Po przeczytaniu Waszych postów podzielę je na dwie części. Jeżeli chodzi o księgę umarłych,czy to staroegipską, czy Tybetańską moim zdaniem opis dotyczy osób nie przygotowanych na śmierć, osób bardzo mocno związanych z materialnością i planem fizycznym, którzy w chwili dokonania się śmierci ciała, nie bardzo wiedzą gdzie się znajdują i w jakim stanie. Natomiast osoby rozwijające się duchowo, zgłębiający tajniki istnienia, poszukujący odpowiedzi kim są, skąd przyszli i dokąd odchodzą itd nie mają problemu z akceptacją zmiany przestrzeni w której się znaleźli. Jeden z przykładów
Kolega z pracy zabrał mnie na miejsce gdzie dwa dni wcześniej kilku jego kolegów jadąc z Czech ulegli wypadkowi na drodze szybkiego ruchu pomiędzy Skoczowem a Cieszynem. W tym wypadku zginął jego kuzyn. Nie znałam chłopaka, nie wiem jak wyglądał, ile miał lat. Kiedy wysiadłam w miejscu tego zdarzenia nie znalazłam żadnej energii. Po prostu pustka jedynie delikatne echa i zamglona wizja samochodu wylatującego w górę z drogi i opadającego na dach ponad ogrodzeniem przed zwierzyną na pobliskie pole porośnięte trawą.
Powiedziałam że tego chłopca tu nie ma. Jest czysto. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy w kierunku Brennej po 2 pracowników,których mieliśmy zabrać do Bielska. Siedząc na miejscu pasażera(Robert prowadził) zaczęłam szukać tego chłopaka. Nagle (zabrzmi dość surrealistycznie) czuję i widzę mentalnie, że siedzi mi częściowo na kolanie wypełniając przestrzeń pomiędzy mną a drzwiami samochodu z prawej strony. Młody chlopak z czarnymi włosami w wieku ok 25-27 lat, uśmiechnięty, powiedziałabym z figlarnym błyskiem w oku. Wnętrze samochodu jakby się rozjaśniło. Mentalnie odbieram że nazywa się Przemek. W tym momencie Robert pyta się mnie; Anka co się dzieje? Popatrz wszystkie włosy na ramionach i rękach mi się zjeżyły, i ciarki po mnie chodzą. Uśmiechnełam się. Chciałeś kontaktu z Przemkiem to go masz:) Właśnie jest w samochodzie z nami. Robert mało nie puścił kierownicy! Spokojnie facet! Spokojnie!.... Jest dobrze. Przemek jest zadowolony,akceptuje to co się stało, jedynie martwi się bardzo o mamę bo ona jest w ogromnej rozpaczy i nie radzi sobie z tym psychicznie. Wie że jej świat się jej zawalił całkowicie.Masz przekazać mamie , drugiemu kuzynowi przyjaciołom i siostrze że jest szczęśliwy i wszystko jest w porządku. Mają nie rozpaczać bo on nic nie może im w tym pomóc a jemu jest też bardzo przykro z tego powodu że jest taki smutek. Robert jechał i łzy mu płynęły po twarzy. Dojechaliśmy na miejsce. Zostałam sama. Ostatnie słowa od Przemka były skierowane do matki, które przekazałam Robertowi. Powiedz mojej mamie że ja żyję, i bardzo ją kocham,i nie chce aby przezemnie płakała. Zapytałam a co przekazać ojcu? Nic. (potem się dowiedzialam ze ojciec nie byl dobry dla Przemka) dlatego całą miłość i szacunek ulokował w matce.
Wracając do domu dowiedzialam się że Przemek bardzo intensywnie ćwiczył yogę,medytację i rozwój duchowy.
Czyli można założyć, że swiadomość opuszczenia ciała poprzez śmierć dla osób z wiedzą równoznaczna jest z akceptacją i zrozumieniem przestrzeni w której się znajduje.
Co do planu fizycznego to faktycznie medycyna akademicka nie bierze pod uwagę człowieka który składa się z ciała i ducha vel energii i traktuje człowieka tylko z punktu fizyczności, gdzie zadając kłam iż mózg niedotleniony przez 5 minut ulega nieodwracalnym skutkom, bez możliowści funkcjonowania.
Przykład; poławiacze pereł schodzą pod wodę bez butli tlenowych nawet na 7 minut. Osoby w śmierci klinicznej potrafia przebudzić się po wielu godzinach a nawet kilku dniach.
Znamy przypadki osób powracających na swoich pogrzebach,lub zakopanych i budzących się w grobach. Gdyby tak było w 100% nie było by takich przypadków, a jeżeli są to te lekarskie 5 minut jest totalną nieprawdą