zobaczysz, że natychmiast zaznasz jego miłosierdzia, a nieznane Ci dobre samopoczucie zastąpi niepokój, który obecnie odczuwasz.
Gdy tylko zrobisz pierwszy krok na drodze dobra, pozostały jej odcinek wyda Ci się łatwy do pokonania. Zrozumiesz więc, ile czasu i ile szczęścia straciłeś przez swoje błędy. Lecz promienna i pełna nadziei przyszłość otworzy się przed Tobą i sprawi, ze zapomnisz swoja przykra przeszłość, pełna trudności i moralnych tortur, które byłyby dla Ciebie niczym piekło, gdyby miały trwać wiecznie. Pewnego dnia te tortury staną się tak silne, ze za wszelką cenę będziesz chciał, by się skończyły. Im dłużej będziesz czekał, tym będzie to trudniejsze.
Nie myśl, ze zawsze będziesz czul to, co teraz. Nie, to niemożliwe. Masz przed sobą dwie perspektywy: jedna są cierpienia silniejsze niż te które teraz znosisz - druga jest bycie szczęśliwym jak dobre Duchy, które Cie otaczają: pierwszej nie będziesz w stanie uniknąć, jeśli będziesz się opierał. A już niewielki wysiłek twojej woli wystarczy, by wydostać Cie z trudnej sytuacji, w której się znajdujesz. Zatem pospiesz się, gdy każdy dzień opóźnienia to dzień straconego szczęścia. Dobre Duchy, sprawcie, by słowa te dotarły do tej wciąż zapóźnionej duszy, aby pomogły jej zbliżyć się do Boga. Prosimy was o to w imię Jezusa Chrystusa, który miał tak wielką władzę nad złymi Duchami.
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 458
Rejestracja: 12 paź 2013, 18:31

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: kalatala » 18 lut 2014, 23:23

Właśnie tę modlitwę powiedziałam :-)
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 909
Rejestracja: 28 cze 2012, 20:05
Lokalizacja: Białystok

Sen

Postautor: kalatala » 12 gru 2014, 22:40

Cześć! Nie chcę zaczynać nowego wątku.

Miałam dziś dziwny sen. W ogóle od tygodnia boli mnie głowa, to chyba nerw trójdzielny. Nie, nie byłam u lekarza... Ale jak się do końca tygodnia nie skończy to pójde... Ciągle biorę leki przeciwbólowe i możliwe, że to pod wpływem leków taki sen miałam.

Wzięłam około południa tabletkę i się położyłam, bo one dość powoli zaczynają działać. Zasnęłam. Miałam dwa sny. Pierwszy też był trochę porąbany, ale w taki przeciętny sposób :-) Przebudziłam się po nim na moment, jednak miałam klopot ze zorientowaniem się gdzie jestem i powrotem do rzeczywistości.

Drugi za to mnie zaskoczył. Byłam w domu wuja, brata mojej matki. W poprzednim śnie też tam byłam, ale wtedy dom istotnie różnił się od tego rzeczywistego, w taki typowo senny sposób. W drugim śnie byłam w pomieszczeniu odpowiadającym rzeczywistości sprzed kilkunastu lat. Nie chcę tu wchodzić mocno w szczegóły, bo to nieistotne dla Was. Nagle pojawiła się obok mnie matka, z którą mam dość nerwową relację, choć ostatnimi czasy się poprawiła. Zobaczyłam ją z zaskoczeniem i sobie pomyślałam "no dobra, to trzeba się jakoś normalnie odezwać". Matka jednak nie zwracała na mnie uwagi. W pokoju pojawiły się inne osoby, nie wiem kto, ale miałam świadomość, że są to osoby mi znane i lubiane. Witałam się z nimi, obejmowałam i z ogromnym zaskoczeniem zauważyłam jak bardzo realne są to objęcia. Pomyślałam sobie, że nie różnią się niczym od tych w wymiarze materialnym. Zapytałam wtedy na głos: Czy ja jestem w wymiarze duchowym? Nikt mi nie odpowiedział. Krążyłam po pokoju i spotykałam inne osoby. Nagle zobaczyłam zmarłą kilkanaście lat temu babcię, matkę mojej matki, wyglądającą młodziej i żwawiej niż w chwili śmierci. Nie potrafiąc ukryć zdumienia na jej widok zapytałam: Babcia??! Ale ona mi nie odpowiedziała, była jakby zajęta rozmową z kimś innym. Tu chcę zaznaczyć, że za babcią nie przepadałam i raczej vice versa. Znowu przeszłam w inną część pokoju, gdzie zobaczyłam miło uśmiechającą się do mnie starszą kobietę. "Babcia Pola!" pomyślałam, chociaż zmarła przed moimi narodzinami i znam ją tylko ze zdjęć. Była to kochana przez wszystkie dzieci z mojego pokolenia bezdzietna siostra mojej babci. Widziałam też dwóch moich braci, w wieku nastoletnim, choć obaj są starsi ode mnie. Jeden z nich miał jakby przyczepionego kogoś do siebie, jakby bliźniaka syjamskiego, inaczej ubranego niż brat. Wydało mi się to dziwne. Usmiechęłam się do tego brata mówiąc: Hej! On też się do mnie uśmiechał. Ktoś mi w końcu powiedział, chyba w odpowiedzi na moje pytania: Gdzie jest moja siostra?, że jest na dole - a znajdowałam się na piętrze. Poszłam więc na schody i tu sen był już mniej realistyczny niż wcześniej, stał się bardziej "senny". Zbiegłam po schodach i w otwartych drzwiach wejściowych do domu spotkałam kobietę, blondynkę około czterdziestki. Nie potrafię powiedzieć, czy wchodziła, czy wychodziła. Nie poznałam jej, choć się przyglądałam. Jednak odniosłam wrażenie, że ją znam. Uśmiechnęłysmy się do siebie, po czym ona mnie zapytała: Czy dasz sobie radę? Chyba jej odpowiedziałam, że tak. Sen się skończył.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :-) Chciałam sie nim podzielić i może usłyszeć jakąś wskazówkę, co mam z tego wszystkiego rozumieć?
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 909
Rejestracja: 28 cze 2012, 20:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Sen

Postautor: soldado » 13 gru 2014, 00:34

kalatala pisze:Cześć! Nie chcę zaczynać nowego wątku.

Miałam dziś dziwny sen. W ogóle od tygodnia boli mnie głowa, to chyba nerw trójdzielny. Nie, nie byłam u lekarza... Ale jak się do końca tygodnia nie skończy to pójde... Ciągle biorę leki przeciwbólowe i możliwe, że to pod wpływem leków taki sen miałam.

Wzięłam około południa tabletkę i się położyłam, bo one dość powoli zaczynają działać. Zasnęłam. Miałam dwa sny. Pierwszy też był trochę porąbany, ale w taki przeciętny sposób :-) Przebudziłam się po nim na moment, jednak miałam klopot ze zorientowaniem się gdzie jestem i powrotem do rzeczywistości.

Drugi za to mnie zaskoczył. Byłam w domu wuja, brata mojej matki. W poprzednim śnie też tam byłam, ale wtedy dom istotnie różnił się od tego rzeczywistego, w taki typowo senny sposób. W drugim śnie byłam w pomieszczeniu odpowiadającym rzeczywistości sprzed kilkunastu lat. Nie chcę tu wchodzić mocno w szczegóły, bo to nieistotne dla Was. Nagle pojawiła się obok mnie matka, z którą mam dość nerwową relację, choć ostatnimi czasy się poprawiła. Zobaczyłam ją z zaskoczeniem i sobie pomyślałam "no dobra, to trzeba się jakoś normalnie odezwać". Matka jednak nie zwracała na mnie uwagi. W pokoju pojawiły się inne osoby, nie wiem kto, ale miałam świadomość, że są to osoby mi znane i lubiane. Witałam się z nimi, obejmowałam i z ogromnym zaskoczeniem zauważyłam jak bardzo realne są to objęcia. Pomyślałam sobie, że nie różnią się niczym od tych w wymiarze materialnym. Zapytałam wtedy na głos: Czy ja jestem w wymiarze duchowym? Nikt mi nie odpowiedział. Krążyłam po pokoju i spotykałam inne osoby. Nagle zobaczyłam zmarłą kilkanaście lat temu babcię, matkę mojej matki, wyglądającą młodziej i żwawiej niż w chwili śmierci. Nie potrafiąc ukryć zdumienia na jej widok zapytałam: Babcia??! Ale ona mi nie odpowiedziała, była jakby zajęta rozmową z kimś innym. Tu chcę zaznaczyć, że za babcią nie przepadałam i raczej vice versa. Znowu przeszłam w inną część pokoju, gdzie zobaczyłam miło uśmiechającą się do mnie starszą kobietę. "Babcia Pola!" pomyślałam, chociaż zmarła przed moimi narodzinami i znam ją tylko ze zdjęć. Była to kochana przez wszystkie dzieci z mojego pokolenia bezdzietna siostra mojej babci. Widziałam też dwóch moich braci, w wieku nastoletnim, choć obaj są starsi ode mnie. Jeden z nich miał jakby przyczepionego kogoś do siebie, jakby bliźniaka syjamskiego, inaczej ubranego niż brat. Wydało mi się to dziwne. Usmiechęłam się do tego brata mówiąc: Hej! On też się do mnie uśmiechał. Ktoś mi w końcu powiedział, chyba w odpowiedzi na moje pytania: Gdzie jest moja siostra?, że jest na dole - a znajdowałam się na piętrze. Poszłam więc na schody i tu sen był już mniej realistyczny niż wcześniej, stał się bardziej "senny". Zbiegłam po schodach i w otwartych drzwiach wejściowych do domu spotkałam kobietę, blondynkę około czterdziestki. Nie potrafię powiedzieć, czy wchodziła, czy wychodziła. Nie poznałam jej, choć się przyglądałam. Jednak odniosłam wrażenie, że ją znam. Uśmiechnęłysmy się do siebie, po czym ona mnie zapytała: Czy dasz sobie radę? Chyba jej odpowiedziałam, że tak. Sen się skończył.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :-) Chciałam sie nim podzielić i może usłyszeć jakąś wskazówkę, co mam z tego wszystkiego rozumieć?


Od jakiegoś czasu masz duże problemy, które obecne są każdego dnia w Twoim życiu.
Sen wskazuje na nie i masz zapytanie z drugiej strony, czy dasz sobie radę ?
Ból Twojej głowy też jest związany z tym, co Cię dotyka.
Niestety taka Twoja natura, że boli Cię głowa nie pierwszy raz, gdy masz duże problemy.
To wynika z Twojej nierównowagi energetycznej.
Masz w sobie dużo negatywnej energii, która nie ma ujścia.
Nie jesteś osobą wybuchową i często, za często wszystko dusisz w sobie.
Powinnaś pobierać energię, która z Twojego organizmu wyrzuci wszystko to, co negatywne.
W rezultacie lepiej się poczujesz, a po jakimś czasie minie ból głowy.
Nadto do swoich problemów będziesz inaczej podchodzić, w sposób, który nie będzie Ci szkodzić.
Pozdrawiam.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 2332
Rejestracja: 05 lis 2014, 00:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: kalatala » 13 gru 2014, 02:04

Problemy to owszem, mam, ale głowa to boli mnie pierwszy raz... Co do mojej niewybuchowej natury, to wystarczy, że zapytasz jakiegokolwiek członka mojej rodziny i Ci solennie zaprzeczy. Raczej nie trafiłeś ze swoją interpretacją... Aczkolwiek za nią dziękuję :)
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 909
Rejestracja: 28 cze 2012, 20:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: Pablo diaz » 13 gru 2014, 10:15

Ludzie cierpiący na neuralagię nerwu trójdzielnego stają wobec jednoznacznego wezwania losu,aby świadomie przyjmować i przestrzegać określonych związków i wyciągać z nich określone konsekwencje.Ucieczka od konsekwencji spowodowana jest strachem przed nadchodzącymi konfliktami .Ludzie chorujący na nerobóle mamią otoczenie szczęśliwym światem ,który w rzeczywistości kryje jednak tylko trudności i dysonanse.

Przykład z praktyki;

Pewna młoda kobieta narzekała na nerwobóle nerwu trójdzielnego i oczekiwała już tylko leczenia metoda terapii naturalnej.Jednak po krótkiej rozmowie wyszła na jaw prawdziwa przyczyna jej problemu.
Kobieta ta mieszkała w domu jednorodzinnym wraz z męzem i matką .Tradycją w rodzinie było ,że matka decydowałao całum przebiegu dnia,a także podejmowała ważniejsze decyzje,również te dotyczące urlopu czy wydatków.
Oczywiście wywołało to niezadowolenie jej męza,który nie chciał już dłużej podporządkować się kurateli teściowej.Poprosił jednak żonę,buy wyjaśniła swojej matce ,że -jako małżeństwo-potrzebują więszej niezależności .Nasza młoda pacjentka szybko zrozumiała,że relacje w jej rodzinie pilnie wymagają korekty,jednak z drugiej strony strach nie pozwalał jej otwarcie sprzeciwić sie despotycznej i sinej matce.
Doszło zatem do tego ,do czego w takiej sytuacji dojść musiało ;odbyła sie domowa scysja ,po której matka wycofała sie do swojego pokoju na drugim piętrze.
Nasza pacjentka nauczyła sie ,że nie moze dać się sparaliżować przez strach i odkryła,że musi bronić swojego stanowiska.
Wkrótce jej nerwonóle złagodniały ,a potem znikły na dobre.

Jeśli cierpisz na nerwobóle nerwu trójdzielnego ,powinnaś zadać sobie pytania;

-Do czego najchętniej nie chciałabym sie przyznać w swoim życiu ?
-Czy unikam ponoszenia konsekwencji swoich czynów z wygodnictwa i ze strachu?
-Czy kurczowo trzymam się tego,co przestarzałe i wymagające reformy ,pomomo iż wiem ,że zmiany są konieczne?


Terapeuta duchowy Kurt Tepperwein
Sercem Ewangelii jest miłość,a duchem spirytyzmu miłosierdzie.
Awatar użytkownika
Pablo diaz
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1431
Rejestracja: 09 kwie 2012, 11:20
Lokalizacja: kołobrzeg

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: kalatala » 13 gru 2014, 18:55

Dziękuję za odpowiedź. Zastanawiam się jak odnieść to do siebie, na razie nie przychodzi mi nic do głowy takiego.
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 909
Rejestracja: 28 cze 2012, 20:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: metody11 » 21 gru 2014, 21:09

kalatala myślę że to był po prostu tzw,. "świadomy sen" co noc wychodzimy z ciała i bywamy w tzw,. rzeczywistości tej która jest naszą naturalną. Tobie się udało to zaobserwować bo masz dość stabilne i szczęśliwe życie i tylko w takich chwilach mamy takie przebłyski świadomości.
metody11
 
Posty: 4
Rejestracja: 06 sie 2011, 14:12

Re: Ktoś się do mnie przyplątał :-)

Postautor: kalatala » 22 gru 2014, 13:15

Być może to był "świadomy sen", tylko jak wytłumaczyć w nim obecność tylu członków mojej rodziny, w tym dwie nieżyjące już, które NIGDY do tej pory mi sie nie śniły? I jeszcze ta blondynka na koniec i jej pytanie...
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 909
Rejestracja: 28 cze 2012, 20:05
Lokalizacja: Białystok

Poprzednia

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości