przeżycia rodzinne i inne

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: juniperus » 22 gru 2013, 14:14

:D Ja też rozmawiam z roślinami. Jeśli którejś pożałuję, gdy nagle zwiędnie, po jakimś czasie odrasta na nowo, a i grożenie, że wyrzucę jakąś, gdy nie chce rosnąć również pomaga. Ciekawe to bardzo. Mój znajomy przy sadzeniu rośliny magnetyzuje ją i faktycznie roślinki ma piękne i zdrowe. Akurat ta kwestia nie dziwi mnie, ponieważ możemy przekazać dobrą energię roślinom, podobnie jak ludziom, za pomocą magnetyzmu lub fluidoterapii.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 22 gru 2013, 18:25

No właśnie coś z tymi roślinami musi być. U mojej mamy wszystko zawsze rosło jak głupie. Szczególnie to widać teraz, gdy wyprowadziła się na wieś i hoduje wszystko swoje (marchew, pietruszkę, por, seler, cebulę, czosnek, tymianek, miętę, oregano, pomidory, ogórki, fasolę, cukinię, dynie i mnóstwo innych warzyw). Z 6 małych krzaczków pomidorów potrafi zebrać ponad 50kg pomidorów. Z jednej rośliny potrafi zebrać 4,5 ogromnych cukiń. :) Uwielbiam do niej jeździć na wieś. Własne warzywa, własne owoce, własne masło i śmietana z mleka od sąsiadki. Jajka mają tam całkiem inną barwę :) Wszystko smakuje 30 razy lepiej. A tata założył nawet 2 własne ule, więc mają i miód. Za każdym razem, gdy wracam od rodziców, bagażnik w moim aucie wypełniony jest po brzegi. :)
Że nie wspomnę o wszystkich zaprawach: sałatki, drzemy, soki, grzybki, konserwowe papryki (tak również papryki mają własne), cebule.
Często śmiejemy się z mężem, że jesteśmy typowymi słoikami :D A obiad zjedzony na powietrzu pod śliwą polecam każdemu.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2971
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: danvue » 24 gru 2013, 21:28

no mieć kobiety na forum to już każda dyskusja schodzi na kwiatki ;D. A tak na serio: skąd mogę wziąć jakaś rzetelna wiedzę na temat magnetyzowania?;)
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 458
Rejestracja: 12 paź 2013, 18:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 25 gru 2013, 11:02

Takie zarcie ze wsi z wlasnego ogrodka to najlepsza rzecz na swiecie....jeszcze jak ktos ma reke do roslin to rosna jak na drozdzach....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5103
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 15 kwie 2014, 12:53

Dziś w nocy miałam dziwny sen. Choć ja bym to nazwała spotkaniem z "czymś".
Byłam w piwnicy. Dużej, ogromnej, w której było wiele regałów i mnóstwa rzeczy na nich. Ja tam zostawiłam dwa pudła starych butów. No i gdy weszłam do tej ogromnej, ciemnej piwnicy zauważyłam, że ktoś mi te buty porozrzucał. No więc jako dobry mieszkaniec domu zaczęłam je zbierać i przy okazji oceniać, w których jeszcze mogę chodzić, a które nadają się już tylko do śmieci. Gdy miałam czarną kaczuszkę (mała szpilka) w ręce coś mi ją wyrwało i wyrzuciło za drzwi piwnicy (jakieś 5m). Podeszłam do tego buta i gdy się schylałam po niego coś mnie chwyciło z tyłu za pasek spodni i zaczęło mnie ciągnąć do tyłu. Ostatnim ruchem ręki złapałam tą kaczuszkę i odwróciłam się z zamiarem przywalenia temu komuś tą kaczuszką. Ale ... trafiłam w próżnię, jednocześnie ciągle coś mnie ciągnęło do tyłu w głąb piwnicy tak, że już zwisłam nogami nad podłogą. W ciągu setnej sekundy pomyślałam, że to jest "coś" nie z mojego snu, bo wiedziałam, że śnię. Zawsze wiem, że śnię i zawsze nad wszystkim w moich snach panuję. Nad tym czymś nie panowałam. Nie mogłam też przerwać snu, choć zazwyczaj mogę. Wtedy zamknęłam oczy i poddałam się temu "czemuś", nie walczyłam, ale zaczęłam się głośno modlić "Ojcze Nasz". Raz za razem. Najpierw upadłam na podłogę piwnicy, potem otwarłam oczy (we śnie) i oczywiście nic nie było w piwnicy. Nic mnie już nie atakowało. Dalej się modliłam i przerwałam sen. Po obudzeniu pomodliłam się jeszcze dwa razy.
Czy zdarzał się wam kiedyś taki sen?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2971
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: juniperus » 15 kwie 2014, 13:13

ojjjjj tak, jednak, gdy wtedy obudziłam się, duch był też na jawie. Czyli mówiąc najogólniej wraz zakończeniem snu nie zakończyła się akcja z duchem, ale trwała nadal. Choć, jeśli bardziej się nad tym zastanowić, sam sen nie był jak zwykły sen, ale połączony z moją podświadomością, a także odczuciami świadomości pozostającej w czymś w rodzaju amoku oraz ciała będącego jakby w paraliżu. Skomplikowane to bardzo do opisania.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 15 kwie 2014, 13:45

Ktos ci probuje w zyciu namieszac...tak moznaby zinterpretowac te porozrzucane buty....
Chcialas duchowi butem przywalic? he he ja tez gdy sie mocuje z duchami sennymi to chce im dokopac....i pusszczaja zazwyczaj....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5103
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 16 kwie 2014, 08:51

Nikita ja nie wiedziałam, że to duch, czy też cokolwiek innego. Dopiero jak się zamachnęłam i odwróciłam to zobaczyłam, że za mną nikogo nie ma :shock: Gdyby to była "żywa" osoba, to by oberwała tym butem :D No ale duchowi się nie oberwało :) Najciekawsze jest to, że puścił mnie zaraz przy pierwszym "Ojcze Nasz". I w ogóle się nie bałam. Jak się odwróciłam i nie zobaczyłam nikogo to się tylko zdziwiłam i od razu zaczęłam się modlić.
Takie ingerencje obce w moje sny miałam tylko kilka razy, więc potrafię je wyczuć na kilometr. :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2971
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 15 maja 2014, 09:46

Ostatnio często zdarza mi się bardzo śmieszna sytuacja. :)
Jestem w kuchni. Gotuję. W trakcie pracy przeważnie zajęte są tylko ręce, wiec mogę myśleć o różnych rzeczach i osobach. Układam wtedy plany, snuję fantazje itp. :) I najśmieszniejsze jest to, że prawie za każdym razem jak myślę o moim młodszym synu, ten po chwili przybiega do kuchni z pytaniem: "mama wołałaś mnie?". Mój młodszy syn lubi gotować. Nie raz gdy dochodzę w gotowaniu do mięsa (które zazwyczaj Adaś robi) to wystarczy, że pomyślę "Adaś by się teraz przydał". No i Adaś przybiega z tym samym pytaniem. Zazwyczaj odpowiadam "nie, nie wołałam cię, ale dobrze, że jesteś...". Ostatnio powtarzam te zdanie coraz częściej :D
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2971
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: juniperus » 15 maja 2014, 10:49

:D to jest właśnie porozumiewanie telepatyczne albo duchowe. Warto to trenować.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość