przeżycia rodzinne i inne

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: danvue » 04 gru 2013, 17:39

Moja siostra również miała pępowine wokół szyi i też ją uratowali w ostatnim momencie jakby. Ja też pewnie bym nie przeżył bez lekarzy - zapalenie opon mózgowych jako noworodek. Mówili że mogę nie widzieć, nie słyszeć, mieć jakieś zaburzenia - wszystko w jak najlepszym porządku. Xsenia, cierpliwości - kiedyś pójdziesz dalej, do innych światów. To życie nie jest jedynym, przecież wiesz o tym ;)
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 458
Rejestracja: 12 paź 2013, 18:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: kalatala » 04 gru 2013, 19:45

Wiesz co Xseniu, gdyby naprawdę miałoby Cię nie być, toby Cię nie było. A ten pociąg do śmierci może (nie musi, ale może) być wywołany wpływem na Ciebie niskich rozwojem istot duchowych, co w Tobie takie uczucia wzbudzają. Ten stan jest mi znany, ale odkąd pracuję nad sobą i stałam się świadoma wpływu duchów na nas, czuję się znacznie lepiej. Nie mam już takich zjazdów depresyjnych, jakie miałam przez lata i łatwiej jest mi patrzeć w przyszłość.

Może jest to też kwestia tęsknoty za życiem w świecie duchowym, nie wiem. W każdym razie misja zyciowa może się w ciągu życia zmienić. Jeśli ktoś sobie dobrze z nią radzi, wypełni przed czasem, to jak najbardziej może zostać mu wyznaczona nowa misja. Po co tracić czas?
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 909
Rejestracja: 28 cze 2012, 20:05
Lokalizacja: Białystok

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: megan6 » 04 gru 2013, 20:46

="Xsenia"
A może to dlatego, że mnie miało nie być? Gdy się rodziłam miałam owiniętą pępowinę wokół szyi. Gdybym się urodziła w normalny sposób, to bym się udusiła i by mnie tu nie było, ale lekarze "wepchnęli" mnie z powrotem do brzucha mamy i zrobili na szybko cesarskie cięcie. Uratowali mnie, a ja i tak mam wrażenie, że mnie nie powinno tu być.

Uwierz mi gdybyś miała tego nie przeżyć to byś tego nie przeżyła, i choćby cię nawet 100 lekarzy ratowało.
In the arms of the angel fly away from here ...
you're in the arms of the angel, may you find some comfort here
Awatar użytkownika
megan6
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 214
Rejestracja: 23 lut 2013, 20:57
Lokalizacja: Kendal

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 04 gru 2013, 23:10

megan6 pisze:Uwierz mi gdybyś miała tego nie przeżyć to byś tego nie przeżyła, i choćby cię nawet 100 lekarzy ratowało.

Pewnie masz rację. Tyle, że czasem życie mnie przerasta. Nie teraz, ale kiedyś naprawdę było ciężko. Może, jak napisała Kalatala, to tęsknota za życiem duchowym. Bo ja do tamtego przyszłego życia rzeczywiście tęsknię. Pogodziłam się z myślą, że muszę żyć tu i teraz. Przyjmować moje życie takim jakim jest, nawet jeśli cierpię i często mi się nie udaje. Tyle, że ciągłe podźwiganie się z dna jest trochę męczące. Ale dość na te smutne tematy.
Chciałam w sumie napisać dziś o czym innym, ale dzisiaj średnia siostra narobiła mi trochę strachu i chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat.
Najpierw opisze zdarzenie, które działo się jakieś 10 lat temu. Byłam akurat z synem w odwiedzinach u rodziców. Moja średnia siostra jeszcze wtedy z nimi mieszkała. Siedliśmy do obiadu i siostra zaczęła opowiadać, co jej się śniło. Przypomnę, że siostra niewiele mówi o swoich uczuciach i przeżyciach metafizycznych. No i śniło jej się, że jechała autem i podjeżdżając do świateł zobaczyła, że zmieniają się z zielonych na pomarańczowe. Zahamowała, bo nie jechała szybko. No i samochód za nią rąbnął jej auto z tyłu. Z tego samochodu wysiadła kobieta. Ustaliły, że zjadą ze skrzyżowania na pobliską ulicę. I tam kobieta ta zaczęła prosić siostrę by nie wzywać policji, bo jej mąż będzie wściekły. Przypominam, że jej się to śniło. Na drugi dzień rano dokładnie to się wydarzyło. Kropka w kropkę dokładnie to samo. Nie dodała tylko, że ja razem z synem będę siedzieć na tylnym siedzeniu. :? Na szczęście ani mojemu synowi, ani mnie nic się nie stało, siostrę bolał tylko kark przez tydzień, a samochód oberwał naprawdę mocno.
No i dziś średnia siostra zadzwoniła do mnie, że jej się śniło, że miałam wypadek... Ja chyba jutro będę chodziła na piechotę... :?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2981
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: atalia » 04 gru 2013, 23:47

Być moze jest tak, ze dotychczas wcielałas się w innych swiatach czy na innych planetach, dlatego tak źle i nieswojo czujesz się na ziemi. Oczywiscie są to tylko przypuszczenia i wcale nie musi tak być.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 05 gru 2013, 01:12

Prędzej uwierzę, że w poprzednim życiu byłam bardzo, ale to bardzo niedobra, i teraz za to odpowiadam. Tyle, że w tym życiu też nie wszystko idzie idealnie :( , więc chyba czeka mnie jeszcze dużo wcieleń :(.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2981
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 05 gru 2013, 14:11

Mi tez sie nie chce zyc bo mam ciagle pod gorke....ale coz trzeba to zycie jakos przezyc...staram sie jak moge aby sie zmienic na lepsze i czegos nauczyc...

Rzeczywiscie sen proroczy....uwazaj dzis....Mi tez sie kieyds snilo, ze zbilam szybe i to oznacza wypadek ale bardzo uwazalam i nic sie nie stalo... :)
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5141
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: juniperus » 05 gru 2013, 17:24

Ja również od dziecka nieswojo czuję się w tym świecie, jakbym tu nie pasowała. Nie rozumiem go, dziwią mnie różne zachowania i wydarzenia. Rozmyślanie jednak nad tym, jak bardzo źle tu się czujemy nie prowadzi do niczego dobrego, może wywołać uczucie odrzucenia, a nawet depresję. Dlatego właśnie nie koncentruję się nad odpowiedzią, dlaczego jest mi tak źle, ale po co tu jestem, tj. co mam jeszcze do zrobienia i jak mogę czas tu spędzony jeszcze wykorzystać :)
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Krzysztoff » 05 gru 2013, 18:38

podzielam Wasze opinie i odczucia. Fajnie powiedział Nelson na ostatnim kongresie , że każdy ma wahania nastrojów , doły i
wzloty ale powinniśmy dążyć do tego żeby cały poziom naszego samopoczucia wznieść jak najwyżej

Mówią o tym mistrzowie wschodu, że poziom poczucia szczęścia zależy od nas samych od naszego wnętrza a nie od zewnętrznych czynników. Należy wzbudzać w sobie radość , szczęście , skupiać się na pozytywach które nas spotykają, do porażek przywiązywać odpowiednią wagę i traktować je jako lekcję. Oczywiście, nie jest to łatwe ale jeżeli świadomie pracujesz nad tym "pozytywnym myśleniem" osiągniesz wiele :).

W spirytyzmie zwraca się uwagę na podziękowanie podczas modlitwy (Iza swego czasu mi na to zwróciła uwagę) - dziękowanie (szczere) za to co nas spotyka to właśnie ćwiczenie pozytywnego myślenia - zwracania uwagi na to co nas dobrego wpływa i rozważanie tego co nas nieciekawego spotkało - pod kątem co dobrego dla nas z tego wypływa
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2791
Rejestracja: 05 sty 2012, 22:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 05 gru 2013, 18:50

Modlitwa dziekczynna ma wielka moc...mowia o tym takze oswieceni..
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5141
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

PoprzedniaNastępna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości