Śmierć duszy

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Śmierć duszy

Postautor: Luperci Faviani » 21 mar 2009, 12:15

Poniższy tekst pochodzi z książki "Umarli mówią" Ks.Francois Brune (rozdział 4, cz.3). W związku z tym, że przeczytałem tę pozycję, zdołałem wyrobić sobie opinię o poniższym komunikacie i o Duchu, który go przekazał, i opinię tę przedstawię troszkę później. Jestem ciekawy jak wy ocenicie zacytowany fragment:

[...] Wówczas dusze, które stale odmawiają zaprzeczenia siebie samych, swojej pysze, swojemu egoizmowi, jednym słowem odmawiają kochania, zostaną porzucone na pastwę płomieni wyrzutów sumienia i hańby... Unicestwią same siebie: "To będzie druga śmierć".

Ostatecznym aktem miłosierdzia bożego będzie to, że będą skazane na obrócenie się w nicość. A zatem nie ma wiecznego piekła, co jest odstępstwem od tradycyjnego nauczania Kościoła. Ale Pierre Monnier
(Duch kontaktujący się poprzez pismo intuicyjne) i wielu innych twierdzi stanowczo, że następuje druga śmierć.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2410
Rejestracja: 22 lip 2008, 17:23
Lokalizacja: Polska

Re: Śmierć duszy

Postautor: lilo » 22 mar 2009, 13:25

Niewątpliwie intrygujący tekst przekazu, zważywszy, że nasza cheścijańska wiara mówi: dusza jest nieśmiertelna. Jednak istnieje kilka zbieżności z fragmentem Apokalipsy (Ap 20,13) cytuję:

Sąd nad narodami
Potem ujrzałem wielki biały tron
i na nim Zasiadającego
od którego oblicza uciekła ziemia i niebo
a miejsca dla nich nie znaleziono.
I ujrzałem umarłuch -
wielkich i małych -
stojących przed tronem,
a otwarto księgi.
I inną księgę otwarto,
która jest księgą życia.
I osądzono zmarłych co w księgach zapisano,
wg ich czynów.
i morze wydało zmarłych, co w nim byli
i Śmierć i Otchłań wydały zmarłych co w nich byli,
i każdy został osądzony wg swoich czynów.
A śmierć i Otchłań wrzycono do jeziora ognia.
To jest śmierć druga - jezioro ognia.
Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia,
został wrzucony do jeziora ognia.


Nowe stworzenie - Jeruzalem niebieskie
I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły (...)
i rzekł Siedzący na tronie:
"oto czynię wszystko nowe"
I mówi :
"Napisz: Słowa te wiarygodne są i prawdziwe
I rzekł mi:
"Stało się. Jam Alfa i Omega. Początek i Koniec.
Ja pragnącemu dam darmo pić ze żródła wody życia.
Zwycięsca to odziedziczy
i będę Bogiem dla niego,
a on dla mnie będzie synem.
A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców:udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga."


Fragment z Umarli mówią...
.
Luperci Faviani pisze:[...] Wówczas dusze, które stale odmawiają zaprzeczenia siebie samych, swojej pysze, swojemu egoizmowi, jednym słowem odmawiają kochania, zostaną porzucone na pastwę płomieni wyrzutów sumienia i hańby... Unicestwią same siebie: "To będzie druga śmierć".


Zbieżności jest wiele...

zestawienie fragmentu podamego przez LF z apokalipsą pozwala stawiać następujące pytania:
1/ Czy po drugiej stronie czeka nas dalsza "selekcja" w zakresie oczyszczania się ze zła (zapisani i nie zapisani w księdze życia), i czy ktoś kto jest "niereformowalny", tkwiący w złu z uporem będzie po eonach istnienia bez postępu unicestwiony?
- to że isnieje taka selekcja, podział wg stopnia oczyszczenia już wiemy ze słów Jezusa, z tego co przekazują duchy - istnieją bowiem sfery niedostępne dla tych nieoczyszczonych. Wiemy też z innych przekazów, że sąd (film który widzimy po śmierci z naszego życia) jest dokonywany przez nas samych w obecności istoty wyższej. Przekazy ludzi po śmierci klinicznej mówią, że to oni oceniali dane postępowanie jako złe, to oni wstydzili się swoich czynów. Zatem unicestwienie siebie płomieniami wyrzutów sumienia i hańby ... zapewne po eonach istnienia bez reformy sumienia jest możliwy moim zdaniem. Oczywiście co ja tu mogę przypuszczać możliwy/niemożliwy, generalnie to "terra incognita". Pamiętacie może z książki księdza Brune "Powiedzcie.." fragment pięknej opowieści Jeana o miłosierdziu i o pająku? Jean opowiada o ratunku dla złej duszy. Kiedy więc taka dusza ląduje w sferze bezcielesnej, znajduje się w wielkiej głębokiej i ciemnej studni, której ściany są śliskie. Miota się i rzuca o te ściany nie mogąc wydostać. Otacza ją czerń, niczego nie widzi. Jest przerażona bo przed nią wieczność tych cierpień. Po pewnym okresie udręki zjawia się Posłaniec, bo Bóg daje każdemu szansę i mówi: Przypomnij sobie jeden akt twojego miłosierdzia. Dusza jest przeżarta złem i takiego aktu nie pamięta. Analizuje i tłamsi świadomością każdy dzień swego życia, w końcu po wielkim odstępie czasu przypomina sobie, że kiedy pająk chodził po ramie okna wziął go w rękę i wyrzucił za okno aby go ni zgniotło. Wtedy tam wysoko wysoko na skraju studni pojawia się pająk i spuszcza nitkę. A Posłaniec mówi: wyjdź po tej nitce. Przecież to niemożliwe - odpowiada zła dusza. Jednak w akcie desperacji zaczyna wychodzić i widzi że jest to możliwe, widzi też jakie znaczenie ma jeden mały akt miłosierdzia. Zatem jesteśmy skazani na nieustanny rozwój, nieustanne oczyszczanie.
2/ Zaprzeczenie się samego siebie - czy to nieuchronność stawania się doskonałym? Jezus też o tym mówił; "kto się nie zaprze sam siebie nie jest mnie godzien". Z różnych przekazów z zaświatów można wyciągnąć natomiast wniosek, że w wyższych światach nie ma egoizmu, nikt nie myśli o sobie każdy myśli o innych. Co za tym idzie, zastanómy się...hmmm Nie ma więc biedoty, nie ma też bogactwa. Nikt nie mówi ja wynalazłem to, ja osiągnąłem to - wszyscy chylą czoło przed drugą osobą. To jest właśnie zaparcie się siebie w celu służenia innym, to wydaje mi się dalszym etapem rozwoju po którym mamy stopić się w jedność, mającą w sobie indywidualność komórek -dusz, ale jedność w bezinteresowności działania i czynienia dobra. Kto nie ulega tej ewolucji zapewne cierpi. Wiele duchów opisuje cierpienia i udręki związane z cielesnością, egoizmem - złem.

3/Jak intrpretować ww. fragment apokalipsy. Nie do końca wiem. Jednak myśl podpowiada mi że Jan miał wizje, których widok wykraczał daleko poza ówczesne i obecne możliwości poznawcze. To tak jak ktoś analizuje pisma Nostradamusa i mówi ; może to oznaczać to, może też tamto. Jeżeli miał on natomiast zdolność przesówiania czasu miał wielki problem z opisem świata za kilka set lat. Być może przewidział atak na WTC, jednak opisał to w sposób odpowiadający jego skojarzeniom wyobrażeniom. Można to też odnieść do wizji św. Jana, nie mogą być oczywiste gdyż dane mu było zobaczyć niezwykły obszar. Jednak analogia z zamieszczonym przez Luperci F. fragmentem daje do myślemia... :idea:
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 19:32

Re: Śmierć duszy

Postautor: Luperci Faviani » 24 mar 2009, 21:25

Do powyższego wpisu odniosę się innym razem, a odnośnie pajączka... przypomniało mi się fajne opowiadanie, które dawno temu przeczytałem w necie. Postaram się nie spalić:

Wyobraźmy sobie, że morze to życie, a fale to problemy, które człowiek napotyka.

Pewnego dnia szedł sobie człowiek w towarzystwie Jezusa wzdłuż plaży, spokojne fale co chwilę delikatnie moczyły ich stopy. Pogoda była piękna, wiatr chłodził ich lica, aż nagle zerwała się burza i sztorm. Pioruny waliły po drzewach, wiatr świstał, niebo zlewało się z ziemią... Następnego dnia człowiek przebudził się na plaży, obok siedział Jezus.
- Gdzie byłeś? - wrzasnął człowiek - Dlaczego nie uchroniłeś mnie przed burzą? Popatrz za siebie, tam skąd szliśmy! Dlaczego tam na piachu są tylko jedne ślady, gdzie byłeś podczas sztormu, dlaczego mnie opuściłeś?
Jezus spokojnym głosem odparł - to są moje ślady, niosłem Cię gdy Ty straciłeś przytomność.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2410
Rejestracja: 22 lip 2008, 17:23
Lokalizacja: Polska

Re: Śmierć duszy

Postautor: forrest » 31 mar 2009, 22:34

A oto, co ma do powiedzenia na ten temat Duch, który przedstawił się EnKi - EA:
"To, że droga do Boga jest daleka, to, że “zużyjesz” wszystkie swoje inkarnacje i już nie masz powrotów – to jeszcze masz szczeble, duchowe szczeble, po których się masz piąć coraz to wyżej i wyżej. Wspomniałeś o nieśmiertelności ducha i to, co jest zapisane w Nowym Testamencie. Faktycznie, duch może być nieśmiertelny, Rafale, może. Ale decyzja, czy będzie nieśmiertelny, uzależniona jest od danej istoty duchowej. W Nowym Testamencie wyraźnie jest też napisane o śmierci ducha, ale to ma nastąpić dopiero wtedy, kiedy przyjdzie ten wyznaczony czas rozrachunku. Duch świadomie może nie chcieć egzystować, ani piąć się wyżej i chce być usunięty – przestać istnieć. I to już nie jest uzależnione od samego Boga, Rafale, ale od niego samego."
W dalszej części rozmowy z tym Duchem, pytałem się go o taką intuicję, że skoro może przestać istnieć jakiś duch, to - wg tej intuicji - wydaje się, że można wskazać na pewną sekwencję wydarzeń w tej nadrzędnej względem wszystkich innych rzeczywistości, które to zdarzenia mogłyby doprowadzić do "zapadnięcia się" wszystkich istnień a wraz z nimi rzeczywistości, która byłaby w tym sesnie niestateczna. I tutaj Duch bardzo mocno zapewniał mnie o idealnym porządku, w jakim Bóg stworzył świat. Powiedział też myśl, że nie dorównam Bogu nawet w "najmniejszej cząstce", sugerując, że nie ma takiej możliwości, żeby udało mi się wskazać na niedoskonałość Świata, bo świat został stworzony przez Boga.
http://www.projekt-cheops.com/plain.asp ... d=291&cmd=
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 11 sty 2009, 00:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Śmierć duszy

Postautor: konrad » 31 mar 2009, 22:40

forrest pisze:Duch świadomie może nie chcieć egzystować, ani piąć się wyżej i chce być usunięty – przestać istnieć


To w pewnym sensie samobójstwo. Jeżeli Duchy Wyższe informują w książkach Kardeca, iż samobójstwo jest zawsze potępiane, nie wydaje mi się, żeby takie rozwiązanie wchodziło w grę, i że Bóg musiałby eliminować jakieś Duchy, nawet jeżeli one tego pragną. Co ciekawe w Hinduizmie mówi się, że osoba, która popełniła samobójstwo, musi rozpoczynać cykl reinkarnacyjny od samego początku. Kto wie, może Bóg stosuje właśnie takie rozwiązanie? Duchowi wydaje się, że jest zniszczony, a tak naprawdę wraca na sam początek swojej drogi? Z drugiej strony, kłóci się to jednak z tym, o czym przeczytać można w KD, czyli z tym, że marsz ewolucyjny jest jednokierunkowy.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 14:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Śmierć duszy

Postautor: Luperci Faviani » 31 mar 2009, 22:59

Ja uważam, że "unicestwienie duszy" byłoby niezgodne z pojęciem "nieskończonej boskiej miłości" i tyle wystarcza mi by powyżej zacytowany komunikat odrzucić. Dziwi mnie postawa Ks.Francois Brune, który kilka razy podkreślał, że ten konkretny Duch jest godzien zaufania choć, przeczytawszy całą książkę, można zauważyć, iż komunikaty tegoż Ducha są subiektywne.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2410
Rejestracja: 22 lip 2008, 17:23
Lokalizacja: Polska

Re: Śmierć duszy

Postautor: lilo » 01 kwie 2009, 09:38

Być może jest tak jak pisze Konrad, że unicestwienie polega na wymazaniu "ja", czyli świadomości dotychczasowego istnienia i zgromadzonych doświadczeń, być może cierpienie duszy ekstremalnie złej jest tak potężne, że unicestwienie jej (na jej prośbę !!!) jest aktem miłosierdzia, być może substancja będąca jej zalążkiem przetrwa, być może .... Nie oceniajmy My niedoskonali, prymitywni ludzie działań Boga bo ich nie pojmiemy, lub pojmiemy w 10 do potęgi: - 10000, albo minus nieskończoność. On stworzył byty które stały się doskonalsze niż my, jesteśmy może drugim lub trzecim ogniwem łańcucha, który ma tysiące kilometrów (nie pierwszym bo mamy wiedzę o istnieniu tego łańcucha rozwoju). Nie możemy nic powiedzieć o ogniwie piątym, a chcielibyśmy dyskutować o setnym - tyle mojej malowniczej przenośni. Myślę, że istnieje "śmieć druga" i myślę że ten duch opisał to co apokalipsa mówi poprzez majestatyczne obrazy bardzo prosto i węzłowato. Cóż kiedyś zrozumiemy. Mój mąż który miał jedno wspaniałe doświadczenia (o którym pisałam) mówi nieraz: tam jest prawdziwe życie, tutaj jest fikcja, tam jest real, tutaj jest matrix, tam żyjemy naprawdę tutaj wydaje nam się że żyjemy - mówi też coś - czego do niepojmuję :czasu nie ma, wszystko jest równocześnie - może odniósł tylko takie mylne wrażenie po wyjściu z ciała - nie wiem??? W każdym razie nie odnoszę się tak krytycznie do Ducha cytowanego przez Luperci F. gdyż jego wypowiedz ma swoje odbicie nie tylko w Apokalipsie, ale i w relacjach innych duchów, choćby zacytowanego przez Forrest.

Natomiast (gdyż właśnie zaczełam czytać Umarli... Brune) nie mam zaufania do Technika (duch który się nigdy nie wcielał - interesujące że się tak rozwinął, że posiada pewną wiedzę??!!!), który nawiązuje kontakt z grupą luksemburską. Kiedyś natrafiłam na spisany przekaz w którym Technik na pytanie o Boga odpowiedział z innymi chóralnie "Jesteśmy kim jesteśmy" myślę, że tak jak powiedział o. Pio nieprzyjaciel próbuje tu włożyć swój ogon i wszystko pomieszać. KD też ostrzega zaraz na początku: nigdy nie zwątpijcie w istnienie Boga, to jest prawda, której nie możecie kwestionować bo pobłądzicie (to nie dosłowny cytat bo nie mam KD przy sobie). A Ty, Luperci co sądzisz na temat ducha przedstawiającego się jako Technik.

A oto artykuł z którego pochodzi moja wątpliwość co do natury Technika, w świetle zagrożeń transkomunikacji:
http://www.eioba.pl/a70402/dialog_z_tamta_strona
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 19:32

Re: Śmierć duszy

Postautor: Luperci Faviani » 01 kwie 2009, 15:36

"Technik" może mieć rozległą wiedzę o technice itp. - czemu by nie? Można by mieć wątpliwości gdyby uważał np., że ma prawo uczyć nas życia, i że jest w tych sprawach nieomylny. Nie neguje istnienia Boga. Daje do zrozumienia również, iż mało istotnym jest to, jakim jest stworzeniem (domyślam się, że chodzi tu o stronę materialną). Najważniejsza jest jego misja. Za nikogo się nie podaje i nikogo nie próbuje oszukiwać. Osobiście, nie widzę tu żadnego problemu. Jest Duch, który pomógł skonstruować urządzenie do komunikacji i tyle. Nie mam przy sobie książki księdza Brune aby sprawdzić co konkretnie opowiadał "Technik" (na pewno mówił coś o miastach i budynkach na kształt naszego świata). W każdym razie nie przypominam sobie aby jego opinie i wyciągane z nich wnioski, przez autora książki, jakoś szczególnie mnie bulwersowały :) Opowieści o stronie "materialnej" zaświatów zwykle traktuję jak ciekawostkę, tak samo jak i mieszkańców Jowisza (jeśli dobrze pamiętam z publikacji Kardec'a) - nie przykładam do tego większej wagi.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2410
Rejestracja: 22 lip 2008, 17:23
Lokalizacja: Polska

Re: Śmierć duszy

Postautor: lilo » 01 kwie 2009, 23:10

Zamieszczam fragment który jest dla mnie co najmniej kontrowersyjny z zamieszczonego wyżej linku:
Podczas jednej z takich sesji łączności z grupy padło pytanie o Boga. Wtedy istota o syntetycznym głosie przerywając powiedziała: "Proszę skierować to pytanie do mnie". Na to Maggy zapytała: "Kim dokładnie ty jesteś?" - "Jesteśmy czym jesteśmy", padła odpowiedź. "To nie jest trudne do zrozumienia przez ciebie. Ja nie jestem żadną energetyczną postacią, ani świetlistą istotą. Nigdy nie byłem człowiekiem, zwierzęciem i nigdy nie inkarnowałem się. Nie jestem żadnym Bogiem! Znasz obraz, z dwojgiem dzieci idącymi przez most. Jestem ich niewidzialnym opiekunem. To jest to czym jestem dla ciebie lecz bez skrzydeł. Jeśli już koniecznie chcesz mnie nazwać, nazywaj mnie Technikiem".

Co to oznacza dla mnie:
1/ Używając określenia "Jesteśmy czym jesteśmy" nawiązuje do Boga na górze Synaj i jego słów "Jestem który Jestem" - to mieszanie w ludzkiej głowie poprzez podszywanie się pod Boga, a nawt mieszanie w celu zaprzeczenia Jego istnieniu, :twisted: :twisted: :twisted:
2/ "nigdy nie inkarnowałem się" - to skąd pochodzi jego wiedza, bo wiecie z pustego to i Salomon... Nawt duchy czyste odbyły ten etap w celu oczyszczenia to co on jest wyjęty spod prawa - Boskiego prawa ?? coś mi tu na mój ludzki mózg nie leży - chroniczny kłamca moim zdaniem próbóje podszyć się pod Stwórcę?
3/ nawiązuje do znanego obrazka z Aniołem Stróżem tyle że Anioły to Duchy wyższe poprzez odbycie drogi reinkarnacji i oczyszczenie się - moim zdaniem facet miesza!!!

W tym kontekście polecam poniższy artkuł - zwłaszcza w kontekście osoby Technika :twisted: (zaznaczyłam a propos).


Niebezpieczeństwa Transkomunikacji
Eksperymenty w zakresie łączności z innymi bytami bazują na wykorzystywaniu naszej ziemskiej technologii i aparatury technicznej. Grupy badawcze posługują się na...

Eksperymenty w zakresie łączności z innymi bytami bazują na wykorzystywaniu naszej ziemskiej technologii i aparatury technicznej. Grupy badawcze posługują się na ogół typowym, handlowym sprzętem takim jak: radioodbiorniki, magnetofony, telewizory czy magnetowidy. Część z nich jest modyfikowana i ulepszana w wyniku prób i doświadczeń prowadzących do poprawy jakości połączeń.

Jedną z częściej stawianych kwestii natury technicznej są prośby do bytów z tamtej strony o wskazówki czy gotowe schematy aparatury do transkomunikacji. Niestety, transpartnerzy z drugiej strony stwierdzają, że niewiele mogą nam pomóc, bowiem sami wykorzystują technologię jeszcze nie wynalezioną na ziemi. Ponadto nie wolno im w żaden sposób wpływać na naszą myśl twórczą. Mogą naprowadzać nas i inspirować za pomocą rad, bodźców zmuszających do refleksji i zadawania sobie znaczących pytań, które odpowiadają naszemu ziemskiemu sposobowi myślenia i naszemu poziomowi wiedzy.

W czasie jednego z seansów łączności Swejen Salter przekazała informację, że dobrą drogą jest studiowanie mechaniki kwantowej. Z działań badawczych w tym zakresie mogą zrodzić się wynalazki pomocne w opracowaniu i skonstruowaniu nowej aparatury.

W innym seansie łączności Swejen zwróciła uwagę na niebezpieczeństwa kryjące się w transkomunikacji. - Kontakty z innymi wymiarami, mimo iż wy, ludzie, nie macie jeszcze prowadzonych żadnych badań laboratoryjnych (...) powodują zawsze pojawienie się antyenergii.

Z wypowiedzi tej wynikałoby, że od tych „antyenergii” pochodzi wewnętrzne „zło” danego świata i kosmiczne problemy. Energie budują i wiążą, antyenergie niszczą. Dlatego niesłychanie ważny jest sposób, w jaki badania i kontakty są wykonywane. Muszą być one robione w oparciu o koncepcje duchowe i taki również musi być ich cel. Muszą być prowadzone z pełną odpowiedzialnością. Wyjaśnienia wymaga pojęcie „antyenergii” i nie jest ono tożsame z pojęciem antymaterii. Otóż z uzyskanych wyjaśnień wynika, że przez antyenergię należy rozumieć energię o znaku przeciwnym i działaniu destrukcyjnym w stosunku do energii koordynującej i konstruktywnej, pozwalającej danemu światu istnieć. Jest to energia negatywna nie w sensie absolutnym lecz względnym dla danego systemu czy dla danego świata. W jednej ze swoich wypowiedzi Swejen powiedziała, że systematyczne badania nad „antyenergią”, prowadzone w jej świecie na Varid, doprowadziły ten świat do zagłady.

Istnieje jeszcze inna grupa niebezpieczeństw, wypływających z samej istoty transkomunikacji za pomocą przyrządów, które często są lekceważone.

Otóż, z czego na ogół mało kto zdaje sobie sprawę – zwłaszcza kiedy osiągnął pierwszy sukces w połączeniu - w zaświatach istnieją również grupy bytów „negatywnych”, na przykład przestępców. Do takich ugrupowań przyłączają się mordercy, zdrajcy, dyktatorzy albo typy, które podczas swego życia popełniły czyny wynikające z niskich pobudek, przykładowo zabijając lub popychając do tego innych. Mogą to być również ludzie, którzy wywierali na innych naciski posługując się gwałtem. Wszyscy oni reprezentują ten typ osób, które w nowym wymiarze egzystencji nie zdecydowały się jeszcze na porzucenie takiego postępowania. Żyją w nowym środowisku, zachowując w dalszym ciągu ten sam tok myślenia, jakim charakteryzowali się na Ziemi. Nie stają bowiem przed najwyższym sędzią - jak wielu sobie wyobraża - który przedstawiłby im całe uczynione zło.

Ludzie ci nie są w stanie rozumieć zła, ponieważ nie uznają je za takie. Ich system wartości jest inny – popiera zło. Widzą w sobie popełnione złe czyny i są otoczeni przez innych podobnych im. Dopiero pewnego dnia sami dojdą do innego rodzaju świadomości.

Chcąc rozpoznać istnienie takich grup, należy pamiętać, że istnieje wielka różnica w zwykłym uzyskaniu informacji na ich temat, a wejściem z nimi w kontakt. Współczucie dla tych, którzy stracili życie w gwałtowny sposób, a nie chcą zrezygnować z gwałtu, nie zawsze jest bezpieczne. Jednak nie oznacza to, że nie można pomoc również i takim osobom. W takim przypadku zaufani rozmówcy z tamtego świata przekazują następującą radę:

Jeśli człowiek sam nie uzna, że winien zmienić swoje postępowanie, nie ma żadnego sensu wywieranie na niego presji. Każda dusza musi odkryć nowe wiadomości, będąc całkowicie wolną.

Wynika stąd przesłanie, że badacze transkomunikacji czy nawet osoby rejestrujące głosy na magnetofonie, wchodząc w kontakt z negatywnymi grupami, robią to na własną odpowiedzialność.

Wpływ takich grup nie ogranicza się jedynie do świata innego wymiaru. Mogą wpływać na mieszkańców Ziemi w bardzo wyrafinowany sposób. Wielu z nich dysponuje olbrzymią wiedzą i inteligencją. Oczywiście, w ramach uzyskanego kontaktu nie przedstawiają się pod imionami, które kiedyś nosili na Ziemi. Kiedy udaje się im przemycić w ukryciu (drogą medialną) do naszego świata swoje prawdziwe inspiracje i wpłynąć na eksperymentujących ludzi, którzy pragną uzyskać kontakt - mogą początkowo sprawiać bardzo pozytywne wrażenie. Przez dłuższy czas wpływ ten może nie być zauważony jako wyraźnie negatywny - gdyby było inaczej byłby bezużyteczny. Wpływ ten nie niesie ze sobą natychmiastowego niebezpieczeństwa. Tak, jak pojedynczy człowiek nie może być całkowicie „negatywny”, tak również grupy negatywne nie są do gruntu złe.

Bardziej niebezpieczne od związków z nimi są ich intencje, cele, do których dążą i które zręcznie ukrywają. Nie zapominajmy, że mogą używać siły, jeżeli tutaj dostarczy się im odpowiednich środków. Specjalna taktyka, przy pomocy której ukrywają swe intencje, to opowiadanie ludziom tego, czego tak bardzo lubią słuchać: treści, które powierzchownie przekazują jedynie rzeczy pozytywne. Czasami są używane i nadużywane aż do przesady słowa takie, jak: przyjaźń, honor, serdeczność czy miłość. Słowa te dla nich pozostają jedynie pustymi frazami. Osoby wrażliwe, słabe, łatwo dające się ponieść euforii lub traktujące innych z wysoka, są bardziej podatne na tego rodzaju wpływy.
Nie zawsze zdarza się, że manipulacje negatywnych grup z tamtego świata wyzwalają w ziemskich odbiorcach myśli o przemocy. Niebezpieczeństwa mogą być bardziej złożone. Odbiorca może stracić poczucie rzeczywistości w trakcie osadzania paranormalnych doświadczeń i zacząć przekazywać zainteresowanym fałszywy obraz transkomunikacji. Przy badaniach zjawisk parapsychicznych ciągle mówi się, że na początku zjawiska te są ułatwiane przez uczucia i silne napięcie. Ostrzega się przed faktem, że napięcia agresywne, a nawet negatywne emocje, mogą dać miejsce fenomenom, które zdają się mieć paranormalny charakter. Sami możemy stwierdzić, że takie uczucia ludzkie, jak: współczucie, smutek lub radość albo nawet intensywne zainteresowanie, mogą ułatwić kontakty za pomocą przyrządów.

Można więc stwierdzić, że również „negatywne” uczucia ludzkie są w stanie wpłynąć na kontakt. Czy w takim razie jesteśmy zupełnie bezbronni? Co możemy zrobić?

Zdaniem organizacji CELT należy zwrócić uwagę na ludzi, którzy nie posiadają „stabilnej struktury własnego ego” (np. przesadzają w piciu alkoholu). Mają oni na ogół szerokie zdolności w uzyskiwaniu kontaktów z zaświatami. Kontakty powstające w ten sposób, choć czasami pozbawione aspektów negatywnych, od czasu do czasu wydają się niepokojące (i nie bez powodu...), zwłaszcza dla badacza i dla eksperymentującego, który chce uzyskać jasność, naukową kontrolę ze względu na ich moralny aspekt.

Nie stanowią one niebezpieczeństwa dla obserwatora czy eksperymentującego posiadającego silny zmysł krytyczny, gdyż ten ostatni nie pozwoli na „wciągnięcie się” w takie „negatywne” pole działania. Zawczasu zauważy próbę manipulacji.

Ale sam odbiorca, dopóki nie zdaje sobie sprawy z utraty poczucia porządku wewnątrz własnej psyche, (a z nim niebezpieczeństwa słabości w które może zostać wciągnięty) - ten odbiorca - dopóki nie zostanie poddany leczeniu przez specjalistów, może otworzyć własną podświadomość w taki sposób, że wszystko może skończyć się degeneracją i samozniszczeniem, tak że nie będzie już mowy o prawdziwej informacji dla interesującego się tymi sprawami.

Specjaliści z CELT stwierdzają, ze ważną rzeczą jest umieć rozróżniać - w ramach kontaktów z tamtym światem – kontakty, które pochodzą od pól naładowanych napięciem spowodowanym niekontrolowanymi emocjami, od tych pochodzących od pól kontaktu zbudowanych na harmonijnych uczuciach ludzkich takich, jak: zainteresowanie, radość, ale również i smutek.

Pojedynczy przypadek (kontaktu negatywnego) może być bardzo interesujący dla badań psychologicznych, ale nie dla postępu badań przy transkomunikacji. Należy uzmysłowić sobie, że negatywne grupy z tamtego świata znajdują szerokie pole do manipulacji i eksperymentów właśnie w osobie słabej, wyposażonej w zdolności paranormalne lub w badaczu, który nastawiony jest jedynie na aplauz tłumów.

Również nie zawsze mogą nam pomoc wyższe byty, jeśli sami nie zauważamy niebezpieczeństwa w problemach psychicznych, lub jeśli stale je pomniejszamy. Takie minimalizowanie sprawiało, że osoby nie były później w stanie rozwiązać same własnych problemów z doświadczeniach paranormalnych i kończyło się to dla nich w najlepszym razie cierpieniem, w gorszych przypadkach leczeniem psychiatrycznym.

Z przeprowadzonych badań i doświadczeń na ten temat jasno wynika, że uczucia oraz zachowanie wynikające z takiej czy innej predyspozycji psychicznej, może zaowocować kontaktami o rezultatach raz pozytywnych innym razem negatywnych.

O jednym z takich ugrupowań o negatywnym nastawieniu, szykującym się do łączności z Ziemią, poinformowali TECHNIK i SWEJEN SALTER na koniec 1989 roku. Na roboczo nazwano ich jako grupę „BOOTH-KESSELRING”, od nazwisk „udziałowców”. Zespół ten utworzyli:

John Wilkes BOOTH (1838 - 1865) aktor, fanatyk indywidualista - zaprogramował porwanie amerykańskiego prezydenta Abrahama Lincolna, a kiedy nie był w stanie tego uczynić, zabił go 14 kwietnia 1865 roku.

Albert KESSELRING (1885 - 1960) przywódca floty powietrznej i komendant na frontach. Był jednym z ośmiu na 27 Feldmarszałków i niemieckich generałów mających jedno z najwyższych stanowisk i którzy nigdy nie popadli w niełaskę.

VIGILIUS (537-555) był Papieżem, a zarazem mordercą swego poprzednika w czasie masakry Gotów. Wykazał się swoistą „giętkością”, dzięki której przez 18 lat zajmował tron Piotrowy. W swoich poczynaniach był bardzo powierzchowny. Później podporządkował się cesarzowi po dyspucie na Kapitolu, która zakończyła się kłótnią pomiędzy teologami i wprowadziła zamieszanie najpierw na wschodzie, a potem na zachodzie.

TECHNIK I SWEJEN wyjaśnili, że już 4 lata wcześniej grupa „BOOTH-KESSELRING” miała całe wyposażenie techniczne i starała się nawiązać kontakty z eksperymentującymi na Ziemi. W lipcu 1993 roku BOOTH, opierając się na badaczach ziemskich, przesłał swój paranormalny wizerunek na Ziemię, ukrywając się pod pseudonimem. Wizerunek odpowiadał jego wyglądowi za życia na Ziemi.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 19:32

Re: Śmierć duszy

Postautor: Luperci Faviani » 01 kwie 2009, 23:32

lilo pisze:Co to oznacza dla mnie:
1/ Używając określenia "Jesteśmy czym jesteśmy" nawiązuje do Boga na górze Synaj i jego słów "Jestem który Jestem" - to mieszanie w ludzkiej głowie poprzez podszywanie się pod Boga, a nawt mieszanie w celu zaprzeczenia Jego istnieniu, :twisted: :twisted: :twisted:
2/ "nigdy nie inkarnowałem się" - to skąd pochodzi jego wiedza, bo wiecie z pustego to i Salomon... Nawt duchy czyste odbyły ten etap w celu oczyszczenia to co on jest wyjęty spod prawa - Boskiego prawa ?? coś mi tu na mój ludzki mózg nie leży - chroniczny kłamca moim zdaniem próbóje podszyć się pod Stwórcę?
3/ nawiązuje do znanego obrazka z Aniołem Stróżem tyle że Anioły to Duchy wyższe poprzez odbycie drogi reinkarnacji i oczyszczenie się - moim zdaniem facet miesza!!!


1) Nie jestem przekonany czy mogło być tak, jak to napisałaś ponieważ "Technik" wyraźnie zastrzegł, że nie jest Bogiem.
2) Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale czy już w KD lub KM nie zostało napisane, że istnieją Duchy, które nigdy się nie inkarnowały? A może przeczytałem to w jakiejś innej publikacji? O ile mi wiadomo, Duchy mogą uczyć się nie będąc wcielonymi. Nikt im nie zabrania przyglądać się nam i wyciągać wnioski.
3) Jak wyżej.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2410
Rejestracja: 22 lip 2008, 17:23
Lokalizacja: Polska

Następna

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości