Złość i uraza

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: Złość i uraza

Postautor: juniperus » 19 lis 2013, 20:15

Skoro to Twoje przemyślenia, to tym bardziej jestem pod wrażeniem :) Jak kiedyś dojdziesz do czytania Ewangelii według spirytyzmu, sama przekonasz się, jak wiele Twoich spostrzeżeń i przemyśleń zgadza się z wartościami tam opisanymi. A teraz nie zawracam Ci nią głowy. Przebrnij najpierw przez te, co czytasz obecnie. Właściwie ja również powinnam sięgnąć do szuflady, w której czekają zaległe lekturki ;)
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Złość i uraza

Postautor: danvue » 25 lis 2013, 19:16

Na początku otwieram temat a tam.. ziemniaki ;D
A opowieść bardzo pouczająca i ładnie się wyobraża, dziękuje za nią ;)
Ja też jestem taki, że nie umiem się na kogoś gniewać, po prostu. Nauczyłem się nie patrzeć na tych którzy robią mi coś złego w sposób taki jak na wroga, ale jak ja zagubionego, nieszczęśliwego człowieka, którym w istocie jest. Macie pojęcie jak to trudno być takim człowiekiem? Wyobrażacie sobie jak cięzko byśmy mieli w życiu myśląc tak jak oni - wszystko nie pasuje, wszystko nie tak jak powinno być, cały świat jest moim wrogiem. To jest istota nieszczęśliwości jak dla mnie, dlatego często modlę się za zagubionych i zawsze mam do nich przyjazne stosunki. I powiem wam prawdę życiową - wystarczy porozmawiać z kimś zagubionym, wysłuchać go, pokazać że się go rozumie, powiedzieć mu swoje spojrzenie na wszystko, nie wciskając nic na siłę. Jest wiele ludzi którym to bardzo pomoże. A Ci którzy odrzucają miłosierdzie - spokojnie, jeszcze za mało wiedzą żeby zrozumieć że robią źle. Druga sprawa - czyż nie zauważyliście, że gdy podczas kłotni zachowujemy zrozumienie, spokój i spokojny ton - zawsze wychodzimy z niej dobrze? :)

Ps. Na tę Ewangelie wg Spirytyzmu to mam ochote już dawno, ale jakoś nigdy nie miałem sposobności kupić, gdyż u mnie w księgarni nie ma. Na szczęście w mojej ksiegarni znalazłem Niebo i Piekło, też bardzo ciekawa książka. Musze zacząc zbierać na Ewangelię ;)
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 458
Rejestracja: 12 paź 2013, 18:31

Re: Złość i uraza

Postautor: juniperus » 25 lis 2013, 22:28

danvue pisze: Nauczyłem się nie patrzeć na tych którzy robią mi coś złego w sposób taki jak na wroga, ale jak ja zagubionego, nieszczęśliwego człowieka, którym w istocie jest. Macie pojęcie jak to trudno być takim człowiekiem? Wyobrażacie sobie jak cięzko byśmy mieli w życiu myśląc tak jak oni - wszystko nie pasuje, wszystko nie tak jak powinno być, cały świat jest moim wrogiem. To jest istota nieszczęśliwości jak dla mnie, dlatego często modlę się za zagubionych i zawsze mam do nich przyjazne stosunki. I powiem wam prawdę życiową - wystarczy porozmawiać z kimś zagubionym, wysłuchać go, pokazać że się go rozumie, powiedzieć mu swoje spojrzenie na wszystko, nie wciskając nic na siłę. Jest wiele ludzi którym to bardzo pomoże. A Ci którzy odrzucają miłosierdzie - spokojnie, jeszcze za mało wiedzą żeby zrozumieć że robią źle.
Masz tak niewiele lat, a tyle w Tobie mądrości :) Tak trzymaj!
A tak na marginesie, faktycznie trudno jest być człowiekiem, który chowa urazę i złości się na drugiego. Coś wiem o tym ;) Sama dałam się kiedyś w taką pułapkę złapać. Dziś już jestem trochę mądrzejsza i zrozumiałam, że złość i uraza, o której stanowi ten wątek, nie ma najmniejszego sensu. Bywa bardzo zgubna i zatruwa życie, niszcząc ciało i ducha.

danvue pisze:Druga sprawa - czyż nie zauważyliście, że gdy podczas kłotni zachowujemy zrozumienie, spokój i spokojny ton - zawsze wychodzimy z niej dobrze? :)
I tu znów masz rację, choć czasami nasza wygrana pozycja uwidacznia się dopiero po jakimś czasie. Niemniej jednak nasz spokój ma siłę łagodzącą spór i często udziela się drugiej stronie, dzięki czemu szybko udaje się zakończyć kłótnię, a na pewno wytrąca argumenty do jej potrzymania drugiemu.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Złość i uraza

Postautor: Xsenia » 25 lis 2013, 23:04

Jestem cholerykiem. Mój mąż także. Jak łatwo się domyślić dość często w moim domu wybuchają kłótnie. Na początku małżeństwa inaczej one wyglądały (wtedy byliśmy zatruwani przez teściową). Teraz na szczęście wyglądają całkiem inaczej. Na początku każdy próbował przekrzykiwać własne argumenty i nie słuchał argumentów drugiego. Teraz najczęściej jest to po prostu "spuszczenie pary". Mąż ma dość stresującą pracę, i jak wybucha z byle powodu, czepia się drobnostek, to czekam aż złapie oddech i pytam "no to teraz powiedź co się stało w pracy?" (bo przecież to jasne, że nie o drobnostki domowe się wścieka). Nie robię mu awantury, że wrzeszczał, po prostu staram się dociec, co go zdenerwowało. A najlepsze jest, że po moim pytaniu mąż natychmiast się uspokaja. Normalnie jakby ktoś mu podał bardzo silne środki uspokajające. :) Nauczyłam się też, że często ludzie nie chcą się kłócić, ale nadmiar emocji powoduje, że muszą się wykrzyczeć (większość szefów prywatnych firm tak ma), "spuścić parę" jak to się mówi. :) I wydaje mi się, że to jest dużo zdrowsze dla ciała i ducha, niż tłumienie wszystkich emocji w sobie. Takie sytuacje dobrze też rozładowuje przytulenie się, lub zażartowanie, ale z tym trzeba uważać, bo sprawa możne być zbyt poważna i druga osoba może, to potraktować jako olewanie tematu.
A jeśli chodzi o urazę. Nauczyłam się nie trzymania urazy dzięki dzieciom. No bo jak można być obrażonym na własne dzieci przez długi czas? Dzieci tego nie rozumieją. Jak mama się do nich nie odzywa to one czyją jakby mama przestała je kochać. I bardzo mocno to przeżywają. Skąd to wiem? Ano stąd, ze dużo rozmawiam z dziećmi. Zdarzało mi się na nie obrażać (teraz na szczęście już nie). A teraz jak mnie zdenerwują, to tylko mówię im by mnie na chwilę zostawili w spokoju, albo sama wychodzę do innego pokoju. A gdy się uspokoję, to wracam i staram się z nimi rozmawiać dlaczego ich zachowanie mnie zdenerwowało.
Ciężko jest spokojnie reagować na złość innych, ciężko jest się samemu uspokoić, gdy ktoś cię zdenerwuje. Najważniejsze to nauczyć się, jak sobie w takich sytuacjach radzić. Bo rada "nie złość się w ogóle" niestety nie każdemu pomoże.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2982
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Złość i uraza

Postautor: juniperus » 26 lis 2013, 12:38

W takich sytuacjach mam wspaniałego pomocnika. Gdy ktoś wyprowadzi mnie z równowagi (a jest to dość trudne, musi na prawdę przegiąć po całości) i czuję, że mam ochotę wykrzyczeć komuś w twarz, co o nim myślę, mój Opiekun wkracza do akcji i słyszę coś w tym stylu: "uspokój się, po co się złościsz, to nic nie da. Pamiętasz? Dobro najważniejsze. Jego musisz się trzymać. Nie możesz stracić celu z oczu. Daruj jej (mu)" I wtedy biorę głęboki wdech, przytrzymuję powietrze w płucach i tak wraz z powolnym wydechem większa część złości ze mnie schodzi, od razu łagodnieję. Jeśli jednak nie posłucham i daję się ponieść emocjom, słyszę: "i po co Ci to było?". I wtedy mam tak wielkie wyrzuty sumienia, że od razu przepraszam osobę, na którą naskoczyłam, pomimo, że ona awanturę zaczęła. Nie dotyczy to dziecka, ponieważ w jego kierunku agresji nie wysuwam. Czasami podniosę głos na niego, jednak jest to w sytuacjach, gdy tak hałasuje, że normalnego tonu nie usłyszałby. :lol: lub robi coś, co zagraża jego zdrowiu i życiu. Krzyk wówczas ma go natychmiast zatrzymać.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Złość i uraza

Postautor: danvue » 26 lis 2013, 17:19

Iza, ja się czuje jakbym miał 30 lat, haha. Też mam ten wewnętrzny głos, w sumie od dziecka. Gdyby nie podpowiadał mi samych dobrych rzeczy i nie pomagał mi - pewnie trzeba by to było leczyć ;P

Xsenia - ale oprócz krzyku są również inne sposoby "spuszczania pary". ;)
Ale ludzie wolą pokrzyczeć czy złapać za alkohol, zamiast wyjść na siłownie na przykład. A i dla ciała zdrowo ;)
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 458
Rejestracja: 12 paź 2013, 18:31

Re: Złość i uraza

Postautor: Nikita » 26 lis 2013, 19:49

ja tez mam swoje metody na emocje....bo czasami trzeba je wyladowac...albo ide na dluuugi spacer po kilka km na lono natury albo robie specjalne cwiczenia oddechowo-medytacyjne....tlumienie w sobie emocji nie ejst wskazane...lepiej znalesc jakis sposob na pozbycie sie ich....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5146
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: Złość i uraza

Postautor: Xsenia » 26 lis 2013, 21:41

danvue pisze:Xsenia - ale oprócz krzyku są również inne sposoby "spuszczania pary".
Ale ludzie wolą pokrzyczeć czy złapać za alkohol, zamiast wyjść na siłownie na przykład. A i dla ciała zdrowo

Masz rację Danvue :) tyle, że my z mężem "stare d***" jesteśmy :lol: a na siłowni młodzieniaszki :) Po za tym krzyk jest najszybszą metodą rozładowania emocji, wszystkie inne opisane tu zajmują troszkę czasu. A jak napisałam wyżej my oboje z mężem jesteśmy cholerykami. I ciężko nam rozładowywać emocje w inny sposób, choć czasem się udaje :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2982
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Złość i uraza

Postautor: Signus » 27 lis 2013, 00:08

Tak tylko jak wyladujesz emocje krzykiem to później masz wyrzuty sumienia. Jak napisała Iza odpuść po co to. Warto pamiętać co napisał danv. Ludziom toksycznym nie jest łatwo a raczej bardzo ciężko, to prawdziwe męki. Człowiek żyje w pułapce własnego charakteru i jedynym wyjściem jest praca nad sobą.
"Pomagać innym to rozwijać się samemu." Marie-Louise Morton
Awatar użytkownika
Signus
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 99
Rejestracja: 18 wrz 2013, 14:06
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Re: Złość i uraza

Postautor: Xsenia » 27 lis 2013, 00:56

Signus ja byłam zatruwana przez teściową 8 lat, mój mąż 35 lat. Odtruwanie nie trwa 5 minut niestety. Ja się odtruwam dopiero od 2009 roku, a to nie jest łatwy i prosty proces, wierz mi. Nie życzę tego nikomu. :(
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2982
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

PoprzedniaNastępna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości