Historia Misia

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Historia Misia

Postautor: atalia » 29 sty 2012, 15:53

Historia jest tragiczna,jednak zawiera w sobie elementy,które nas,spirytystów,utwierdzają w wierze a i innym ludziom powinny dać wiele do myślenia.
Jest to opowieść taty 6-letniego Michałka,zwanego Misiem,który na swym blogu opowiada o walce z choroba i ostatnich chwilach życie swojego synka,cierpiacego na nieuleczalny nowotwór złosliwy.
Misio odszedł 28 stycznia o godz.16.00.
Oto fragmenty blogu:
25 stycznia
"...Misio zaszokował nas pewną wypowiedzią,że przedwczoraj była u niego babcia ,Iwony mama,która jak wiecie nie żyje i że chciała Misia wziać do siebie do nieba,ale Misio jej powiedział,że nie pójdzie,bo chce być z nami i że babcia mówila,że ma tam w niebie inne babcie i dziadków i to nas przeraziło,że Misio daje nam jakies znaki..."
27 stycznia
"...nocka Misiowi minęła niespokojnie,cały czas się budził i miał dziwne sny,bo w pewnym momencie mowił "ja nie idę", a jak rano się przebudził pytałem Misia,czy coś mu się śniło,to mówił,że nic..."
i późniejszy wpis z 27 stycznia
..."spał ze trzy godziny i też cos mu się śniło,bo krzyczał "nie"...a jak się obudzil i pytam,co mu się śniło,to mówi,ze nie,jakby nie chciał powiedzieć,...jak nie śpi i siedzi to jest taki moment,że odjeżdza,jakby był w innym świecie a po paru minutach ocknie się i pyta "gdzie ja byłem?"

Słowa Misia przypomniały mi,co mówil mój syn w dniu swej śmierci(tracił już wówczas przytomnosć)"otwórzcie okno,siądę na parapecie i wyfrunę".

Najwyraźniej dusza osób długo chorujacych zdaje sobie sprawę z tego,ze odłącza sie od ciała i owo odłaczanie sie to proces stopniowy.

Mam nadzieje,że rodzice i bliscy Misia nie poczytają mi za złe,ze zacytowałam fragmenty blogu-ich synek dał przecież bardzo wazne swiadectwo...
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Historia Misia

Postautor: Ewa Fortuna » 29 sty 2012, 20:00

Gdy by rodzice tego chłopczyka uwierzyli,ze ta babcia faktycznie po niego przyszla,moze by im bylo łatwiej pogodzic z odejsciem dziecka, chociaz dla mnie to jest i tak niewyobrażalna tragedia.
Podobno nigdy nie jesteśmy sami w chwili przejscia, nawet gdy jest ono gwałtowne [wypadek] ale nie zawsze chcemy przejśc na Drugą Stronę.
Żyjemy, póki ktoś o nas pamięta
Awatar użytkownika
Ewa Fortuna
 
Posty: 233
Rejestracja: 27 paź 2010, 11:01

Re: Historia Misia

Postautor: atalia » 29 sty 2012, 20:46

Z wypowiedzi zamieszczonych na blogu poświęconym Misiowi wynika,ze jego rodzice to ludzie w swej bezdennej rozpaczy jednak świadomi,że nic tu nie można było zrobić-wydawali sie oni być w pewnym stopniu pogodzeni z tym,co nieuchronne...w słowa Misia o babci uwierzyli bez zastrzeżen...
Tak,Ewo,to niewyobrażalna tragedia,a jednak żyję dalej....czasem nawet smieję się i żartuję,choć w najcięższych chwilach tuz po smierci Rafała nie wyobrażałam sobie,ze tak moze kiedyś być...
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Historia Misia

Postautor: dharma » 29 sty 2012, 22:18

Mam nadzieję że rodzice Misia trafią na odpowiednich ludzi czy lekturę by jakoś przetrwać,bo jak przeżyć śmierć dziecka bez wiary w miłość i sprawiedliwość Boga...a jak uwierzyć w Bożą sprawiedliwość bez wiedzy i wiary w ciągłość życia i reinkarnację.
Wyszperane w necie:
"Tysiące duchów,które dotychczas się ze mną komunikowały,powiedziały mi,
że ich wyruszenie w drogę było prezentem dla ich ukochanych pozostawionych na Ziemi.
Ich żal i smutek skłoniły wiele z nich do wewnętrznej,duchowej podróży.
Bez doświadczenia śmierci bliskich,członkowie ich rodzin nie mogli wydostać się ze
swoich fizycznych skorup.Dalej żyliby w świecie złudzeń i nie mieli pojęcia co leży poza nią.
Obecność ich drogich bliskich dała ich życiu impuls do poszukiwań poza światem fizycznym.
Poszukiwań miejsc,które usatysfakcjonują ich dusze."
dharma
 
Posty: 68
Rejestracja: 17 gru 2011, 18:46

Re: Historia Misia

Postautor: atalia » 29 sty 2012, 23:36

Tak... :kardec:
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Historia Misia

Postautor: Ewa Fortuna » 30 sty 2012, 15:39

Atalio,a ile lat mineło od śmierci Twojego dziecka:(
Mój syn tez ma Rafał na imie.
Bardzo Ci współczuje:(:(
Żyjemy, póki ktoś o nas pamięta
Awatar użytkownika
Ewa Fortuna
 
Posty: 233
Rejestracja: 27 paź 2010, 11:01

Re: Historia Misia

Postautor: atalia » 30 sty 2012, 20:17

Nie tak długo- w sierpniu(24)będą trzy lata.Zawsze bede powtarzac,ze to spirytyzm postawił mnie do jakiego takiego pionu.Dzięki nauce Kardeca w miarę normalnie dzis funkcjonuję.
A ile lat ma Twój Rafałek?Bo mój w październiku konczyłby 29 lat,czyli był dorosłym mężczyzną...jednak dla bólu i rozpaczy rodziców wiek dziecka nie ma żadnego znaczenia.
Dziekuję za ciepłe słowa i zainteresowanie moim dzieckiem. :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Historia Misia

Postautor: mateusso022 » 30 sty 2012, 22:36

Ja też ci spółczuje
Dla interesujący post,dodał mi otuchy bo nie dawno tez mi odeszła bliska osoba....
Moje gg:40071604
Jesteś czymś więcej niż ciałem fizycznym
Awatar użytkownika
mateusso022
 
Posty: 77
Rejestracja: 03 lip 2011, 18:19
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Historia Misia

Postautor: Ewa Fortuna » 31 sty 2012, 16:34

Mój Rafał skończył w grudniu 31.
Tak Atalio,dziecko na zawsze pozostanie dzieckiem nawet jak będzie miało 50 lat i zawsze o nie bedziemy sie martwić.
Nic mnie tak nie dołuje,nie dobija jak problemy moich dzieci. Jak u nich jest zle,to odniechciewa mi sie żyć,ale zawsze sobie tlumacze,że to minie,że to przejściowe, najważniejsze że żyją!
Czy Rafał ma rodzeństwo?
Żyjemy, póki ktoś o nas pamięta
Awatar użytkownika
Ewa Fortuna
 
Posty: 233
Rejestracja: 27 paź 2010, 11:01

Re: Historia Misia

Postautor: atalia » 31 sty 2012, 20:13

Na szczęscie mam jeszcze bardzo fajną córkę Kasię,starszą od Rafała.To moja wielka pociecha.
I na "drugie szczęście"mam kochanego męża,z którym rozumiemy sie bez słów.Często zartujemy,jednak po cichu biorąc to najzupełniej poważnie,że już nie pierwszy raz "mordujemy sie" na tym padole łez.
To takie pocieszenia w trudnych chwilach tesknoty za zmarłym dzieckiem.
Widzę,że nasi Rafałkowie byli(czy też są) w tym samym wieku.
Pozdrawiam najcieplej. :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Następna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości