Złość i uraza

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: Złość i uraza

Postautor: Nikita » 01 maja 2013, 09:47

no wlasnie ludziska...jestesmy spirytystami wiec dajmy przyklad...nie osadzajmy siebie zbyt surowo...jestesmy tylko ludzmi i kazdy am swoj charakter...ale nie obrazajmy sie tak odrazu na siebie...dajmy sobie szanse....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5141
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: Złość i uraza

Postautor: kakofonia myśli » 01 maja 2013, 20:50

konrad pisze:"Życzliwość dla wszystkich, wyrozumiałość dla niedoskonałości drugiego człowieka, wybaczenie win".


Jakie to w wszystko cudowne :) W teorii :) Tak się zastanawiam. Ogólnie jeśli chodzi o negatywne emocje jestem raczej bierna. Nie chowam urazy, nie roztrząsam, staram się każdego zrozumieć do granic możliwości i każde jedno negatywne zachowanie w stosunku do mojej osoby jestem sobie w stanie wytłumaczyć. Ale przychodzą takie dni, że człowiek się zastanawia ile jeszcze będzie musiał znieść? Jak wysoko jest zawieszona poprzeczka jego własnej wytrzymałości? Po prostu myślę sobie, że jakakolwiek nie byłaby moja postawa to i tak jestem na przegranej pozycji, gdyż każdy jeden akt miłosierdzia, nawet najszczerszy, gdzieś tam pozostawia w człowieku pustkę, gdy zdaje sobie sprawę, że obiekt/y miłosierdzia ma/ją to wszystko gdzieś.
Pelo Amor ou Pela Dor... (By love or by pain)

„What is mind? No matter. What is matter. Never mind.” Thomas Hewitt Key

sbitara77@gmail.com
Awatar użytkownika
kakofonia myśli
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 386
Rejestracja: 15 lut 2013, 05:26
Lokalizacja: The space-time continuum...

Re: Złość i uraza

Postautor: megan6 » 01 maja 2013, 21:55

kakofonia myśli pisze: Po prostu myślę sobie, że jakakolwiek nie byłaby moja postawa to i tak jestem na przegranej pozycji, gdyż każdy jeden akt miłosierdzia, nawet najszczerszy, gdzieś tam pozostawia w człowieku pustkę, gdy zdaje sobie sprawę, że obiekt/y miłosierdzia ma/ją to wszystko gdzieś.


A ja uważam że nie powinnaś tak myśleć nigdy nie jest się na przegranej pozycji a każdy okazywany akt miłosierdzia nawet jeśli nie jest zrozumiany, nie pozostawia pustki moim zdaniem a na pewno nie powinien jej pozostawiać ponieważ w tym akcie nie chodzi o to by ktoś nas za to podziwiał i to rozumiał. Uważam że jeśli ktoś komu udzielamy aktu miłosierdzia odrzuca to co mu dajemy to wiadomo jest nam przykro że tego nie zrozumiał ale kiedyś będzie nam to policzone że potrafiliśmy się w taki sposób zachować. Ja to postrzegam w taki sposób, ponieważ każdy powinien traktować innych tak jakby sam chciał być potraktowany bo pretensjami, złością, zawiścią dużo się nie zdziała a dobrocią tak. Nawet jeśli ma nas to kosztować więcej niż jesteśmy w stanie znieść.
In the arms of the angel fly away from here ...
you're in the arms of the angel, may you find some comfort here
Awatar użytkownika
megan6
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 214
Rejestracja: 23 lut 2013, 20:57
Lokalizacja: Kendal

Re: Złość i uraza

Postautor: kakofonia myśli » 02 maja 2013, 05:25

Wiesz Gosiu, niezupełnie to miałam na myśli. Chodzi mi bardziej o ilość niż o jakość. Jeśli komuś przebaczam, odpuszczam, nie żywię urazy, czy jakkolwiek nie robię tego ani dla glorii, ani dla podziwu, ani tym bardziej dla wypracowania sobie lepszej pozycji w przyszłym życiu. Robię to, bo po prostu taka jestem, nie umiem inaczej. A pustka pozostaje, bo, gdy ludzie w jakiś sposób zawodzą twoje zaufanie ciężko nie poczuć się zranionym. Może po prostu źle się wyraziłam. "Przegrana pozycja" dotyczyła kontaktów międzyludzkich, a nie rachunku sumienia. Ech..Coś mi ostatnio ciężko myśli przekazać :)
Pelo Amor ou Pela Dor... (By love or by pain)

„What is mind? No matter. What is matter. Never mind.” Thomas Hewitt Key

sbitara77@gmail.com
Awatar użytkownika
kakofonia myśli
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 386
Rejestracja: 15 lut 2013, 05:26
Lokalizacja: The space-time continuum...

Re: Złość i uraza

Postautor: Nikita » 02 maja 2013, 09:14

Ja ostatnio ucze sie innego podejscia...bo kiedys jak ktos byl swiania to ja tez bylam swinia i suchej nitki na tej osobie nie zostawilam...ale obecnie staram sie nie oceniac i nie osadzac...starac sie zrozumiec...i wybaczac...i zawsze dawac szanse....z kochaniem jeszcze jest problem bo nie umiem kochac wszytskich ....ale staram sie nie zywic negatywnych uczuc ale pozytywnie myslec i pozytywnie sie nastawiac do ludzi...I wiem, ze nie przypadkowo przyciagamy pewnych ludzi i sytuacje....jak sie nasze nastawienie zmieni to zaczneimy przyciagac innych ludzi...oczywiscie nie znaczy to, ze juz nigdy nie bedziemy mieli problemowych sytuacji..ale lepiej bedziemy sobie z tym radzic...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5141
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: Złość i uraza

Postautor: Lukasz » 04 maja 2013, 19:36

Nie wiem czy to właściwa obserwacja, ale zdarza mi się iż komuś szczerze przebaczę, czy sam poproszę Boga w modlitwie o przebaczenie. Doświadczam wtedy różnych pozytywnych rzeczy, nastrój się polepsza, ale czy osoba która nam wyrządziła krzywdę za sprawą naszego przebaczenia, przebaczyła również sobie? Wydaje mi się, że nie, iż potrzeba do tego sięgnięcia do własnego sumienia i wsparcia swego opiekuna duchowego do tego by zrozumieć swoje wady, które doprowadziły do jakichś nieprzyjemnych sytuacji. Nie jest to proste, ale jak najbardziej możliwe o ile będziemy dążyć do zrozumienia siebie, oraz do przemiany wewnętrznej.
Lukasz
 
Posty: 37
Rejestracja: 04 maja 2013, 19:20

Re: Złość i uraza

Postautor: Krzysztoff » 04 maja 2013, 20:54

to co napisała Gosia i Nikita jest ważne żeby z jednej strony nie oczekiwać "odpłaty" z 2-giej nie oceniać ludzi albo inaczej - pochopnie nie oceniać.

to co można dodać - nie należy konstruować w swoim umyśle "nastawień" lub zbytnich "oczekiwań" - co jest często powodem cierpień

to jak jechać na wakacje - i przed wakacjami codziennie wyobrażać sobie jak to będzie , jakie będą wspaniałe warunki, wspaniała pogoda, plaże itd. - potem każde odstępstwo od wyobrażenia budzi frustrację
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2791
Rejestracja: 05 sty 2012, 22:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Złość i uraza

Postautor: Xsenia » 19 lis 2013, 13:52

Świetny temat. Opowieść bardzo realna dla mnie. Jak pisałam wcześniej w moim życiu pojawiły się osoby bardzo toksyczne. Tak toksyczne, że sama zaraziłam się toksycznością i sama zaczęłam być toksyczna dla innych. Tak było aż do czasu opamiętania i terapii, i wewnętrznych głębokich zmian. Po pierwsze co zrozumiałam to, że negatywne uczucia zatruwają nas samych, mogą nawet powodować choroby ciała. Aby uleczyć siebie trzeba nie ulegać negatywnym emocjom. Mnie pomaga postawienie się w sytuacji drugiej osoby. Jeśli ktoś robi mi na złość, to zastanawiam się dlaczego tak postępuje. Jeśli tylko po to by czuć się lepszym ode mnie, to dobrze :) ja nie jestem ideałem, mam wady i jeśli ktoś chce się czuć lepszym ode mnie, to dlaczego mam być zawistna? niech sobie będzie lepszym :) A jeśli ktoś jest złośliwy, bo to daje mu radość gdy komuś dokuczy, to też się nie złoszczę. W końcu jego złośliwość daje mu radość, to po co z tym walczyć? Zresztą przekonałam się na własnym przykładzie, że gdy ktoś przestaje się złościć i wściekać na drobne złośliwości złośliwca, to ten przestaje się tak zachowywać.
Coraz lepiej rozumiem "nadstawianie drugiego policzka".
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2981
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Złość i uraza

Postautor: juniperus » 19 lis 2013, 16:20

Xsenia, Twoja wypowiedź brzmi jak cytat z Ewangelii według Spirytyzmu :D
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 12:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Złość i uraza

Postautor: Xsenia » 19 lis 2013, 18:33

Izabello :) to tylko moje przemyślenia po zmianie wewnętrznej. :) I litości, już czytam kilka książek na raz (tak około 5) jeszcze jedna w tej chwili by mnie dobiła :D
Jeszcze jedna myśl mi się kołacze w związku z tym tematem. Oczekiwania. Po co je macie?? Ja staram się nie mieć żadnych oczekiwań. Dlaczego? To proste. Jeśli coś się uda, to radość jest nieskończona. :D A jeśli się nie uda, to przynajmniej się nie załamuję, tylko staram się znaleźć rozwiązanie danego problemu i znaleźć dobrą stronę danej sytuacji. Bóg potrafi być dowcipny i rzuca nam pod nogi rożne kamienie. I tylko od człowieka zależy jak sobie z tym poradzi (przeskoczy, czy obejdzie? :P).
Dlatego nie mam pretensji do teściów za ich traktowanie. Oni chcieli dobrze, a że wybrali złe metody? No cóż każdy popełnia błędy. A że ja cierpiałam? Wyszłam z tego dużo silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej byłam :) W myśl zasady "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni" i "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" :) Wiem, wiem :) umoralniające :) ale takie stare przysłowia były wypróbowywane przez tysiące pokoleń ludzi, więc kim ja jestem by im nie wierzyć?? :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2981
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

PoprzedniaNastępna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości